Początek Jakuba Kamińskiego w Benfice Lizbona nie przebiega zgodnie z oczekiwaniami. Reprezentant Polski kosztował 17 milionów euro, ale na razie nie przekonał do siebie portugalskich obserwatorów. Jego sytuację dodatkowo komplikuje ogromna konkurencja w zespole.
Transfer Kamińskiego do Benfiki należał do największych polskich ruchów podczas letniego okna. Klub z Lizbony zapłacił FC Koeln aż 17 milionów euro. Tym samym oczekiwania wobec skrzydłowego od początku były bardzo wysokie.
Jednak w Portugalii cena transferu wywołała spore zdziwienie. Kamiński nie był tam szerzej znanym zawodnikiem. Dlatego kibice zastanawiali się, dlaczego Benfica przeznaczyła na niego tak dużą kwotę.
Jakub Kamiński pod presją w Benfice
Bruno Francisco, twórca podcastu „Visao Vermelha”, ocenił sytuację Polaka w rozmowie z WP SportoweFakty. Jego zdaniem Benfica zapłaciła za dużo, szczególnie jeżeli Kamiński nie zostanie podstawowym zawodnikiem.
„To zupełnie inny poziom klubu od tego, do którego był przyzwyczajony” – stwierdził portugalski dziennikarz.
Ponadto Kamiński trafił do wyjściowego składu wcześniej, niż pierwotnie planowano. Część piłkarzy dostała więcej wolnego po mistrzostwach świata. Polak musiał więc gwałtownie wejść do drużyny, choć nie znajdował się jeszcze w optymalnej dyspozycji.
W efekcie jego pierwsze występy nie wypadły najlepiej. Zdaniem Francisco skrzydłowy sprawiał wrażenie zawodnika, który nie pozostało przygotowany na wymagania tak dużego klubu.
Nowy styl i ogromna konkurencja
Istotnym problemem jest również sposób gry Benfiki. FC Koeln częściej korzystało z szybkich ataków i gry po odbiorze piłki. Natomiast portugalski zespół chce dominować, prowadzić grę i długo utrzymywać się przy futbolówce. Kamiński potrzebuje więc czasu, aby odnaleźć się w nowych realiach.
Co więcej, reprezentant Polski konkuruje z zawodnikami o wysokich umiejętnościach technicznych. O miejsce w ofensywie walczą między innymi Prestianni, Schjelderup, Rafa Silva oraz Lukebakio. Większość z nich zna już wymagania klubu i jest lepiej zaaklimatyzowana.
Sytuacja Kamińskiego nie jest zatem beznadziejna, ale jego margines błędu gwałtownie się kurczy. Cena transferu będzie regularnie przypominana przy każdym słabszym występie. Polak musi przede wszystkim poprawić grę w ataku pozycyjnym. Inaczej może na dłużej utknąć w roli kosztownego rezerwowego.

1 godzina temu
















