Jakub Kamiński, odchodząc latem 2022 roku z mistrzowskiego Lecha Poznań, rozbudził wśród fanów „Kolejorza” ogromną nadzieję, iż stanie się przyszłym liderem reprezentacji Polski. Liderem w kadrze już został, jednak na prawdziwego „Kamyka” musieliśmy czekać aż 4 lata. Co stało się z przygodą Polaka w Wolfsburgu? Dlaczego to był fatalny kierunek? O pracy z Łukaszem Kwaśniokiem i odbudowie na Rhein EnergieStadion. Zapraszamy na artykuł!
ReklamaJakub Kamiński, odchodząc latem 2022 roku z mistrzowskiego Lecha Poznań, rozbudził wśród fanów „Kolejorza” ogromną nadzieję, iż stanie się przyszłym liderem reprezentacji Polski. Liderem w kadrze już został, jednak na prawdziwego „Kamyka” musieliśmy czekać aż 4 lata. Co stało się z przygodą Polaka w Wolfsburgu? Dlaczego to był fatalny kierunek? O pracy z Łukaszem Kwaśniokiem i odbudowie na RheinEnergieStadion. Zapraszam na artykuł!
Rozdział pierwszy – Pierwszy sezon i początki w VfL.
—
Transfer Kamińskiego do Wolfsburga był jedną z największych sprzedaży w historii Lecha Poznań. Wilki zapłaciły okrągłe 10 milionów euro za 20-latka. Dla klubu z tego przemysłowego miasta był to dość duży wydatek. Pod wodzą Niko Kovaca zaliczył dobry obóz przygotowawczy i był bardzo dobrze wprowadzany do pierwszego zespołu. Swój debiut zaliczył w spotkaniu z Werderem Brema. Stopniowo Kamiński dostawał coraz więcej szans, raz z ławki rezerwowych, raz w podstawowym składzie. Pierwszy konkret przypadł na mecz ze Stuttgartem, gdzie zaliczył asystę. Kuba rozpędzał się coraz bardziej, w Pucharze Niemiec strzelił kluczowego gola na wagę awansu z Eintrachtem Brunszwik, później przyszła seria solidnych występów, przed wyjazdem na mundial dołożył asystę przeciwko Mainz. Po powrocie z mundialu grał bardzo dobrze i strzelił swojego premierowego gola w Bundeslidze przeciwko Bayernowi Monachium! Następnie przyszły drobne problemy zdrowotne, a po nich przerwa na kadrę. Po niej Kamiński zaczął grać wybornie. 3 bramki w Bundeslidze i doskonałe oceny od kibiców czy dziennikarzy Bilda, a także Kickera. Wszystko zmierzało ku dobremu. Zyskał ogromne zaufanie u Chorwata, ponadto mimo słabszych występów wciąż zachowywał miejsce w składzie. W zależności od meczu grał na lewym wahadle bądź lewym skrzydle. Najlepiej radził sobie piętro wyżej. Raz także wystąpił na prawej obronie. Generalnie po debiutanckim sezonie nic nie wskazywało na to, iż w kolejnych latach będzie tylko gorzej, a jednak…

Rozdział drugi – Dwa sezony stracone – kontuzje, ławka i zmiany trenerów
—
Kamiński podczas wywiadów z klubowymi mediami mówił, iż jest po jednym ze swoich najlepszych obozów przygotowawczych. Był chwalony niejednokrotnie przez byłego szkoleniowca Bayernu Monachium za swoją pracę. Jednak mimo tego został schowany do szafy. Kovac na początku dawał szansę Polakowi, po wrześniowej przerwie na kadrę wchodził okazjonalnie z ławki, a czasem w ogóle się z niej nie podnosił. Do końca roku 2023 wystąpił zaledwie 3 razy w podstawowym składzie i stopniowo był odsuwany. Nagle coś się zmieniło na dwa mecze, które zagrał dość dobrze. Sytuacja analogicznie się powtórzyła: na kolejne 3 mecze ławka i niepojawienie się na murawie. Na niekorzyść Kuby pojawiły się kłopoty zdrowotne. Na początku 2024 roku wyleciał Niko Kovač, a nowym trenerem Wilków został Ralph Hasenhüttl. Austriak nie dawał w ogóle szans Kamińskiemu, jednak pod koniec to się zmieniło, zaś Kuba odpłacił się. W ostatnich trzech meczach zanotował 2 asysty. Sezon totalnie na straty, zaledwie 465 minut. Był to wynik dramatyczny w porównaniu do poprzedniego roku i prawie dwóch tysięcy minut. Kampanię 24/25 Wolfsburg rozpoczynał z totalnie innym ustawieniem. Ralph widział Kubę jako lewego obrońcę, wykorzystując przy tym jego warunki motoryczne i walory szybkościowe. Pierwsze spotkanie dla „Kamyka” okazało się bardzo cenną lekcją. Porażka z Bayernem 2:3, gdzie był regularnie objeżdżany przez skrzydłowych Die Roten. Ponadto właśnie po jego błędzie Harry Kane trafił do siatki. Wcześniej jeszcze rozegrał spotkanie w Pucharze Niemiec, gdzie grając piętro wyżej, zanotował asystę na wagę przejścia dalej. Ogólnie Kuba na początku sezonu grał ciągle tylko na lewej obronie. Asysta z Leverkusen po stałym fragmencie gry, ale mimo to był objeżdżany przez Frimponga, choć też odgryzał się Holendrowi. Po październikowej przerwie zaczął grać coraz mniej. Ławka, brak formy, zjazd, a później totalne zgruzowanie. W rok 2025 Kamiński wszedł z urazem, który wykluczył go aż do marca; problemy zdrowotne i okres rehabilitacji ciągnęły się bardzo długo. Kiedy grał pod wodzą austriackiego trenera, nie zawodził, dziennikarze zwykle dawali mu dobre noty. Dołożył dwie asysty do końca sezonu, a od połowy kwietnia grał sporadycznie.

Rozdział trzeci – świetny sezon w Kolonii, ulubieniec kibiców i kooperacja z Kwaśniokiem.
—
Lukas Kwasniok wywalczył z Kolonią awans do Bundesligi. Zarząd zaufał niemieckiemu trenerowi z polskim pochodzeniem. Łukasz Kwaśniok, bo tak brzmi polska wersja jego imienia i nazwiska, to doświadczony szkoleniowiec preferujący ofensywny styl gry. Urodzony w Gliwicach, w młodym wieku wyemigrował do Niemiec, gdzie wychował się w Karlsruhe. Kwaśniok od samego początku widział Kamińskiego jako lidera swojego zespołu, ponadto musiał pogodzić jego grę z ogromnym talentem niemieckiej piłki – Saidem El Malą. W dniu pisania tego artykułu BVB wysłała do Kolonii ofertę opiewającą na 55 milionów euro za młodego Niemca! Wracając do Kuby – podczas obozu przygotowawczego wyglądał fenomenalnie. Strzelił gola i asystował przeciwko Atalancie Bergamo oraz dołożył ostatnie podanie z Leicester. Kamiński sezon zaczął genialnie: strzelił gola w Bundeslidze Freiburgowi i zagrał świetnie z Mainz, kreując stuprocentową sytuację i notując aż 4 najważniejsze podania. Wrócił ten luz, ta szybkość i przebojowość oraz flow, które było widoczne w pierwszym sezonie w VfL. Kuba podczas przerwy na kadrę strzelił gola i zaliczył asystę w meczu z Finlandią. Od razu po powrocie z Polski strzelił najpóźniejszego gola w historii Bundesligi, przeciwko komu? Wolfsburgowi! Świetny występ ze Stuttgartem okraszony trafieniem. Pierwsze miesiące na RheinEnergieStadion były jak z nut dla „Kamyka” – został wybrany piłkarzem miesiąca i dostał złotego kozła. Po przerwie na kadrę Kolonia Kwaśnioka powoli traciła rozpęd. Jednak został on ożywiony w meczu z HSV. Trener pochodzący z Górnego Śląska musiał pogodzić w składzie rosnącego El Malę i świetnego Kubę. W związku z tym nasz wychowanek zagrał na prawej stronie. Tam zaprezentował się znakomicie, ale nie perfekcyjnie. Trafił do siatki i miał asystę właśnie do El Mali, zaś młody Niemiec wypracował gola Kubie. Później w kadrze dołożył gola przeciwko Holandii. Po powrocie do Niemiec strzelił przepięknie Eintrachtowi Frankfurt.
W kolejnych meczach Kamiński grał na różnych pozycjach. Najczęściej po lewej stronie jako skrzydłowy bądź wahadłowy, ale co najważniejsze – występował cały czas, praktycznie zawsze po 90 minut. Dzięki ogromnemu zaufaniu ze strony Kwaśnioka stał się liderem ofensywy, a jednocześnie motorem napędowym całej Kolonii. To właśnie zawodnik urodzony w Rudzie Śląskiej rozkochał w sobie fanów Koziołków nad Renem. Przez to, iż kadra FC Köln była źle skonstruowana przez zarząd, a Łukasz Kwaśniok regularnie rotował składem, Kamiński ze względu na problemy kadrowe zmuszony był grać choćby jako środkowy pomocnik! Zagrał jako ósemka box-to-box z Bayernem Monachium. Nie zagrał wtedy najgorzej i udowodnił, iż może zagrać dosłownie wszędzie i przy tym zebrać bardzo dobre noty. W okresie zimowym Jakub Kamiński zaczął być ustawiany na dziesiątce, gdzie najwięcej dawał Kolonii w budowaniu akcji i tworzeniu tercetu z Saidem El Malą i Ragnarem Ache. Kuba zanotował cudowną asystę do Ache przeciwko Hoffenheim. Później dołożył trafienie z BVB i kolejne ostatnie podanie w derbach z Borussią Mönchengladbach. Po tym spotkaniu w zarządzie przelała się czara goryczy. Łukasz Kwaśniok został zwolniony, a stery przejął jego asystent. Ostatnia bramka w tym sezonie przypadła na mecz z Frankfurtem. Kamiński po strzeleniu gola celebrował, iż spodziewa się dziecka. W tym meczu Kamiński sam na barkach ciągnął całą Kolonię. Został wybrany MVP tego spotkania, grając kapitalnie, regularnie pracując w defensywie i kreując przy tym większość akcji Koziołków.
Następne dwa spotkania to dwa wywalczone rzuty karne. Ostatecznie Kolonia utrzymała się w lidze, wygrywając najważniejsze spotkanie z Werderem, ale końcówka sezonu i w ogóle cały okres od meczu z HSV to tylko trzy zwycięstwa i bardzo rozczarowujące rezultaty. A przecież wielu kibiców z największego miasta w Zagłębiu Ruhry po znakomitym początku myślało o europejskich pucharach. Wracając jednak do Kuby. Kluczowa w odbudowie Kamińskiego była rola Kwaśnioka. Wspominał o tym w wywiadzie dla Meczyki.pl na YT. Sam Łukasz podkreślał w tym materiale, iż to Kuba jest najważniejszą postacią w jego drużynie i to wokół niego budowany jest atak. Kamiński w wywiadzie wspomniał o tym, iż najlepiej czuje się jako pół-lewa dziesiątka w systemie z dwoma dziesiątkami za napastnikiem. To właśnie w takim ustawieniu najczęściej sezon kończyło 1. FC Köln. Kuba mówił także o roli klubu. W Kolonii całe miasto żyje tą drużyną, na wyjazdy jeździ oddana rzesza ludzi. Praktycznie zawsze cały stadion w ponad 50 tysięcy ludzi, to musi robić wrażenie i budować, tym bardziej kiedy od samego początku stajesz się ulubieńcem kibiców. W Wolfsburgu był jednym z wielu młodych piłkarzy z potencjałem, ale to w Kolonii stał się liderem zespołu. Psychicznie dla „Kamyka” odegrało to sporą rolę w okresie 25/26. W lipcu 25 roku Kamiński w rozmowie z Kwaśniokiem wspominał, iż ważna dla niego jest stabilizacja i ciągła gra na jednej pozycji. Gra w wyjściowym składzie zawsze była, ale zabrakło gry na jednej pozycji, za co polski szkoleniowiec przepraszał Polaka. Kwaśniok we wcześniej przeze mnie wspomnianym wywiadzie mówił o tym, dlaczego grał na różnych pozycjach:
– „Tak, mnie to też wkurza, iż gra raz na lewej stronie, potem z przodu, następnie na 10, 8. W ostatnim meczu grał na prawej stronie, bo nie było zawodnika. Ja wiem, iż on da sobie radę na tej pozycji, a innego nie miałem. Nam to pomaga na jeden mecz, dla niego to nie jest przyjemne i dla mnie też nie. On o tym wie i przeważnie przez to, iż jemu obiecywałem, zanim tu podpisywał, iż będzie grał na jednej pozycji, ale czasem nie mam wyjścia”.

Rozdział czwarty – analiza taktyczna Kamińskiego, czyli co musi poprawić Polak, aby wznieść się na jeszcze wyższy poziom?
—
Tutaj odpowiedź jest jedna: wykończenie. Kamiński albowiem świetnie wykorzystuje sytuacje 1:1 z bramkarzem z lewej strony boiska, jednak kiedy piłka już jest po prawej stronie boiska i jest sytuacja 1:1, to Kuba myli się zdecydowanie za często. Powinien mieć co najmniej z 12 bramek, a gdyby częściej trafiał w niektórych spotkaniach, los Koziołków potoczyłby się z pewnością zdecydowanie inaczej. Wszystkie inne czynniki, jak motoryka, fizyczność czy drybling, są na topowym poziomie, ale najbardziej kłuje w oczy to wykończenie.

Rozdział piąty – podsumowanie
—
Podsumowując, Jakub Kamiński zaliczył przełomowy sezon w Kolonii, co zaowocowało transferem do Benfiki, a jego wartość jest najwyższa w historii, bowiem wychowanek Lecha Poznań wyceniany jest na około 17 milionów euro. jeżeli Kamiński marzy o tym, aby rozwijać się, to musi znaleźć miejsce gwarantujące stabilizację i system zbudowany pod niego, a trener musi obdarzyć go ogromnym zaufaniem.

Autor: Filip Miller
Śmietnik Kibica – (komentuj nie na temat)















