Autorka grafiki: Gabriela MajkaNafciarze wrócili do Ekstraklasy po dwóch sezonach nieobecności bez żadnych kompleksów. Podopieczni Mariusza Misiury wdarli się do elity przebojem, wygrywając pięć z sześciu inauguracyjnych spotkań, w tym na wyjeździe z Rakowem. Później, na przełomie sierpnia i września, Wisła poniosła dwie porażki z rzędu, co mogło zwiastować, iż ligowi rywale rozczytali jej styl gry i beniaminek zacznie osuwać się w tabeli. Trener Misiura zdołał jednak odpowiednio zareagować i utrzymał swój zespół w ryzach. Na tyle skutecznie, iż Płocczanie nie przegrali już żadnego z ostatnich 10 meczów. Choć aż osiem z nich… zremisowali. Bardzo nierówna forma ligowych potentatów sprawiła, iż taki wynik wystarczył, by beniaminek spędził zimę na pozycji lidera.
Choć wiele drużyn wymienianych w gronie faworytów do czołowych lokat, miało niemałe problemy na przestrzeni całej rundy i punktowało w kratkę, nie ujmuje to dyspozycji Wisły Płock. Nafciarze z meczu na mecz konsekwentnie robili swoje, wykazując się bardzo dobrą organizacją taktyczną i realizując założenia swojego szkoleniowca. Styl gry lidera nie był atrakcyjny. Świadczy o tym chociażby liczba zaledwie 21 strzelonych goli w 18 meczach. Przełożyło się to natomiast na znakomitą postawę w defensywie. Linia obrony złożona z tercetu: Haglind-Sangré, Kamiński i Edmundsson, zabezpieczana przez Rafała Leszczyńskiego, dopuściła do straty zaledwie 12 bramek. Imponujący jest również fakt, iż sześciokrotnie zachowała czyste konto, a w żadnym meczu nie dała sobie wbić więcej niż jednego gola. Jak przystało na lidera, beniaminek szczególnie dobrze spisywał się na własnym stadionie. Przed własnymi kibicami tylko raz schodził z boiska pokonany, zdobywając 21 na 30 możliwych punktów.
Pomimo bardzo udanej jesieni, Wisła ma przed sobą niezwykle wymagającą rundę. W swoim ostatnim sezonie w Ekstraklasie po 18 kolejkach miała ona na koncie zaledwie dwa punkty mniej niż obecnie. Poza tym trudno sobie wyobrazić, iż wszyscy rywale przez cały czas będą grali tak przeciętnie. Przed startem rozgrywek spore grono ekstraklasowiczów wykazywało duże ambicje, które pierwsza faza sezonu z pewnością podrażniła. Pozytywnym zwiastunem dla kibiców z Płocka może być fakt, iż władze ich klubu nie popełniły błędów sprzed trzech lat i nie pozwoliły na odejście żadnego ważnego zawodnika. Wręcz przeciwnie. W szeregi zespołu na zasadzie wypożyczenia dołączył bowiem Dominik Sarapata, który przed rokiem tak dobrze prezentował się w barwach Górnika Zabrze, iż zapracował na transfer do Kopenhagi. Ten ruch da Mariuszowi Misiurze jeszcze większy komfort i wybór w zestawianiu drugiej linii, która tak dobrze spisywała się przed zimową przerwą. Wydaje się też, iż pełni swojego potencjału nie pokazali sprowadzeni latem napastnicy – Deni Jurić i Giannis Niarchos. Tak zestawiona kadra sprawia, iż Wisła może nie tylko uniknąć czarnego scenariusza z poprzedniego pobytu w elicie, ale wręcz poważnie namieszać szyki przedsezonowym faworytom.
GWIAZDA: Łukasz Sekulski
Jeśli mielibyśmy sporządzić książkową definicję lokalnej gwizdy, z którą kibice mogliby się utożsamiać, wystarczyłoby wskazać Łukasza Sekulskiego. Urodzony w Płocku napastnik swoje przywiązanie do Wisły udowodnił, pozostając w jej szeregach po spadku, by pomóc w powrocie do elity. Runda jesienna pokazała, iż 35-latek przez cały czas dysponuje odpowiednią ekstraklasową jakością. Osiem zdobytych bramek czyni go zdecydowanie najlepszym strzelcem w talii Mariusza Misiury. Sekulski jest liderem z prawdziwego zdarzenia i nic dziwnego, iż dzierży opaskę kapitana.
TRENER: Mariusz Misiura
44-letni szkoleniowiec objął Wisłę jeszcze na zapleczu i już w pierwszym sezonie wprowadził ją do Ekstraklasy. Wcześniej swój warsztat trenerski zaprezentował w Zniczu Pruszków, z którym awansował do Betclic 1. Ligi i utrzymał się w niej. Niezależnie od miejsca pracy konsekwentnie stawia na formację 3-5-2. Trenerskie doświadczenie zdobywał na różne sposoby. Prowadził żeńską drużynę Pogoni Szczecin, był asystentem w kobiecej reprezentacji Polski. Pracował też w dziale skautingu Realu Madryt oraz chińskim Guizhou HengFen. Obecny sezon jest jego debiutanckim na poziomie Ekstraklasy.
Plusy:
Żelazna defensywa: Mariusz Misiura w każdym meczu stawia na bardzo dobrze rozumiejącą się trójkę stoperów, którzy gwarantują małą liczbę traconych bramek.
Organizacja gry: Każdy regularnie grający zawodnik w ekipie trenera Misiury rozumie swoją rolę, co przekłada się na solidne funkcjonowanie zespołu. Szczególnie w pomocy i ataku Wisła dysponuje dość szeroką kadrą, co zwiększa jej taktyczne możliwości.
Minusy:
Ofensywa: Skromna liczba zdobytych bramek nie jest jedynym problemem Płocczan. Wyłączając Sekulskiego, ich najlepsi strzelcy mają bowiem na koncie zaledwie dwa gole.
Remisy: Efektem ubocznym żelaznej dyscypliny taktycznej jest fakt, iż Wisła często ma problemy z przechyleniem szali na swoją korzyść. Jesienią zanotowała ona aż dziewięć remisów.
Igor DZIEDZIC

2 godzin temu















