
Mateusz Gamrot ocenił ostatnio potencjał wschodzącej gwiazdy największej organizacji MMA na świecie. Czy Iwo Baraniewski ma papiery na coś wielkiego w UFC?
Wejście z hukiem Iwo Baraniewskiego do UFC wywołało w polskim MMA ogromne poruszenie. Z miejsca stał się on fenomenem, którego losami zainteresowało się bardzo dużo osób i to w bardzo krótkim czasie. Nie ma co się temu rzecz jasna dziwić, bowiem „Rudy” faktycznie sobie na to zapracował swoimi występami, w których dokonał oszałamiających rzeczy.
Głos w tej sprawie zabrał także ostatnio Mateusz Gamrot. Jeden z czołowych polskich zawodników Mieszanych Sztuk Walki w historii nie ukrywał, że jest pod wrażeniem młodszego rodaka. „Gamer” jest naprawdę podekscytowany tym, iż były zawodnik Babilonu tak świetnie wszedł do organizacji, prezentując się z bardzo dobrej strony i momentalnie zdobywając sympatię kibiców z całego świata.
W rozmowie z Maciejem Turskim podkreślił, iż zwrócił uwagę na jego energię oraz charyzmę, które przekładają się na odbiór wśród fanów. Według Gamrota to właśnie taka „młoda krew” jest dziś potrzebna w UFC, czyli zawodnicy, którzy nie tylko wygrywają, ale robią to w efektownym stylu i przyciągają uwagę. Ponadto, Polak zaznaczył również, iż Baraniewski ma wszelkie predyspozycje, aby zajść bardzo daleko i realnie namieszać w swojej dywizji wagowej:
Świetnie wszedł, zaprezentował się, ludzie go kochają. Oby tak dalej, trzymam kciuki za niego. Młoda krew, dobra energia. Ma papiery na to, żeby zwojować, więc niech idzie w to na pełnej.
– powiedział Mateusz Gamrot w „Kanale Sportowym”.
ZOBACZ TAKŻE: Zawodnik KSW zawalczy z wielkim talentem? Zaskakujące słowa prezesa Rizin FF
Fenomen Iwo
„Rudy” to niewątpliwie czysto sportowy fenomen. Podopieczny Artura Gwoździa zrobił furorę przede wszystkim dzięki temu, jak wyglądają jego walki. Kluczowym momentem była rzecz oczywista jego batalia z Ibo Aslanem, która przeszła do historii jako jedna z najbardziej szalonych konfrontacji ostatnich lat. Pojedynek ten już od pierwszych sekund przypominał wymianę ognia bez kalkulacji, bowiem obaj zawodnicy ruszyli na siebie z pełną mocą, nie cofając się ani na krok. Tempo, intensywność i liczba nie tyle czystych ciosów, co nokdaunów z dwóch stron sprawiły, iż kibice dostali widowisko, które trudno porównać do czegokolwiek innego.
W ciągu zaledwie dwóch minut wydarzyło się więcej niż w bardzo wielu pełnych, trzyrundowych walkach. Wspomniane nokdauny, dramatyczne zwroty akcji i momenty, w których wydawało się, iż jeden lub drugi zawodnik za chwilę może zakończyć pojedynek – to wszystko sprawiło, iż starcie zostało określone przez samą organizację jako jedne z najlepszych dwóch minut w całej historii UFC.
Ostatecznie to Baraniewski wyszedł z tej wojny zwycięsko, nokautując rywala i jednocześnie zapisując się w pamięci fanów na całym świecie.
ZOBACZ TAKŻE: Akop Szostak skomentował spięcie z freak fighterem. Jest gotowy na walkę
Dopełnieniem tego obrazu była jego kolejna walka, w której błyskawicznie rozprawił się z Austenem Lanem, nokautując go w parędziesiąt sekund. To tylko potwierdziło, iż nie mamy do czynienia z czymś jednorazowym, a z zawodnikiem, który realnie potrafi kończyć walki w efektowny sposób., co zresztą udowadniał także nad Wisłą, choć tam kończył rywali także w swojej najlepszej płaszczyźnie.
Kolejne walki Gamrota i Baraniewskiego
Iwo przyjął ostatnio ofertę walki na zastępstwo podczas gali UFC 328: Chimaev vs. Strickland, gdzie miał zmierzyć się z Bogdanem Guskovem, zastępując kontuzjowanego Jana Błachowicza. Taki ruch tylko potwierdził jego gotowość do podejmowania ryzyka, a także chęć szybkiego rozwoju kariery. Ostatecznie jednak do tego starcia nie dojdzie, ponieważ Guskov nie zaakceptował pojedynku z Polakiem. W efekcie Baraniewski wraca do pierwotnego planu i ma zawalczyć w czerwcu z Billym Elekaną.
Równolegle swoją sytuację sportową klaruje także Gamrot. Polak w przytoczonym wyżej materiale deklarował gotowość powrotu do oktagonu już w wakacje, pod warunkiem otrzymania rywala z rankingu. Dodatkowo zdradził, iż podobno pełni rolę pierwszego zastępstwa na wypadek, gdyby z walki podczas International Fight Weeku wypadł któryś z dwójki – Paddy Pimblett, Benoît Saint Denis.
ZOBACZ TAKŻE: Gamrot wyjaśnił spięcie z Najmanem. Tłumaczy dlaczego poszedł do niego po zdjęcie
Jeśli jednak taka szansa się nie pojawi, to jego powrót przesunie się na końcówkę roku, a mianowicie już po planowanym występie na prestiżowym turnieju ADCC w Krakowie we wrześniu.

2 godzin temu













