Iwo Baraniewski w długiej rozmowie z Karolem Paciorkiem opowiedział o swojej karierze, planach na przyszłość oraz podejściu do rosnących oczekiwań kibiców. Niepokonany Polak przyznał, iż nie odczuwa presji związanej z kolejnymi sukcesami, ponieważ od początku walczy przede wszystkim dla siebie.
Popularny „Rudy” przebojem wdarł się do UFC. Kontrakt z największą organizacją MMA na świecie wywalczył dzięki efektownemu nokautowi w programie Dana White’s Contender Series, gdzie zatrzymał znacznie wyżej notowanego rywala. Równie imponująco rozpoczęła się jego przygoda w oktagonie.
W debiucie Baraniewski zmierzył się z Ibo Aslanem. Pojedynek od pierwszych sekund dostarczył ogromnych emocji, a Polak zakończył go efektownym nokautem. Kilka miesięcy później ponownie zameldował się w oktagonie, tym razem podczas gali w Londynie. Tam potrzebował zaledwie chwili, by ciężko znokautować Austena Lane’a i potwierdzić, iż jest jednym z najciekawszych europejskich prospektów w UFC.
Nic więc dziwnego, iż wokół zawodnika klubu Aligatores zaczęły pojawiać się coraz większe oczekiwania. Sam zainteresowany podchodzi jednak do tego tematu z dużym spokojem.
Wszystkie walki UFC możesz obstawić i oglądać na żwyo u legalnego bukmachera SUPERBET. Kliknij i skorzystaj z atrakcyjnego pakietu powitalnego.
Baraniewski: „Chcę być najlepszy dla siebie”
Podczas wizyty na kanale Imponderabilia Iwo Baraniewski został zapytany o presję, która naturalnie pojawia się wraz z kolejnymi zwycięstwami i rosnącą popularnością. Polak przyznał, iż nigdy nie patrzył na swoją karierę przez pryzmat oczekiwań innych ludzi.
Zdaniem „Rudego” najważniejsza jest jego własna ambicja i dążenie do sportowej perfekcji. To właśnie chęć zostania najlepszym zawodnikiem na świecie napędza go każdego dnia do ciężkiej pracy.
– Ja nie odczuwam czegoś takiego jak presja, bo ja to robię dla siebie, bo to ja chcę być najlepszy i to ja poświęcam wszystko, żeby być. Nie czuję żadnej presji, iż „ktoś tam liczy na mnie, a jak tego nie zrobię, to nadzieja umarła”. Ludzie mają jakieś oczekiwania, ale ja nie robię tego dla ludzi. Robię to, bo ja chcę być najlepszy, a nie ja chcę być dla ludzi najlepszy. Taka presja w ogóle na mnie nie siada.
Słowa Baraniewskiego pokazują, iż mimo błyskawicznego wzrostu popularności pozostaje skupiony przede wszystkim na własnym rozwoju. Polak już niebawem stanie przed kolejnym wyzwaniem w UFC, a jeżeli utrzyma dotychczasowe tempo, może bardzo gwałtownie zameldować się w ścisłej czołówce swojej kategorii wagowej.


















