Iwo Baraniewski sparował z byłym mistrzem UFC. Skończył poturbowany

2 miesięcy temu


Spektakularny Iwo Baraniewski sparował z byłym mistrzem organizacji UFC. Dowiedzieliśmy się, iż jeden z zawodników został poturbowany.

Kulisy sparingów potrafią powiedzieć o zawodniku czasem więcej niż same walki. Przekonał się o tym Iwo Baraniewski, który miał okazję jakiś czas temu trenować w słynnym Xtreme Couture. Polak trafił tam na absolutną czołówkę światowego MMA, a jednym z jego sparingpartnerów był wówczas były mistrz UFC, Sean Strickland.

Jak wynika z relacji Baraniewskiego, sesje sparingowe były dalekie od lekkich, a panowała tam atmosfera przypominająca prawdziwą walkę. Tempo, siła ciosów i intensywność sprawiały, iż treningi momentami wyglądały podobno ostrzej niż oficjalne pojedynki. Strickland, znany z twardego stylu i zamiłowania do ostrych sparingów, nie odpuszczał choćby na macie treningowej. Dla młodszego zawodnika było to zderzenie z zupełnie innym poziomem brutalności, czego efektem były zresztą wyraźne ślady, a wręcz obrażenia fizyczne.

To doświadczenie oczywiście może jednak już tylko zaprocentować. Przebywanie w takim środowisku hartuje psychikę i przygotowuje na realia największych organizacji. Baraniewski miał okazję poczuć presję, z jaką mierzą się najlepsi, i zobaczyć, jak wygląda codzienność zawodnika ze ścisłej czołówki. Takie sparingi uczą nie tylko wytrzymałości, ale też podejmowania decyzji pod ogromnym naciskiem, co jest jednym z kluczowych czynników w MMA.

Jak byłem na sparingach w Xtreme Couture i robiłem czy to ze Stricklandem, czy z kim tam nie robiłem, to tam było naprawdę rzeźnia. Tam bomby leciały, Strickland to mi w ogóle nos połamał chyba, tak nadłamał, ale naprawdę wyglądałem tam gorzej niż po walkach normalnie.

– powiedział Iwo Baraniewski na kanale „FanSportuTV”.

ZOBACZ TAKŻE: Najman zagrał z Hansen Niemannem w szachy. Reakcja arcymistrza mówi wszystko

Strickland walczy o pas UFC

Tymczasem sam Strickland stoi dziś przed kolejnym wielkim wyzwaniem w karierze. Już na gali UFC 328 zmierzy się z Khamzatem Chimaevem w walce o pas kategorii średniej. Dla Amerykanina to następna szansa na sięgnięcie po mistrzostwo – raz już zdołał zdobyć tytuł w walce z Israelem Adesanyą, ale nie utrzymał go na długo. Warto odnotować, iż potem stanął przed kolejną szansą sięgnięcia po złoto, ale tym razem musiał uznać wyższość byłego zawodnika KSW, Dricusa Du Plessisa, który wówczas pokonał go już po raz drugi w karierze – to właśnie „Stillknocks” pozbawił go tytułu.

Teraz, po fantastycznej wygranej z Anthonym Hernandezem Sean wraca na szczyt, jednak tym razem zadanie wydaje się być jeszcze trudniejsze. Khamzat Chimaev to zawodnik niepokonany, który zdominował niemalże wszystkich rywali swoją siłą fizyczną i zapasami. Jego styl stanowi poważne zagrożenie dla Stricklanda, który preferuje walkę w stójce i opiera się na presji.

Zapowiada się na to, iż Strickland będzie próbował narzucić swoje warunki i utrzymać pojedynek na nogach, gdzie czuje się najlepiej. Z kolei Chimaev zrobi wszystko, by skrócić dystans, obalić i przejąć kontrolę. To właśnie ten element może zadecydować o wyniku walki. jeżeli Amerykanin zdoła obronić próby sprowadzeń, jego szanse znacząco wzrosną. jeżeli jednak zostanie zdominowany w parterze, może mieć ogromne problemy z odwróceniem losów pojedynku, a to właśnie zdaje się być bardziej prawdopodobym scenariuszem.

ZOBACZ TAKŻE: Polska zawodniczka rzuca wyzwanie legendzie. Syguła zdradza termin powrotu do UFC

Baraniewski wraca do klatki

„Rudy” już niedługo zmierzy się z Billym Elekaną, co będzie dla niego kolejnym ważnym krokiem w UFC. To zestawienie może nie przyciąga takiej uwagi jak walka o pas kat. średniej, ale dla Polaka ma ogromne znaczenie. Każde zwycięstwo przybliża go do starć z czołówką i budowania rozpoznawalności w organizacji, z czym akurat nie ma problemów od chwili debiutu.

Elekana to zawodnik solidny, nieustępliwy i gotowy na twardą walkę. Nie jest faworytem, ale będzie potrafił sprawić problemy, szczególnie jeżeli narzuci wysokie tempo i skuteczne obalenia. Dla Baraniewskiego najważniejsze będzie wykorzystanie swoich atutów technicznych i zachowanie chłodnej głowy. Podkreślić należy, iż obalenia Amerykanina wcale nie muszą być na jego niekorzyść, biorąc pod uwagę z czego wywodzi się reprezentant Aligatores.

ZOBACZ TAKŻE: „Zostałem wykiwany”. Tyson oszukał polskiego promotora boksu na wielkie pieniądze

Najbliższy czas będzie więc niezwykle istotny zarówno dla Stricklanda, jak i Baraniewskiego. Jeden stanie przed szansą odzyskania mistrzowskiego pasa, drugi spróbuje zrobić kolejny krok w kierunku elity. Choć ich drogi są na różnych etapach, łączy ich bezkompromisowe podejście do walki – aż szkoda, iż nie mamy dostępu do materiału wideo pochodzącego z ich wspólnego treningu.

Idź do oryginalnego materiału