
Wschodząca gwiazda organizacji UFC, Iwo Baraniewski jest głodny kolejnego występu. Młody wojownik znad Wisły wskazał potencjalnego rywala.
Debiut Iwona Baraniewskiego w UFC był jednym z tych występów, które zapadają w pamięć na długo i sprawiają, iż nazwisko zawodnika zaczyna funkcjonować szerzej niż tylko wśród najbardziej zagorzałych fanów MMA. Polak wszedł do oktagonu bez strachu pokazując, iż nie przyjechał do największej organizacji świata jedynie „zaliczyć występ”, ale realnie zaznaczyć swoją obecność.
Od pierwszych sekund walki było widać, iż Baraniewski postawił na intensywność i brawurę. Nie unikał wymian, nie szukał bezpiecznych rozwiązań i nie próbował przeczekać trudnych momentów. Wręcz przeciwnie – jego styl był ofensywny, momentami ryzykowny, ale dzięki temu niezwykle widowiskowy. Starcie gwałtownie przerodziło się w prawdziwą wojnę, w której obaj zawodnicy dawali z siebie maksimum, a tempo nie spadało choćby na moment. Warto odnotować, iż spory udział w sukcesie Polaka miał jego narożnik, który dawał mu cenne, bardzo rzeczowe rady – adekwatne do zmiennej sytuacji.
Baraniewski udowodnił, iż potrafi zachować spokój pod presją. choćby gdy sytuacja w klatce nie układała się idealnie, potrafił odpowiedzieć w sposób, który był druzgocący w skutkach dla drugiej strony. Jego 90-sekundowa wyniszczająca młócka z Ibo Aslanem stała się wielki viralem, a zdaniem niektórych były to najlepsze półtorej minuty w historii organizacji. Zwycięstwo odniesione w tak efektownym stylu tylko wzmocniło pozytywny odbiór całego występu, a co również bardzo istotne, Polak sięgnął po bonus w wysokości 50 tysięcy dolarów.
ZOBACZ TAKŻE: Daniel Cormier ujawnił, czego najbardziej żałuje w swojej karierze
Po walce sam zawodnik nie krył euforii. Podkreślał, iż trudno było mu sobie wymarzyć lepszy start w UFC, choć jednocześnie przyznawał, iż nie spodziewał się aż tak dużego rozgłosu i viralowego odbioru. Dla Baraniewskiego był to moment potwierdzający, iż miejsce, w którym się znalazł, o którym marzył… jest mu pisane.
Co jednak najważniejsze, udany debiut nie zaspokoił jego ambicji. Wręcz przeciwnie – rozbudził apetyt młodego Polaka na więcej. Baraniewski już teraz jasno daje do zrozumienia, iż chce jak najszybciej wrócić do oktagonu i pokazać jeszcze więcej. jeżeli kolejne występy będą na podobnym poziomie, jego nazwisko może na stałe zagościć w rozmowach o najbardziej ekscytujących zawodnikach młodego pokolenia w UFC, z czego początkami mamy już do czynienia choćby dziś.
Iwo Baraniewski wskazał rywala
Pojedynek z Aslanem pomimo bycia krótkim, był bardzo wyczerpujący. Na szczęście były zawodnik Babilonu nie odniósł żadnego poważnego urazu. Po walce spędził jeszcze trochę czasu w Stanach Zjednoczonych, ciesząc się zasłużonym wypoczynkiem.
Aktualnie jednak celuje w kolejne starcie. Od jego występu na UFC 323 minęły już ponad 3 tygodnie, a sam zainteresowany wrócił już na salę treningową. To właśnie w niej udzielił ostatnio wywiadu Filipowi Lewandowskiemu, w którego trakcie wypowiedział się na naprawdę różne tematy. Trzymając się wątków sportowych, to nasz rodak między innymi powrócił myślami do pojedynku z Turkiem:
Lepszego debiutu sobie nie mogłem wymarzyć. Nie myślałem sobie przed walką o tym, iż tak to się może potoczyć, iż to będzie taki viral, taka wojna, iż tak to się ludziom spodoba i jeszcze bonus wygram… no super.
– powiedział Iwo Baraniewski w rozmowie z Filipem Lewandowskim, chwilę później podkreślając swoją euforię i dzieląc się przemyśleniami odnośnie przyszłości.
Super to smakuje. Do tej pory jestem jeszcze podekscytowany, podjarany. Już nie mogę się doczekać kolejnej walki, bo chciałbym więcej pokazać. (…) Może z Cutelabą, bo on też wygrał z Ibo wcześniej. Chyba dwie walki wcześniej. Też może by więc była fajna walka. Też jest z Europy, więc może jakby była gala w Europie, to fajna byłaby walka.
– zaznaczył swoją gotowość do kolejnego pojedynku.
Iwo w trakcie tej rozmowy oznajmił, iż najchętniej wróciłby do klatki na przełomie marca oraz kwietnia. Biorąc pod uwagę jego chęci na starcie z Cutelabą w Europie, to współgrałoby to z galą w Londynie, która tak jak w tym roku, odbędzie się tam w marcu.
ZOBACZ TAKŻE: „Będę się go bał”. Zaskakujące wyznanie Gaethje o mistrzu UFC
Niewątpliwie Ion Cutelaba byłby większym wyzwaniem od Ibo Aslana. Zawodnik z Mołdawii stoczył w UFC blisko 20 pojedynków i mierzył się z absolutną czołówką dywizji półciężkiej. Jego rywalami byli między innymi: Magomed Ankalaev, Glover Teixeira, Modestas Bakauskas czy Khalil Rountree Jr., w walce z którym akurat udało mu się sięgnąć po triumf.
Poniżej można się zapoznać z walką Cutelaby z innym zawodnikiem z rankingu kategorii do 205 funtów. Mowa o rywalizacji z Johnnym Walkerem.
Co ciekawe, Cutelaba niegdyś się mierzył z polską siłą. Finalnie nie stanął on w szranki z Michałem Oleksiejczukiem, jak planowano w 2017 roku, ale za 4 lata wcześniej stanął oko w oko z Michałem Andryszakiem. „Longer” go wówczas zdemolował już w 1. rundzie.

2 godzin temu















