Islam Makhachev nie ukrywa, iż po latach sukcesów coraz trudniej znaleźć kolejne cele. Mistrz kategorii półśredniej UFC przyznał jednak, iż istnieje jeden czynnik, który każdego dnia motywuje go do ciężkiej pracy na treningach.
Dagestańczyk już niedługo stanie przed kolejną szansą na zapisanie się w historii organizacji. Podczas gali UFC 330 będzie chciał odnieść 17. zwycięstwo z rzędu w oktagonie. w tej chwili może pochwalić się serią 16 kolejnych wygranych, czym zrównał się z legendarnym Andersonem Silvą.
Wszystkie walki UFC obejrzysz na żywo w SUPERBET TV.
Makhachev wyjaśnił, skąd czerpie motywację
W podcaście Game Set Padel Podcast Islam Makhachev został zapytany o to, co napędza go do dalszej pracy, skoro osiągnął już niemal wszystko, o czym marzy większość zawodników MMA.
Mistrz UFC przyznał, iż na początku kariery jego jedynym celem było zdobycie pasa największej organizacji świata.
– Bardzo trudno jest cały czas utrzymywać motywację. Kiedy zaczynałem swoją drogę jako zawodnik, marzyłem tylko o tym, żeby zostać mistrzem UFC.
Po zdobyciu tytułu w wadze lekkiej Dagestańczyk wyznaczył sobie kolejny cel – zostać rekordzistą pod względem liczby obron mistrzowskiego pasa w tej kategorii. Udało mu się tego dokonać, czterokrotnie broniąc tytułu.
Później motywacją stało się wywalczenie mistrzostwa w drugiej kategorii wagowej. Cel również został zrealizowany, gdy Makhachev sięgnął po pas w dywizji półśredniej. Teraz przed nim kolejne wyzwanie – sam zainteresowany nie ukrywa, iż chce samodzielnie zostać rekordzistą pod względem liczby kolejnych zwycięstw w historii UFC, wyprzedzając Andersona Silvę.
Mimo wszystkich sportowych osiągnięć Makhachev podkreślił, iż najważniejsza motywacja jest znacznie prostsza i wynika z brutalnych realiów MMA.
– Przede wszystkim motywuje mnie to, iż jeżeli wejdziesz do klatki nieprzygotowany, ktoś po prostu rozbije ci twarz. Dlatego muszę być skoncentrowany i cały czas ciężko trenować.
Dagestańczyk dodał, iż odpowiednie przygotowanie to nie tylko kwestia sportowych ambicji, ale również bezpieczeństwa. Jego zdaniem zawodnik, który zaniedba treningi, gwałtownie odczuje to w trakcie walki.
– Trening dobrze wpływa również na zdrowie. jeżeli nie przygotujesz się odpowiednio do walki, bardzo gwałtownie się zmęczysz, a wtedy rywal może zrobić ci naprawdę dużą krzywdę.
Dla Makhacheva właśnie ta świadomość pozostaje największym bodźcem do codziennej pracy. Niezależnie od zdobytych pasów, rekordów i kolejnych sukcesów, w oktagonie wciąż liczy się jedno – być gotowym na wszystko.















