Iordanescu nie gryzł się w język po awansie. „Mówiono mi, żebym nie narzekał, ale…”

3 godzin temu

Awans był, ale euforia – już niekoniecznie. Edward Iordănescu po meczu z Hibernian wprost przyznał, iż Legia Warszawa potrzebuje zmian. I nie mówił tego w euforii po wejściu do fazy ligowej Ligi Konferencji, a raczej z ulgą i nadzieją, iż najtrudniejsze chwile już za drużyną.

Legia Warszawa była o włos od katastrofy. Po bramce Wahana Biczachczjana do przerwy miała w dwumeczu bezpieczne 3:1. Ale po przerwie obrona zaczęła przeciekać, środek pola się posypał, a Hibernian strzelił trzy gole w niecały kwadrans. Szkoci byli o krok od sensacji, ale wtedy Legia się obudziła – najpierw Juergen Elitim doprowadził do dogrywki, a Mileta Rajović w dodatkowym czasie gry zapewnił awans.

Na pomeczowej konferencji Edward Iordănescu nie ukrywał, iż ta drużyna balansowała na granicy. I iż tak dalej być nie może.

– Zrealizowaliśmy oba cele wyznaczone na pierwszą część sezonu – Superpuchar i faza ligowa Ligi Konferencji. Mówiono mi, żebym nie narzekał. Ale się nie da – przyznał cytowany przez Roberta Błońskiego.

To nie był wybuch frustracji – raczej spokojna, ale stanowcza diagnoza sytuacji. I apel do działaczy.

– Wiele się musi zmienić. I zmienia. Ale ja i drużyna potrzebujemy pomocy. Mam nadzieję, iż od dzisiaj rozpoczniemy nowy rozdział – zakończył szkoleniowiec.

Legia awansowała – to fakt. Ale trener wyraźnie zasygnalizował, iż jeżeli klub chce uniknąć kolejnych dramatów, okno transferowe musi zostać dobrze wykorzystane. Awans to dopiero początek – teraz trzeba zbudować zespół, który udźwignie grę co trzy dni.

Idź do oryginalnego materiału