Industria Kielce na trzecim miejscu w grupie Ligi Mistrzów

2 godzin temu

15 obron Klemena Ferlina i po siedem bramek zdobytych przez Artsema Karaleka oraz Szymona Sićkę. Oto klucze do zwycięstwa Industrii Kielce nad norweskim Kolstad Handball w ostatniej, 14. kolejce fazy grupowej EHF Ligi Mistrzów. Wynik 27:26 oznacza, iż Industria Kielce do fazy play-off wychodzi z trzeciego miejsca w grupie.

Jeszcze przed pierwszym gwizdkiem macedońskich sędziów wiedzieliśmy, iż jeżeli kielecki zespół wygra w Norwegii, to w fazie play-off zmierzy się z OTP Bankiem Pick Szeged. To dlatego, iż węgierski zespół zajął szóste miejsce w grupie B EHF Ligi Mistrzów po środowym remisie w Płocku z Orlen Wisłą Płock.

Kielczanie byli faworytem czwartkowego meczu ostatniej, 14. kolejki fazy grupowej EHF Ligi Mistrzów. Kolstad to trzecia najsłabsza ofensywa obecnej edycji Ligi Mistrzów. Zespół trenerów Christiana Berge’a oraz Stiana Gomo Nilsena zdobył 367 bramek, a najwięcej, bo 68, zanotował lewy rozgrywający Simon Jeppson. Warto wspomnieć, iż do Norwegii Industria pojechała bez braci Dujshebaev oraz Bekira Cordaliji.

Jeppsson był także jednym z najważniejszych zawodników gospodarzy w trakcie czwartkowego meczu. To prawdziwy motor napędowy w ataku, który oddaje bardzo dużo rzutów. Dość powiedzieć, iż do 50. minuty oddał ich aż 16! Co prawda tylko sześć znalazło się w bramce Ferlina, bo Słoweniec był świetnie dysponowany.

Kolstad od początku meczu narzucił twarde warunki, zwłaszcza w obronie, a w ofensywie pierwsze minuty upłynęły pod znakiem korespondencyjnego pojedynku lewych rozgrywających rzucających z drugiej linii, czyli Simona Jeppsona oraz Szymona Sićki.

Strachu żółto-biało-niebiescy fani najedli się, gdy niefortunnie wylądował Arkadiusz Moryto. Pomocy udzielali mu fizjoterapueci za linią boczną, jednak zawodnik wrócił na parkiet w kolejnych minutach, a w jego grze nie było widać śladu upadku. Moryto grał momentami i na prawym skrzydle, i na prawym rozegraniu, bo jedynym nominalnym graczem na tej pozycji był w składzie Jorge Maqueda. Doświadczony Hiszpan potrafi zaskoczyć rywali, co udowodnił w drugiej połowie efektownym rzutem z podłoża.

Mimo iż Kolstad to jedna z najsłabszych ekip w tej edycji Ligi Mistrzów, to w swoim ostatnim meczu chciał się pokazać z jak najlepszej strony. Emocje były więc do samego końca, bo gospodarze nie pozwolili Industrii osiągnąć większej przewagi.

Na 60 sekund przed końcową syreną po bramce Martina Hovde’a było 27:26 dla Kielczan. O czas poprosił trener Talant Dujshebaev, ale Industria jednak bramki w kolejnej akcji nie zdobyła, bo dobrą interwencją popisał się Nicolai Noupart. Błyskawicznie zareagował trener rywali, Christian Berge, ale w odpowiedzi dobrze w defensywie spisali się także Kielczanie, którzy nie pozwolili gospodarzom oddać rzutu. Już po gwizdku końcowym z rzutu wolnego Ferlina spróbował pokonać Jeppson. Szwed, chyba po palcach Słoweńca, obił poprzeczkę, więc to Industria Kielce wygrała “spokojnie jedną”, 27:26.

Tym samym Kielczanie zajęli trzecie miejsce w grupie A i w fazie play-off spotkają się z OTP Bankiem Pick Szeged. Pierwszy mecz rozegrany zostanie na wyjeździe 1 lub 2 kwietnia, rewanż 8 lub 9 kwietnia w Hali Legionów.

Kolstad Handball – Industria Kielce 26:27 (14:13)

Kolstad Handball: Neupart 11/37, Gudmundsson 0/1 – Jeppsson 8, Hovde 4, Gudjónsson 4, Søgard 3, Aalberg 2, Óskarsson 2, Solheim 1, Søndenå 1, Gullerud 1, Eck Aga, Blanche, Stølefjell, Bronken , Johnsen

Industria Kielce: Ferlin 15/41, Morawski – Sićko 7, Karalek 7, Jarosiewicz 4, Monar 3, Moryto 2, Vlah 2, Jędraszczyk 1, Maqueda 1, Olejniczak, Kounkoud, Latosiński, Rogulski, Nahi.

źródło: kielcehandball.pl

Idź do oryginalnego materiału