Iga Świątek zmieni trenera? Króciutko

1 godzina temu
Iga Świątek pod wodzą Wima Fissette'a wygrała trzy turnieje, w tym Wimbledon, a mimo to wciąż w przestrzeni publicznej pojawiają się opinie, iż to nie jest trener dla niej i ten duet nie robi postępów. Dyskusje nie ucichły po odpadnięciu Polki w ćwierćfinale Australian Open. Głos w sprawie zabrał były szkoleniowiec 24-latki, Piotr Sierzputowski.
Iga Świątek pracuje z Wimem Fissette'em od października 2024 roku. Belg przyszedł w trudnym momencie, bo polska tenisistka walczyła wówczas o oczyszczenie się z podejrzeń o świadome stosowanie dopingu. To się udało i jeszcze pod koniec tamtego sezonu wicelidera rankingu wróciła do gry. W WTA Finals trudno było oczekiwać spektakularnych wyników. I takich istotnie nie było - reprezentantka biało-czerwonych wprawdzie wygrała dwa mecze, z Darią Kasatkiną i Barborą Krejcikovą, ale to nie wystarczyło do awansu do półfinału.

REKLAMA







Zobacz wideo Jaką Igę Świątek zobaczymy w 2026? Jej trener zapowiada zmiany



Były opiekun m.in. Kim Clijsters czy Naomi Osaki dołączał do sztabu Igi z zamiarem poprawienia jej gry na szybkich kortach twardych i na trawie. W 2025 roku odbyło się to kosztem mączki, na której "królowa" tej nawierzchni nie zdobyła ani jednego tytułu. Cel jednak został zrealizowany, bo Polka wygrała Wimbledon, a później jeszcze imprezy w Cincinnati i w Seulu. Tegoroczne zmagania rozpoczęła od triumfu z reprezentacją Polski w United Cup, choć tam w fazie pucharowej wygrała tylko jedno spotkania. "Robotę" zrobili Hubert Hurkacz oraz para deblowa Katarzyna Kawa - Jan Zieliński. Z Australian Open Świątek odpadła w ćwierćfinale po trzysetowym boju z późniejszą mistrzynią, Jeleną Rybakiną.


Czy Świątek powinna zwolnić Fissette'a? Sierzputowski zabrał głos
Wyniki poszczególnych turniejów są zadowalające. Świątek zwykle dochodzi do najlepszej ósemki lub dalej, nie przegrywa z zawodniczkami niżej notowanymi, natomiast ma problem z ogrywaniem tenisistek z topu. To uwidoczniło się od początku 2025 roku, zwłaszcza w konfrontacjach z Coco Gauff. Z tego względu po niemal każdym niepowodzeniu pojawiają się głosy, iż Polka powinna zmienić swój sztab szkoleniowy - zrezygnować ze współpracy z Darią Abramowicz i z Wimem Fissette'em. Temat ewentualnej zmiany na stanowisku pierwszego szkoleniowca pojawił się w podcaście Marka Furjana i Dawida Celta "Break Point". Gościem był Piotr Sierzputowski, były szkoleniowiec Świątek.
ZOBACZ TAKŻE: Wydał wyrok ws. współpracy Świątek i Fissette'a. "Wnosił dużo więcej"
- Ciężko wróżyć z fusów. Wygrali wspólnie Wimbledon, trenowali razem w okresie przygotowawczym, pracują razem, zobaczymy... - uciął krótko trener, który zaprowadził Igę do pierwszego wielkoszlemowego tytułu w Paryżu.



- Trudno dyskutować z argumentami Wima Fissette'a - on ma pomysł i wie, nad czym pracować, na czym się opierać, poprawiając wyniki Igi. Ostrożny byłbym, aby szukać zmiany, nie będąc tak blisko - wtrącił Furjan.


- To wszystko jest w zespole. To są ich oczekiwania, cele i plany. My możemy sobie wróżyć z fusów. Najbliżej pewnie jest Dawid [Celt - red.] jako kapitan reprezentacji Polski i on wie najwięcej, a pewnie i tak kilka wie - zakończył Sierzputowski.
Gdzie zagra Iga Świątek?
Świątek jako perfekcjonistka nie była zachwycona swoim rezultatem w Australii. Mówiła o tym na konferencji prasowej, powtórzyła na Instagramie.
ZOBACZ TAKŻE: Iga Świątek może mieć duży problem. Przed nią najważniejszy moment



"Dziękuję, Melbourne! To była wielka przyjemność wrócić do Australii i nie mogę się doczekać powrotu w przyszłym roku. jeżeli chodzi o dzisiejszy mecz [z Rybakiną - red.], nie jestem zadowolony z wyniku, ale idę do przodu z kilkoma ważnymi lekcjami. Wiem, na czym się skupić i będę dalej pracować" - napisała po porażce z Kazaszką 5:7, 1:6.
Najbliższa okazja do poprawy nastąpi w przyszłym tygodniu. 9 lutego rusza turniej na kortach twardych w Dausze. Polka wygrywała tam w latach 2022-2024, a przed rokiem dotarła do półfinału, odpadając (jak zwykle) po odbiciu się od Jeleny Ostapenko. W imprezie będzie rozstawiona z numerem "1" pod nieobecność Aryny Sabalenki.
Idź do oryginalnego materiału