Iga Świątek zaczęła turniej w Cincinnati. Zwycięsko

12 godzin temu

Iga Świątek w zasadzie dopiero co wygrała turniej w Toronto, a już dziś musiała wyjść na mecz drugiej rundy w Cincinnati. Jej rywalką została Kolumbijka, Emiliana Arango. I choć początkowo wydawało się, iż będzie to wyrównany mecz, to sytuacja gwałtownie się zmieniła. I gwałtownie ostatecznie minęło też całe spotkanie.

Iga Świątek z przytupem weszła w kolejny turniej

W zasadzie na start – przełamanie. Tyle iż to Iga straciła serwis. W trzecim gemie. Prowadziła wtedy już 40:0, a potem dobry return Emiliany Arango, kilka niezłych punktów i okazało się, iż Polka nie poradziła sobie z dziwnym tenisem Kolumbijki. Dziwnym, bo bardzo wolnym. Nazywając rzecz po imieniu: upierdliwym. Po prostu gra Emiliana inaczej od wielu tenisistek, trzeba się do tego przyzwyczaić. Podobnie do warunków – w USA temperatura odczuwalna w czasie meczu Igi sięgała 38 stopni Celsjusza. Ogromna była też wilgotność.

Iga nie miała też wiele odpoczynku, to również istotne. Choć przed nią swój mecz rozgrywała jej finałowa rywalka z Toronto – Jelena Rybakina – i stosunkowo pewnie wygrała. To też była wskazówka, iż Polka powinna sobie poradzić.

I sobie poradziła.

Po tym przegranym gemie serwisowym od razu wróciła do gry i sama rywalkę przełamała. A potem jeszcze raz. Oddała jej jeszcze co prawda ósmego gema w tamtym secie – na 5:3 z perspektywy Polki – ale to tyle. Pierwszą partię zamknęła pewnie, 6:3. A w drugiej? W drugiej otworzyła piekarnię i tym razem postanowiła, iż ma ochotę na bajgla. Wygrała więc 6:0 w całej partii oddając Emilianie ledwie pięć (!) punktów. Sama Iga, – żeby dać wam perspektywę – by zamknąć seta w ten sposób, musiała ich zdobyć 24. I to minimalna liczba potrzebnych do takiej wygranej punktów – bez choćby jednego grania na przewagi.

Bez żadnych problemów.

Flawless second set

Defending champion @iga_swiatek moves past Arango in straight sets!#CincyTennis pic.twitter.com/ciAVxG6FlA

— wta (@WTA) August 16, 2026

Co cieszyło w tym wszystkim, to fakt, jak łatwo Iga wyciągnęła wnioski z początkowych problemów. Dostosowała swoją grę, poprawiła detale, zaczęła grać nieco bezpieczniej, po prostu szukając rytmu. A gdy go znalazła, no to Arango nie miała szans. I dobrze, iż to był szybki mecz, bo pierwsze spotkania po sporej wygranej i przelocie na nowy turniej, potrafią być pewnym wyzwaniem. Natomiast okazało się, iż to spotkanie było rozgrzewką. Wyzwaniem może być kolejny mecz – z Marią Sakkari, która potrafiła już Igę w tym sezonie pokonać (choć potem sama od Polki oberwała).

Iga jednak musi być gotowa na wyzwania największe. Broni przecież w Cincinnati tytułu, a występem w Toronto rozbudziła nadzieje co do powodzenia tej misji.

Iga Świątek – Emiliana Arango 6:3, 6:0

ZOBACZ RÓWNIEŻ

Nowe osiągnięcie odblokowane. Jak Iga Świątek przechodzi tenis
Jest! Wreszcie jest! Iga Świątek najlepsza w Toronto!
Nareszcie Maja Chwalińska uśmiechnięta! Gładkie zwycięstwo i przełamanie

Fot. Newspix

Idź do oryginalnego materiału