Podobno Iga Świątek nie chciała dziś grać w sesji wieczornej w Melbourne. Ale iż rywalizowała z reprezentantką gospodarzy, Maddison Inglis, to ostatecznie w niej wylądowała. Wyraźnie jednak Polka chciała zejść z kortu gwałtownie – Australijce oddała ostatecznie trzy gemy i poszła do szatni po 73 minutach. Polka jest więc już w ćwierćfinale Australian Open, a tam czeka na nią wyzwanie z najwyższej możliwej półki.
Spis treści
- Iga Świątek bez problemów. Jest ćwierćfinał!
- Pierwszy bajgiel w sezonie
- Lepsza Inglis, pewna Iga
- Wielkie wyzwanie
- Iga Świątek - Maddison Inglis 6:0, 6:3
- Czytaj więcej o tenisie na Weszło:
Iga Świątek bez problemów. Jest ćwierćfinał!
Po meczu III rundy z Anną Kalinską – wygranym 6:1, 1:6, 6:1 – pojawiło się w naszych głowach nieco więcej obaw o to, jak będzie prezentować się Iga Świątek w kolejnych spotkaniach Australian Open. Polce – na papierze – pomogły jednak problemy zdrowotne Naomi Osaki. Japonka wycofała się z turnieju w Melbourne z powodu urazu i walkowerem oddała swoje spotkanie III rundy z Maddison Inglis. Tym samym Australijka sensacyjnie dotarła do 1/8 finału.
Sensacyjnie, bo reprezentantka gospodarzy przechodziła przez kwalifikacje do tej imprezy. Przed jej startem była 168. na świecie. Ostatni raz w drabince głównej turnieju wielkoszlemowego grała na Wimbledonie w 2022 roku, potem albo w ogóle w tych imprezach nie występowała, albo odpadała w eliminacjach.
Teraz w Melbourne wykręciła życiówkę. I na kort w meczu z Igą wychodziła ewidentnie z nastawieniem, by powalczyć, pokazać się, dać trochę euforii publice. I zobaczyć, co to jej przyniesie.
Przyniosło dokładnie trzy gemy.
Pierwszy bajgiel w sezonie
Pierwszy set był popisem Igi Świątek. Wiadomo, w teorii różnica klas pomiędzy tymi dwoma zawodniczkami jest taka, iż nie powinno to stanowić zaskoczenia. W praktyce? Ostatnio forma Igi jest chwiejna, z kolei Inglis grała całkiem niezły tenis. W III rundzie, owszem, dostała walkowera, ale wcześniej na drodze do niej pokonała pięć rywalek, z czego cztery były notowane wyżej od niej. To był jej turniej, być może najlepszy w karierze.
I naprawdę, ale to naprawdę starała się pokazać to na korcie.
Bo grała całkiem dobrze. Była w stanie wchodzić z Igą w dłuższe wymiany, zdobywała punkty po dobrych akcjach, nieźle serwowała. Ostatecznym pytaniem zawsze jest jednak: co taka dobra gra ci daje? A w przypadku Maddison Inglis i pierwszego seta tego meczu odpowiedź brzmi – absolutnie nic. Iga zgarniała bowiem gema po gemie. Bo na niemal każde zagranie Australijki była w stanie znaleźć odpowiedź. Dobry serwis? To lepszy return. Niezły forehand? To jeszcze lepszy ze strony Igi. I tak dalej, i tak dalej.
Do tego Polka grała tak, jak w pierwszym secie meczu z Kalinską – spokojnie, pewnie, robiąc swoje. Nie przyspieszając wymian, a czekając na odpowiedni moment do ataku. Czasem były w tym wszystkim dwa, choćby trzy czy cztery uderzenia przygotowujące Igę na wykończenie akcji, które potem następowało. Większość tych zagrań lądowała blisko linii, często na niej. Generalnie to była Iga, która wyszła na kort przekonana o swoich możliwościach.
I6A with the perfect set pic.twitter.com/Z93A7kUPLr
— #AusOpen (@AustralianOpen) January 26, 2026
I to przekonanie się w niej – tym razem – nie zagubiło.
Lepsza Inglis, pewna Iga
A obawy były. Już dwukrotnie w tym sezonie Iga traciła formę adekwatnie z seta na set. Wiadomo, iż z lepszymi rywalkami – Belindą Bencić oraz Anną Kalinską – ale jednak. Trudno było tamte mecze zignorować i pomyśleć sobie: tym razem na pewno wszystko będzie dobrze. Tym trudniej, gdy Polka na start drugiej partii… straciła serwis.
Zresztą to przełamanie i Maddison Inglis, i australijska publika świętowały tak, jakby rywalka Igi właśnie wygrała całe spotkanie.
𝐂𝐙𝐘𝐒𝐓𝐀 𝐑𝐀𝐃𝐎ŚĆ
Bezcenna reakcja Maddison Inglis (168. w rankingu WTA) na wygranie pierwszego gema w meczu z Igą Świątek Pierwszego seta Australijka przegrała 0:6#AusOpen pic.twitter.com/BgZssIA1sK
— Eurosport Polska (@Eurosport_PL) January 26, 2026
Było w tym sporo uśmiechu, wynikającego z faktu, iż Maddison nie przegrała tego meczu do zera. Ale byliśmy ciekawi, jak zareaguje na to Iga i czy w jej grze znów będzie dostrzegalna frustracja. Tym razem jednak – nie była. Świątek gwałtownie zaliczyła przełamanie powrotne i przez cały czas robiła swoje. Nie przejęła się przesadnie też kolejnymi gemami, które zdobyła Inglis, bo ta w drugiej partii meczu wykręciła trzy małe partie. Świątek po prostu utrzymywała potrzebny jej poziom, a sprawę domknęła świetnym forehandem po linii.
Jest więc kolejny wielkoszlemowy ćwierćfinał Igi Świątek. Już szósty z rzędu, a czternasty w karierze.
And the Career Slam quest for Iga continues
6-0 6-3 and into the quarterfinal! @wwos • @espn • @tntsports • @wowowtennis • #AO26 pic.twitter.com/muiJurkqMi
— #AusOpen (@AustralianOpen) January 26, 2026
Wielkie wyzwanie
Teraz przed Igą Świątek przeciwniczka zupełnie innego kalibru. Po drugiej stronie siatki stanie bowiem Jelena Rybakina. Kazaszka przez dłuższy czas była zmorą Polki, potem jednak Iga znalazła na nią sposób i wygrała w zeszłym sezonie aż cztery razy z rzędu. W ich ostatnim starciu – w WTA Finals – lepsza była jednak Jelena, która po przegraniu pierwszego seta, w dwóch kolejnych oddała Świątek… tylko jednego gema.
Rybakina swój poprzedni sezon uratowała niespodziewanym triumfem właśnie w Finałach. Ten zaczęła od ćwierćfinału w Brisbane, gdzie pokonała ją Karolina Muchova. Ale na Australian Open jest na razie bezbłędna – w czterech meczach nie straciła jeszcze seta.
W środę może więc czekać nas tenisowa uczta z udziałem Igi Świątek. I oby była to uczta, po której nie zostanie nam w ustach gorzki posmak.
Iga Świątek – Maddison Inglis 6:0, 6:3
Fot. Newspix
Czytaj więcej o tenisie na Weszło:
- 25 momentów polskiego sportu na ćwierćwiecze: Lewy, Świątek i igrzyska
- Bitwa płci? Tenis już ich nie potrzebuje [KOMENTARZ]
- Kulisy świętowania Polaków. „Byliśmy dość wczorajsi”

1 godzina temu





