Za nami losowanie turnieju WTA 1000 i ATP 1000, które od środy będą odbywały się w Indian Wells. Impreza uchodzi za jedną z najbardziej prestiżowych w kalendarzu tenisowym, bywa choćby nazywana "piątą lewą Wielkiego Szlema". Jak losowali polscy tenisiści?
REKLAMA
Zobacz wideo Kamil Majchrzak o minionym sezonie. "Mam nadzieję, iż jeszcze sporo przede mną"
Iga Świątek wraca do gry po trzytygodniowej przerwie z uwagi na wycofanie się z turnieju w Dubaju. Z racji rozstawienia z numerem drugim przystąpi do rywalizacji w Indian Wells od drugiej rundy. W niej zmierzy się z Brytyjką Francescą Jones (93. WTA) albo jedną z kwalifikantek. Jones przegrała w styczniu w pierwszej rundzie Australian Open z Lindą Klimovicovą i nie powinna stanowić większego wyzwania także dla naszej najlepszej zawodniczki.
Łatwy początek Świątek, a potem schody
Już w trzeciej rundzie Polka może doczekać się wyjątkowo szybkiej szansy na rewanż. Jej rywalką może być m.in. Maria Sakkari (34. WTA). Z Greczynką Iga Świątek rozegrała ostatni mecz przed przerwą w startach, przegrywając w Dosze w ćwierćfinale 6:2, 4:6, 5:7. To było pierwsze niepowodzenie Świątek z Sakkari od pięciu lat. Okazja do rewanżu może być tym większa, iż - nie odbierając zasług Marii Sakkari, która zagrała jedno z najlepszych spotkań od rekordowego dla siebie 2021 roku - jednak Iga Świątek swoją niestabilną dyspozycją przyczyniła się w ostatnim meczu do porażki. jeżeli faworytka wejdzie na swój wyższy poziom, zwycięstwo jest bardzo prawdopodobne.
W ewentualnej czwartej rundzie przeciwniczką wiceliderki rankingu mogą być m.in. Karolina Muchowa (13. WTA), Antonia Ruzic (57. WTA) czy Qinwen Zheng (23.). Czeszka dopiero co zwyciężyła w Dosze, w finale pokonując Wiktorię Mboko, a w półfinale Marię Sakkari. To dla Muchowej największy sukces w karierze. Nie startowała później w Dubaju i pytanie, czy będzie w stanie pójść za ciosem. Jej występ w Katarze był niezwykle solidny i w tej formie mogłaby stanowić spore wyzwanie dla każdej rywalki, także dla Igi Świątek.
Czytaj także: Sensacyjna porażka Realu Madryt
Antonia Ruzic to jedna z największych sensacji ostatnich tygodni w damskim tenisie. Chorwatka niespodziewanie dotarła w Dubaju do ćwierćfinału, po drodze eliminując m.in. Jelenę Rybakinę. A to wszystko w sytuacji, gdy wcześniej Ruzic odpadła w Emiratach w pierwszej rundzie eliminacyjnej. Los uśmiechnął się do niej z uwagi na sporą liczbę wycofań innych zawodniczek z drabinki. Dzięki temu mogła przystąpić do głównego turnieju i zajść tak daleko. Trudno spodziewać się, by była w stanie w Kalifornii powtórzyć ten wynik, ale faktem jest, iż może być groźna, co pokazała z Jeleną Rybakiną czy wcześniej w Australian Open z Naomi Osaką, przegrywając dopiero po trzech setach.
Postawa Qinwen Zheng to największa zagadka. W Dosze wróciła do gry po czteromiesięcznej przerwie, związanej z problemami zdrowotnymi. Przegrała po dobrym, trzysetowym spotkaniu z Rybakiną, ale następnie od razu wycofała się z Dubaju z powodu choroby. Nie wiadomo, czy mistrzyni olimpijska z Paryża dotrwa w drabince w Indian Wells tak długo, by mecz z Igą Świątek był możliwy.
W ćwierćfinale na Polkę czekać mogą m.in. Elina Switolina (9. WTA) oraz Mirra Andriejewa (10.). Ukrainka rozgrywa kapitalny sezon, co potwierdza ranking WTA Race, obejmujący wyniki jedynie z roku 2026. W tym zestawieniu Switolina jest trzecia, jedynie za mistrzynią Australian Open Jeleną Rybakiną oraz najlepszą w Dubaju Jessicą Pegulą.
Switolina i Pegula na szczycie rankingu WTA Race
Ukraińska tenisistka zaczęła sezon od 10 zwycięstw z rzędu - zdobyła tytuł w Auckland i zaszła do półfinału wielkoszlemowego w Melbourne, w którym przegrała wyraźnie z Aryną Sabalenką. Następnie zaliczyła słabszy występ w Dosze (trzecia runda), ale w Dubaju poległa dopiero w finale z Pegulą. Jest dziewiąta w rankingu i wygląda to tak, jakby w 31-letnią Switolinę, która trzy lata temu wróciła do rywalizacji po urodzeniu dziecka, wstąpiły nowe siły. To mógłby być bardzo wymagający pojedynek dla Igi Świątek.
Podobnie jak ewentualne starcie z Mirrą Andriejewą, z którą Polka ostatni raz przegrała rok temu, właśnie w Indian Wells, w półfinale. Rosjanka prezentowała wówczas formę życia, teraz wraca do Kalifornii bronić tytułu, choć ostatnie jej wyniki nie dają podstaw, by wierzyć, iż powtórzy sukces. Aczkolwiek potencjał 18-latki jest ogromny i jeżeli przypomni sobie o zeszłorocznych występach na kalifornijskiej ziemi, może być groźna dla wszystkich.
W półfinale Iga Świątek mogłaby wpaść m.in. na Jelenę Rybakinę (3. WTA), Jessicę Pegulę (5.), Belindę Bencic (12.) czy Jelenę Ostapenko (24). Reprezentantka Kazachstanu pokonała Polkę w tegorocznym Australian Open na etapie ćwierćfinału. Trudno jednak przewidzieć do końca jej formę, bo w Dosze i Dubaju odpadała dużo szybciej, a do tego w ostatnim meczu z Ruzic skreczowała w trzecim secie. Rybakina to jednak klasa sama w sobie, faworytka każdego turnieju, w którym startuje.
Pegula wraca do gry po zwycięstwie w Dubaju i zdaniem ekspertów może być nie do zatrzymania w Kalifornii. Amerykance często brakowało pewności siebie w kluczowych spotkaniach, a sukces w Emiratach może to zmienić. Bencic ostatnio obniżyła loty, ale na początku roku pokonała Świątek w finale imprezy drużynowej United Cup 3:6, 6:0, 6:3. Ostapenko z kolei niedawno doszła do półfinału w Dosze, notując najlepszy wynik w singlu od prawie roku. Polka nigdy nie wygrała z Łotyszką (bilans 0-6), ale Ostapenko jest na tyle nieprzewidywalna, iż dziś trudno założyć, iż na pewno dojdzie w Indian Wells do najlepszej „czwórki".
Dopiero w finale nadchodzącej imprezy Iga Świątek może rywalizować m.in. z Aryną Sabalenką, Coco Gauff czy Amandą Anisimową.
Oceniając z perspektywy naszej faworytki, ma za sobą trudne losowanie w Indian Wells. Nie licząc drugiej rundy, w każdym kolejnym meczu wpaść może na rywalki, które ostatnio prezentowały wysoką formę, zaliczyły większy lub mniejszy sukces, są "w gazie".
Jaki będzie powrót Świątek do touru?
Wyzwanie jest tym większe, iż Iga Świątek nie radzi sobie dziś najlepiej z przeciwniczkami z absolutnej czołówki. Od wygranej nad Madison Keys w fazie grupowej listopadowego WTA Finals w Rijadzie czeka na triumf nad taką rywalką. Później przegrywała m.in. z Anisimową, Rybakiną (dwa razy), Bencic, Gauff czy Sakkari. Pamiętajmy jednak, iż każda analiza drabinki i losowania opiera się jedynie na teoretycznych rozważaniach. Turniej lubi niespodzianki i niewykluczone, iż faworytki będą niespodziewanie odpadać. Żadna z nich nie jest tak regularna, jak Iga Świątek, która już od pięciu lat nie pożegnała się z imprezą rangi 1000 wcześniej niż w trzeciej rundzie. Forma wiceliderki rankingu to także zagadka z uwagi na wycofanie się z turnieju w Dubaju i czas, jaki poświęciła na treningi.
Magdalena Fręch wylosowała w pierwszej rundzie w Indian Wells pojedynek z kwalifikantką. W drugiej niedawna finalistka imprezy w Meridzie może wpaść na Belindę Bencic. Magda Linette rozpocznie turniej kalifornijski od starcia z Ashlyn Krueger. jeżeli Polka zwycięży, w kolejnym meczu czekać będzie na nią rozstawiona z numerem 19. Ludmiła Samsonowa.
Ze zmiennym szczęściem losowali Polacy w zawodach ATP 1000. Rywalem Huberta Hurkacza w pierwszej rundzie będzie Aleksandar Kovacevic, a w drugiej mógłby być Corentin Moutet. Przeciwnikiem Kamila Majchrzaka na starcie jest Giovanni Mpetshi Perricard, a następnym rywalem byłby sam Novak Djoković.
Transmisje z turnieju WTA w Canal+ Sport, z imprezy ATP w Polsacie Sport, a relacje w Sport.pl.

2 godzin temu














