Hubert Hurkacz przez cały czas robi swoje. Jest IV runda w Szanghaju

5 godzin temu

Hubert Hurkacz jest ostatnio w znakomitej formie i dostaliśmy tego kolejne potwierdzenie. Polski tenisista musiał się nieco napocić, ale ostatecznie pokonał w Szanghaju reprezentanta gospodarzy, Yi Zhou, i awansował do IV rundy turnieju rangi ATP 1000. To już 10 wygrana Huberta w ostatnich 12 meczach. Na finiszu sezonu nasz zawodnik po prostu ewidentnie jest rozpędzony.

Spis treści

  1. Hubert Hurkacz zrobił swoje. Jest IV runda w Szanghaju
  2. Pewny tenis. Hubert szedł po swoje
  3. Przebudzenie smoka. Zhou pokazał, co potrafi
  4. Były turbulencje, ale misja zakończona powodzeniem
  5. Hubert Hurkacz - Yi Zhou 6:2, 3:6, 6:3

Hubert Hurkacz zrobił swoje. Jest IV runda w Szanghaju

To wyliczanka, którą pisaliśmy już kilkukrotnie, ale wypada ją powtarzać. Idzie ona tak: finał w Chengdu, w imprezie ATP 250. Potem półfinał w Pekinie, w turnieju rangi 500, a więc wyższej. Półfinał, dodajmy, poddany ostatecznie kreczem, przez problemy z pachwiną – kto wie, jaki wynik padłby, gdyby Polak był zdrowy. I teraz już co najmniej IV runda w jeszcze większym turnieju – ATP 1000 – w Szanghaju. Hubert Hurkacz zaczął robić swoje w idealnym momencie sezonu – nie broni bowiem aktualnie żadnych punktów rankingowych, wszystko, co zdobywa, jest dla niego czystym zyskiem.

I pnie się przez to w rankingu, aktualnie walcząc o najlepszą „30” zestawienia ATP.

W IV rundzie w Szanghaju wyzwanie miał Hubert interesujące – po drugiej stronie siatki stanął bowiem Yi Zhou. Można było patrzyć na Chińczyka przez pryzmat rankingu – to gość z trzeciej setki, nigdy nie był wyżej, nie wygrywał też turniejów rangi Challenger, a i w ITF-ach, na najniższym poziomie w zawodowym tenisie, nie ma tych sukcesów zbyt wiele. To jedna perspektywa. Druga jest zupełnie inna. Zhou ma 21 lat. Kilka sezonów temu był 3. w rankingu juniorów. W zeszłym roku potrafił zaskoczyć 34. na świecie Camerona Norriego w Chengdu.

Jego tenis jest solidny. Bazuje na zagraniach z głębi kortu, ale urozmaiconych, potrafi zagrać i płasko, szybko, i dodać rotacji. Nie boi się ryzykować. Ma dobry serwis, korzysta bowiem ze swojego wzrostu (193 cm). Zdarzają mu się gemy, w których świetnie returnuje. I zdaje się, iż nie poddaje się zbyt łatwo presji – w Szanghaju, gdzie gra z dziką kartą, pokazał to w obu dotychczasowych meczach. W pierwszej rundzie pokonał Mattię Bellucciego, 91. na świecie, rozgrywając tie-breaka w decydującej partii. W drugim meczu tak samo odprawił innego Włocha – Lorenzo Musettiego. Wygrał pierwszego i trzeciego seta – oba po tie-breakach. A Musetti to aktualnie 25. zawodnik w rankingu ATP.

Innymi słowy: Huberta czekało swego rodzaju wyzwanie. Możliwe, iż choćby większe niż odprawienie Novaka Djokovicia – co zrobił w poprzedniej rundzie – który nie był w czasie ich spotkania w najlepszej formie fizycznej.

Pewny tenis. Hubert szedł po swoje

13 meczów z tenisistami niżej notowanymi od siebie – tyle z rzędu wygrał ich Hubert Hurkacz. Ostatni taki, w którym nie był górą, to starcie z Yannickiem Hanfmannem w Rzymie, w maju tego roku. Polak był wtedy 53. w rankingu, rywal 59. Potem Hubert niezmiennie był w stanie wychodzić zwycięsko z tego typu pojedynków. Oczywiście, w pewnym momencie sam był notowany stosunkowo nisko – znaczy, iż rywale w tej statystyce też byli teoretycznie słabsi. Teraz Hurkacz w rankingu podskoczył, trudniej więc będzie utrzymać taką serię.

Choć akurat przy okazji starcia z Zhou można było liczyć, iż zostanie ona przedłużona.

I Hubert od początku ewidentnie po to zmierzał. Pierwszego seta rozegrał znakomicie. Dwukrotnie przełamywał rywala, nie dawał mu wiele miejsca na granie swojego tenisa. Większość gemów serwisowych rozgrywał pewnie, pierwszy serwis zwykle lądował w korcie, a do tego wygrywał niemal wszystkie (16/17) punkty po tym, jak trafił nim w kort. Na returnie im dalej w seta, tym lepiej czytał serwis Zhou. A gdy piłkę odgrywał, to Chińczyk często był bezradny. W całej partii miał tylko 3 winnery, przy 9 niewymuszonych błędach. A to gość, który potrafi kończyć wymiany na własnych warunkach.

Nas to jednak nie martwiło – wręcz przeciwnie. Hurkacz grał bowiem znakomite zawody i to się liczyło. W drugiego seta wszedł zresztą podobnie. Dobrze serwował, nie przegrywał punktów przy swoim podaniu – dosłownie, bo w pierwszych trzech gemach tej partii nie zdarzyło mu się to ani razu. Zhou za to miewał problemy, bo już na otwarcie wychodził ze stanu 0:30 przy swoim podaniu, a przy 3:3 wygrał dopiero na przewagi. Zdecydowanie był stroną, która musiała się bronić.

A potem, niespodziewanie, przeszedł do kontrataku.

Przebudzenie smoka. Zhou pokazał, co potrafi

Było 4:3 w drugiej partii dla reprezentanta gospodarzy. Hubert wychodził na swojego gema serwisowego i w zasadzie nie mieliśmy z tym związanych wielkich obaw. Bo i czemu by jakieś mieć? Do tej pory podawał świetnie, nie bronił break pointów, nie miał momentów zawahania. I w zasadzie nie chodziło tylko o podanie – Polak po prostu grał tak, jak powinien tenisista ze światowej czołówki, choćby jeżeli na razie jeszcze szerokiej. Zhou jednak rankingiem specjalnie się nie przejmował i wypatrywał szansy.

Znalazł ją właśnie w tamtym momencie. Zagrał odważniej, atakował serwis Hurkacza, zaczął ryzykować. Kilka głębokich zagrań sprawiło, iż Polak popełniał błędy.

I tak, punkt po punkcie, gwałtownie uciekł cały gem. Znikąd nadeszło przełamanie. Po nim z kolei – wygrany do zera własny gem serwisowy. Zhou wracał do gry i to w wielkim stylu. Polskich fanów mogło jednak martwić nie tyle to, co obraz tych ostatnich gemów. Hubert bowiem miał taki moment „dawnego siebie” – nieco stłamszonego, niemrawego, jakby nie potrafiącego wykrzesać z siebie wystarczająco wiele ognia i odwagi w grze. Tym bardziej widoczne było to z tego względu, iż rywal miał ich momentami wręcz w nadmiarze.

Zhou takes us to a decider

The last home hope hurts Hurkacz 6-3 to send it to a third!

#RolexShanghaiMasters https://t.co/lJPjGsjabg

— Tennis TV (@TennisTV) October 11, 2026

Ewidentnie też z tego Zhou korzystał. Nakręcony wszedł w decydującego seta. Przy stanie 1:1 znów znakomicie grał na returnie, mało brakowało, a przełamałby Polaka, miał na to dwa break pointy. Pierwszego Hubert odparł podaniem, przy drugim wreszcie odnalazł potrzebną mu odwagę – poszedł do siatki, zagrał znakomitego woleja. Po chwili wygrał gema.

I od tamtego momentu jakby wrócił do siebie.

Były turbulencje, ale misja zakończona powodzeniem

Sam Polak o mało nie przełamał rywala już w kolejnym gemie – też miał dwa break pointy, ale Zhou znakomicie sobie poradził. Potem gra się wyrównała, przez moment obaj robili swoje. Choć serwującym nie było łatwo – Hurkacz kolejnego gema wygrał na przewagi (nie bronił jednak break pointa), a Zhou do 30. Dopiero wtedy Hubi znów wyserwował sobie gema na pewniaka. A chwilę później niespodziewanie przełamał rywala.

Niespodziewanie, bo ten zaczął gema świetnie – od dwóch wygranych punktów. I wtedy się zaciął.

Jeden błąd. Potem dłuższa, interesująca akcja z obu stron, gdzie zdaje się, iż Chińczyk nieco spanikował w końcowej fazie. Później dobry napór ze strony Huberta i dwie wyrzucone piłki po stronie Zhou. Taki był przepis na wygranie czterech punktów z rzędu, a co za tym idzie – przełamanie. To była adekwatnie powtórka z drugiego seta, tylko strony się zmieniły. Break na 5:3, po chwili serwowanie na mecz nowymi piłkami. I te nowe piłki Polakowi sprzyjały – wygrał tego ostatniego, kluczowego gema do zera.

LOKALNY BOHATER POKONANY! HUBERT W CZWARTEJ RUNDZIE!

To się nazywa emocjonujący, radosny niedzielny poranek! Hubi pokonuje grającego turniej życia Chińczyka i melduje się w 1/8 finału. Dziewiąte z rzędu zwycięstwo w Szanghaju!
**
LOCAL HERO DEFEATED! HUBI IN THE 4TH ROUND!

Happy Sunday morning! Hubi beats the Chinese talent and seals his place in the round of 16. 9th win in a row in Shanghai!

BRAWO, HUBI!

Hurkacz 6:2, 3:6, 6:3 Zhou

#HubiTeam #HubiHero #RolexShanghaiMasters #Shanghai #HHFC

— Hubert Hurkacz Fan Club (@HubertHurkaczFC) October 11, 2026

Jest IV runda turnieju w Szanghaju. Wirtualnie to też powrót do TOP 30 rankingu – właśnie teraz Hubert zajął już w tym zestawieniu live to miejsce.

Z kim Hubert nie zagrałby w kolejnej rundzie, dostanie możliwość rewanżu. Jego rywalem będzie bowiem albo Alejandro Davidovich Fokina, który niedawno pokonał go w finale turnieju ATP 250 w Chengdu, albo Frances Tiafoe, z którym Polak przegrał w w tym sezonie po długim, pełnym zwrotów akcji meczu na Roland Garros.

Pozostaje więc trzymać kciuki, by rewanż był udany.

Hubert Hurkacz – Yi Zhou 6:2, 3:6, 6:3

ZOBACZ RÓWNIEŻ

Wypada docenić Huberta Hurkacza [KOMENTARZ]
W poszukiwaniu utraconej regularności. Świątek przegrała w Pekinie
Novak Djoković znów zwycięski! 102. tytuł w karierze Serba

Fot. Newspix

Idź do oryginalnego materiału