Hiszpanie wydali wyrok ws. Lewandowskiego po klęsce Barcelony

2 godzin temu
Robert Lewandowski wszedł na boisko w 73. minucie wyjazdowego spotkania Barcelony z Gironą. Pojawienie się Polaka nie odmieniło jednak losów drużyny. Podopieczni Hansiego Flicka byli nieskuteczni i przegrali 1:2. Po meczu w hiszpańskich mediach padały gromy na ofensywnych piłkarzy Dumy Katalonii. Ferran Torres "nie wykazał się niczym szczególnym", zaś występ Polaka oceniono jako "słaby".
Tym razem to Barcelona musi gonić Real Madryt. Królewscy w sobotę pewnie pokonali Real Sociedad 4:1 i objęli prowadzenie w lidze. Przewaga nad Dumą Katalonii wynosi dwa punkty, ale jednocześnie Barca dopiero miała przed sobą swój mecz 24. kolejki.

REKLAMA







Zobacz wideo Lewandowski trafi do MLS? Kosecki: Często to powtarzał, na pewno ma plan



Rywal nie powinien stworzyć większych problemów - Girona jest w licznym gronie drużyn broniących się przed spadkiem. Przed poniedziałkowym spotkaniem miała zaledwie dwa punkty przewagi nad 18. Mallorką.
Ostatnie spotkanie jednak wybitnie Barcelonie nie wyszedł - w pierwszym półfinałowym meczu Pucharu Króla podopieczni Hansiego Flicka zostali rozgromieni aż 0:4 przez Atletico Madryt. Tym razem Niemiec postawił w wyjściowym składzie na Ferrana Torresa. Robert Lewandowski rozpoczął mecz na ławce rezerwowych - podobnie jak Wojciech Szczęsny.


Barcelona w szoku po meczu z Gironą
W pierwszej połowie działo się bardzo dużo. Nie padła jednak żadna bramka. Pudłował między innymi Raphinha, Lamine Yamal czy Torres. Paulo Gazzaniga nie wyjmował piłki z siatki choćby po rzucie karnym. Tuż przed przerwą Dani Olmo został sfaulowany przez Daleya Blinda, ale w słupek z jedenastu metrów trafił Yamal. Swoje szanse miała też Girona, ale tu górował Joan Garcia.
Zobacz też: Tak Mourinho nazwał Real przed wielkim rewanżem w Lidze Mistrzów



Przełamanie przyszło po godzinie gry. Dośrodkowanie Julesa Kounde wykorzystał Pau Cubarsi. Wydawało się już, iż Barcelona opanuje sytuację, a niemal natychmiast wyrównali gospodarze. Nie popisał się strzelec bramki dla Dumy Katalonii, a do siatki trafił Thomas Lamar.
W 73. minucie na boisku pojawił się Lewandowski, który zastąpił Torresa. Końcówka jednak należała do gospodarzy. Trzy minuty przed końcem regulaminowego czasu gry Gironę na prowadzenie wyprowadził Fran Beltran. W doliczonym czasie kapitan reprezentacji Polski skierował piłkę do bramki, ale był na pozycji spalonej. Chwilę później wszystko było już jasne - Barcelona przegrała z Gironą!
Wszystko jasne w Hiszpanii. "Niepokojące"
Kataloński Sport docenił starania Ferrana Torresa. Dał mu jednak notę "4", obniżając ją o stopień względem pierwszej połowy. "Jak zawsze wykazał się ogromnym poświęceniem w pressingu. Oddał dobry, acz niecelny strzał i był mniej aktywny niż zazwyczaj. W drugiej połowie nie wykazał się niczym szczególnym" - czytamy. Taką samą ocenę otrzymał Lewandowski. "Wszedł na boisko z energią, ale nie zdołał odmienić losów meczu. Miał dwie-trzy sytuacje, w których mógł zdobyć bramkę. Słaby występ" - stwierdzono.
Dość krytycznie występ kapitana reprezentacji Polski skomentowało również Mundo Deportivo. Zwrócono co prawda uwagę na wciąż skuteczną postawę Lewandowskiego w szesnastce rywala, którą wykazał się przy nieuznanym golu dla Dumy Katalonii, jednak cały występ oceniono przeciętnie. "Póki co wciąż jest najbardziej niezawodnym strzelcem, gdy piłka trafia w pole karne. Miał 20 bezowocnych minut. Zdobył gola po uderzeniu głową, jednak trafienie zostało słusznie nieuznane" - podkreśla Mundo Deportivo. Bardzo słabo zdaniem katalońskiego pisma wypadł Ferran Torres. "Brakowało mu miejsca, zawsze tracił czas na opanowanie piłki. Jego zmiana była nieunikniona" - czytamy w Mundo Deportivo.



Zobacz też: Flick nie wytrzymał po porażce Barcelony. Wskazał winnych. "Wszyscy widzieli"
Krótko i brutalnie grę Lewandowskiego podsumował AS. "Powolny i bez pomysłu na grę. Niepokojące" - w takich mocnych słowach postawę Polaka skomentowali Hiszpanie. Dostało się również Ferranowi, zwracając uwagę na to, iż rywalizujący z nim o miejsce w składzie Lewandowski też nie jest w szczytowej formie. "Rekin nie gryzie od jakiegoś czasu. Utknął i nie może odzyskać formy. Problem w tym, iż jego zastępca Lewandowski również nie jest w najlepszej dyspozycji" - zauważa AS.


Sensacyjna porażka Barcelony sprawiła, iż Real Madryt wrócił na prowadzenie w lidze hiszpańskiej. Królewscy mają dwa punkty przewagi nad Dumą Katalonii. Kolejny mecz nowego lidera tabeli odbędzie się w sobotę - w sobotę podopieczni Arvalo Arbeloi pojadą do Osasuny. Dzień później na Camp Nou przyjedzie Levante. Już teraz zapraszamy do śledzenia relacji tekstowej z tych spotkań na stronie Sport.pl oraz w aplikacji mobilnej Sport.pl LIVE.
Idź do oryginalnego materiału