Wojciech Szczęsny zakończył karierę latem 2024 roku, kiedy nie dogadał się ws. nowego kontraktu z Juventusem. Jednak po kontuzji Marca-Andre ter Stegena wrócił do gry. W barwach Barcelony rozegrał już 40 spotkań i miał ogromny udział w zdobyciu trzech trofeów w poprzednim sezonie. Wygrał wówczas rywalizację o miejsce w składzie z Inakim Peną. Wielu zawodników docenia Szczęsnego nie tylko za umiejętności, ale również za jego poczucie humoru. Niektórzy nie wyobrażają sobie bez niego szatni.
REKLAMA
Zobacz wideo Oficjalnie jest walkower! Roj: Zgodzimy się, iż ta decyzja jest sprawiedliwa
Emerytura Szczęsnego? Jeszcze nie teraz
Dziennik "Sport" przypomniał, iż Szczęsny zachował się honorowo przed rozpoczęciem obecnego sezonu. Zgodził się bowiem na rolę rezerwowego. w tej chwili daje duże wsparcie Joanowi Garcii i pozostaje istotną postacią w szatni. Klub przedłużył z nim umowę do czerwca 2027 roku. "Sport" potwierdza, iż sportowa emerytura Polaka musi jeszcze poczekać.
"'Tek' stał się niezbędnym elementem codziennego funkcjonowania Barcelony i odegrał kluczową rolę w adaptacji Joana Garcii w nowym klubie. Klub chciał mu podziękować za grę i pozytywne nastawienie, przedłużając kontrakt do 30 czerwca 2027 roku. Do tego czasu będzie miał 37 lat i zobaczymy, co przyniesie mu przyszłość. Tymczasem emerytura Szczęsnego będzie musiała poczekać" - podsumowała gazeta.
Nie dojdzie bowiem do żadnych zmian w planach Szczęsnego i ten niemal na pewno będzie obecny w Barcelonie także w kolejnym sezonie, a później nie można wykluczyć także kolejnego przedłużenia umowy.
Tego kibice się nie spodziewali. Szczęsny zadebiutował wreszcie na Camp Nou.
Temat Szczęsnego w hiszpańskich mediach wrócił nie bez powodu. W środę FC Barcelona rozbiła Newcastle United 7:2 w rewanżu 1/8 finału Ligi Mistrzów i zameldowała się w ćwierćfinale (8:3 w dwumeczu). Jednak kibice zapamiętają ten wieczór nie tylko z powodu gradu bramek.
W końcówce spotkania kontuzji doznał Joan Garcia, a między słupkami pojawił się właśnie Szczęsny. Polski bramkarz rozegrał ostatnie osiem minut i przy owacji trybun zaliczył historyczny debiut na Spotify Camp Nou. Nasz golkiper został najstarszym debiutantem w dziejach stadionu - miał 35 lat i 335 dni. Tym samym wyprzedził m.in. Liliana Thurama oraz Roberta Lewandowskiego.
Początkowo wydawało się, iż Garcia przez dwa lub trzy tygodnie będzie odpoczywał od piłki, ale teraz wszystko wskazuje na to, iż podstawowy bramkarz Barcelony będzie do dyspozycji Flicka już w kolejnym starciu ligowym.

2 godzin temu















