Reprezentacja Portugalii wkroczyła w światowy czempionat w Ameryce Północnej z jasnym zamiarem potwierdzenia wielkich aspiracji. Inauguracyjny mecz Portugalii z DR Konga w Houston miał być także snajperską odpowiedzią Cristiano Ronaldo na wcześniejsze popisy innych gwiazd futbolu. Rzeczywistość okazała się jednak niezwykle brutalna dla podopiecznych Roberto Martineza. Choć całe spotkanie rozpoczęło się dla nich wręcz idealnie, to z każdą kolejną minutą na boisku radzili sobie coraz gorzej.
Historyczne wyrównanie i wielka euforia Lampartów
Nisko notowani reprezentanci Demokratycznej Republiki Konga nie zamierzali przestraszyć się naszpikowanej gwiazdami ekipy z Europy. Pomimo wcześnie straconej bramki, dzielnie realizowali swój plan taktyczny i szukali szans w błyskawicznych kontratakach. Ta wielka ambicja opłaciła się w piątej minucie doliczonego czasu pierwszej połowy. Po precyzyjnym dośrodkowaniu z rzutu rożnego, którego autorem był Arthur Masuaku, Yoane Wissa uwolnił się spod opieki obrońców i mocnym strzałem pod poprzeczkę pokonał bezradnego Diogo Costę.
Ten gol wywołał prawdziwą euforię na trybunach stadionu w Houston. Była to bowiem pierwsza, historyczna bramka dla tego kraju w historii występów na mistrzostwach świata, na które państwo powróciło po 52 latach od swojego debiutu w 1974 roku. Pomimo tego, iż afrykańska drużyna posiadała piłkę przez zaledwie 20% czasu gry w pierwszej odsłonie, to wolą walki w pełni zasłużyła na zejście do szatni przy remisie 1:1.
Bezradność Cristiano Ronaldo i nieuznany gol Cancelo
W drugiej połowie kibice oglądali zaskakująco wyrównane widowisko. Selekcjoner Roberto Martinez próbował reagować i w przerwie przeprowadził zmianę, wprowadzając na boisko Francisco Conceição w miejsce Bernardo Silvy. Niedługo po wznowieniu gry wydawało się, iż João Cancelo ponownie wyprowadził faworytów na prowadzenie. Obrońca popisał się akrobatycznym uderzeniem po zgraniu klatką piersiową od Nevesa, jednak sędzia asystent natychmiast zasygnalizował pozycję spaloną.
Oczy całym świecie tradycyjnie zwrócone były na Cristiano Ronaldo. Kapitan reprezentacji Portugalii rozgrywał tego dnia swój 23. mecz na mistrzostwach świata, czym wyrównał legendarny rekord Paolo Maldiniego, stając się jednocześnie najstarszym uczestnikiem w historii turnieju. Doświadczony napastnik zagrał jednak bardzo słabe zawody i zaprezentował bezbarwny styl. Przez większość czasu był zupełnie niewidoczny, a kiedy w drugiej połowie dwukrotnie stanął przed doskonałą szansą na zdobycie gola, uderzał nieczysto i marnował okazje.
Fala potężnej krytyki w portugalskich mediach
W końcówce spotkanie mocno się otworzyło, ale ani strzały Bakambu, który wcześniej trafił choćby w słupek, ani ofensywne wejścia rezerwowych Rafaela Leão czy Gonçalo Ramosa nie przyniosły rozstrzygnięcia. Ostateczny remis wywołał natychmatową i niezwykle ostrą reakcję w portugalskich mediach. Lizbońskie rozgłośnie Antena 1 oraz Radio Renascenca nie zostawiły na kadrze suchej nitki, nazywając ten mecz wielkim rozczarowaniem i smutnym wydarzeniem. Dziennikarze wytykali drużynie powolność, bojaźliwość taktyczną oraz całkowity brak zgrania.
Eksperci sportowego dziennika A Bola wprost zadeklarowali, iż prezentując taki styl, ekipa z Półwyspu Iberyjskiego nie ma najmniejszych szans na końcowy sukces w turnieju. Ten sensacyjny rezultat mocno skomplikował sytuację w grupie K, w której Kolumbia po zwycięstwie nad Uzbekistanem została samodzielnym liderem. Z tego powodu faworyci będą musieli drastycznie poprawić swoją skuteczność w nadchodzących spotkaniach. Bez wątpienia ten niezwykle emocjonujący mecz Portugalii z DR Konga zapamiętamy jako jedną z największych niespodzianek całej pierwszej kolejki fazy grupowej.

8 godzin temu
















![Wielkie Świętowanie w Perle Mazur: Ostródzkie Dni Morza 2026 nadchodzą! [PROGRAM]](https://olsztynnews.com.pl/wp-content/uploads/2026/06/1000213105.webp)