Wyobraźmy sobie taką sytuację. Zawodnik rozgrywa ostatni mecz w swoim klubie, za moment zmienia barwy. Gra, choć nowy pracodawca sobie tego nie życzy. Piłkarz nie tylko bierze udział w spotkaniu, to jeszcze w 90. minucie wykorzystuje rzut karny na wagę zwycięstwa. Podbiega do trybun, ściąga koszulkę, świętuje triumf z kolegami i kibicami. Najlepsze, iż taka historia wydarzyła się naprawdę. W Rumunii.