Henderson: Dobrym początkiem ustawiliśmy mecz

2 dni temu

Mecz z Bournemouth okazał się dla Jordana Hendersona wymarzonym debiutem na Stamford Bridge - już w drugiej minucie zdobył gola, chwilę później asystował przy trafieniu Rogersa na 2:0, a wynik meczu ustalił precyzyjnym uderzeniem z rzutu wolnego.

To był udany dzień – mój debiut na własnym stadionie, więc było wyjątkowo. Bardzo się cieszyłem, iż mogę tu zagrać. Minęło sporo czasu od mojej letniej kontuzji. Zaprezentowaliśmy się dobrze i osiągnęliśmy korzystny wynik, a to jest najważniejsze.

Mieliśmy świetny start spotkania. Zawsze powtarzamy, iż chcemy dobrze zacząć, zwłaszcza u siebie i tym razem też nam się to udało. Dobrze weszliśmy w obie połowy, co jest istotne, i zdobyliśmy ładne bramki. Czułem, iż przez cały mecz prezentowaliśmy się solidniej w defensywie, co stworzyło nam fundament do zdobywania bramek. Przez większość czasu utrzymywaliśmy wysoki poziom koncentracji i skupienia. Kiedy tak grasz, w końcu zostajesz za to nagrodzony
- powiedział Henderson.

Najbardziej cieszyła mnie dzisiaj nasza praca i postawa w defensywie kiedy nie mieliśmy piłki. Gra obronna całego zespołu stanowi solidny fundament. Kiedy odzyskujemy piłkę, nasza ofensywa jest groźna w fazie przejścia do ataku. Potrafią rozbić każdego rywala dzięki swoim umiejętnościom, szybkości i sile, a pod bramką wykazują się ogromną skutecznością.

Wiem, iż wszyscy będą mówić o bramkach – bo to właśnie chcą oglądać kibice – ale dla mnie najważniejsze było to, jak ciężko wszyscy pracowali dziś na rzecz zespołu. To właśnie zrobiło na mnie największe wrażenie
- dodał doświadczony zawodnik.

Henderson wyjaśnił, jak udało mu się przekonać młodszych kolegów do wykonania rzutu wolnego który zamienił na bramkę.

Chłopaki i Austin darzą mnie pewnym zaufaniem, więc kiedy sam czuję się pewnie, mogę podejść do piłki i wykonać stały fragment gry. Pracowaliśmy nad tym na treningach przez ostatni tydzień czy dwa i wychodziło mi to całkiem powtarzalnie. Austin powiedział: „Daj spokój, robimy to”. Morgs nie był zachwycony, ale kiedy już tam dotarliśmy, stwierdził: „No dobra, rób swoje”. Cole zapytał: „W którym rogu boiska będziemy celebrować jeżeli teraz trafisz?" Posłałem piłkę na prawy słupek i udało mi się tam trafić.To było fajne, bo to element, nad którym pracowaliśmy na treningu i który naprawdę dobrze wykonaliśmy. Jestem więc wdzięczny Cole’owi i Morgsowi, iż pozwolili mi podejść do piłki.

Idź do oryginalnego materiału