Kiedy Robert Lewandowski przenosił się do Bundesligi, nauczył się języka niemieckiego. Kiedy zmieniał Bayern Monachium na FC Barcelonę, nauczył się języka hiszpańskiego. Często przykład napastnika reprezentacji Polski pada w dyskusjach nt. nauki miejscowego języka przez zagranicznych piłkarzy.
REKLAMA
Zobacz wideo Kto jest najlepszym komentatorem? "Ktoś powie, iż Pełka, ktoś, iż Święcicki, ktoś, iż ja. Każdy ma rację"
Hajto jest za obowiązkową nauką języka polskiego przez piłkarzy
Są tacy, którzy uważają, iż od zawodników ściąganych do polskich klubów należy wymagać, by nauczyli się języka polskiego w stopniu takim, który pozwoli dogadać się z resztą szatni, kibicami czy mediami. Część graczy uczy się go z własnej woli, innym wystarczy język angielski.
Większość klubów nie nakładała jednak przymusu nauki języka. Swego czasu Lech Poznań dodawał zapis do kontraktów, iż piłkarze będą zobligowani do nauki polskiego, ale nie był on do końca egzekwowany.
Zdaniem Tomasza Hajty to się powinno zmienić, a kluby PKO Ekstraklasy czy Betclic 1. Ligi powinny postawić na wewnętrzną komunikację po polsku. Przekonuje, iż obowiązkowe lekcje języka polskiego dla zagranicznych graczy pozytywnie wpłyną na funkcjonowanie w szatni i całym klubie.
Zobacz też: Media: Przyszłość Siemieńca jest przesądzona. "Szykują go"
- Mamy prawo wymagać od zagranicznych piłkarzy, żeby znali podstawowe zwroty w języku polskim. Chciałbym, żeby właściciele i dyrektorzy sportowi wysyłali obcokrajowców na obowiązkowe lekcje. Słyszałem, iż w niektórych klubach odprawy prowadzone są w sześciu językach. To jest abstrakcja! W jakim kierunku to idzie? Czy ja mogę wymagać w moim kraju, żeby piłkarze mówili w moim języku? - powiedział Hajto w programie "Polsat Sport Cast".
Nie tylko Hajto jest za tym, by wymagać od obcokrajowców w Polsce nauki naszego języka. Podobną opinię wyrażali m.in. Robert Podoliński i Jerzy Brzęczek.

3 godzin temu















