Bartosz Grzelak doskonale zna stadion, na którym rozstrzygnie się, czy kadra prowadzona przez Jana Urbana wywalczy awans na mistrzostwa świata w Ameryce Północnej. Szwedzki trener z polskimi korzeniami przez ponad dwa lata był trener AIK, które swoje spotkania rozgrywa właśnie na Strawberry Arena. 47-latek w rozmowie z Weszło podzielił się kulisami, dotyczącymi atmosfery czy murawy na tym obiekcie.
Grzelak opowiedział nam o pracy na największym stadionie w kraju. Właśnie podczas swojej przygody w AIK osiągnął największy sukces w karierze trenerskiej, jakim było doprowadzenie swojego zespołu do wicemistrzostwa kraju w 2021 roku. Z Malmo przegrał tylko przez gorszy bilans meczów bezpośrednich.
– Dużo fajnych wspomnień mam z tego stadionu, gdy pracowałem w AIK. To już było parę lat temu, ale wciąż przyjemnie tu przyjść i poczuć zapach tej trawy. Stadion ma tak z 10-15 lat, ale kibice AIK wciąż mają problem, by tak do końca czuć się na nim jak u siebie. Wcześniej grali na stadionie, na którym odbywał się finał mistrzostw świata i ogólnie mają sporo wspomnień z nim związanych – przyznał Grzelak.
Największy stadion w Skandynawii. Zagramy baraż wśród bloków i galerii
Grzelak dla Weszło o kibicowaniu na meczach reprezentacji Szwecji: Nie ma kultury ultras
Bartosz Grzelak w rozmowie z Weszło wrócił wspomnieniami do szczególnie istotnych meczów derbowych na tym obiekcie. Jak sam zauważył, wszystkie z nich wygrał.
– Nowy stadion jest oczywiście większy i podczas meczów derbowych z Djurgarden czy Hammarby często jest komplet publiczności. Atmosfera i akustyka jest tu bardzo dobra. Wszystkie derby, które grałem na tym stadionie wygrałem, więc wspomnienia z nich są raczej miłe. Kibice byli niesamowici i polecam każdemu wejść na YouTube, żeby zobaczyć doping kibiców AIK.
47-letni szkoleniowiec opowiedział też o tym jaka atmosfera panuje na Strawberry Arena podczas meczów reprezentacji Szwecji. Wspomniał też o odbywających się tam koncertach muzycznych, które przynoszą spore korzyści finansowe.
– Podczas meczów reprezentacji jest taki mały sektor kibiców zajęty prze Camp Sweden (szwedzkie stowarzyszenie kibiców – przyp.red.) ale nie ma tutaj takiej kultury ultras. Cały stadion wspiera drużynę, ale ze względu na późną porę nie ma zbyt wielu dzieci. Przeważają dorośli, a jak przed meczem sobie trochę posiedzieli w restauracjach i w barach, to atmosfera pozostało lepsza (śmiech). Byłem kiedyś tutaj na koncercie jednej grupy muzycznej, ale wtedy akustyka nie jest taka dobra, jak na meczach piłkarskich. Tylko sami wielcy artyści są w stanie wypełnić ten stadion.
Bartosz Grzelak dla Weszło o kulisach stadionu: Znalazłem tu kiedyś grzyby
Grzelak podzielił się też tym, iż podczas jego pracy, murawa na tym obiekcie często nie była w najlepszym stanie. Opowiedział też ciekawą anegdotę o grzybach, które pewnego razu wyrosły na trawie stadionu w Sztokholmie.
– Nie jest regułą, iż tutaj jest zawsze bardzo dobra murawa. Wręcz, raczej zawsze była bardzo słaba, bo jak są jakieś koncerty to nie mogą położyć jakiejś płyty, tylko… później całą murawę muszą kłaść od nowa. Jak jeszcze pracowałem w AIK, to słyszałem, iż koszt wymiany takiej murawy to 150-2oo tysięcy euro. Często mieliśmy przez to problemy, bo położyli nam murawę przykładowo dzień przed meczem i była bardzo kiepska. Kiedyś, jak tu trenowaliśmy, to choćby znalazłem grzyby na boisku. Zrobiłem im zdjęcie, ale choćby Google nie wiedział, co to były za grzyby. Gdyby trafiły na patelnię, to na meczu następnego dnia już by mnie nie było (śmiech).
Jednocześnie uspokoił, iż podczas meczu Szwecji z Polską murawa będzie na o wiele lepszym poziomie, niż zapamiętał to z lat swojej pracy.
– Słyszałem, iż teraz jest hybrydowa i jest lepsza. Szwedzcy zawodnicy byli bardzo zadowoleni. Tak jak tutaj chodziłem, to jak na warunki tego stadionu, to mogę tę murawę ocenić na dziesięć w skali od jednego do dziesięciu.
Pierwszy gwizdek Slavko Vincicia na Strawberry Arena już o 20:45.
Czytaj więcej o meczu Szwecja – Polska na Weszło:
- Polsko-szwedzki agent: Te słowa w Lechu zmieniły Karlstroema [WYWIAD]
- Złość Łazarka, błąd Brzęczka… Nasze największe szwedzkie koszmary
- Szwed: Mamy napastnika na podobnym poziomie, co Lewandowski
- Kapitan Szwedów: Z Polską zawsze gra się trudno
- Bohater z drugiego szeregu. Uwaga nie tylko na Gyokeresa
- Ze Szwecją mu do twarzy. Jak Potter ożywił klub, którego nikt nie lubił
Fot. Newspix

4 godzin temu













