Grosicki wywołał burzę. Teraz mówi, jak było naprawdę

1 godzina temu
- To po prostu była moja propozycja wyjściowa, którą wiedziałem, iż będziemy zbijać - tłumaczył Kamil Grosicki w rozmowie z Kanałem Sportowym. W ten sposób odniósł się do ogromnych kwot, jakich zażądał od Pogoni Szczecin, a które ujawnił Alex Haditaghi. Piłkarz opowiedział też, jak podchodzi do zachowania właściciela klubu i o kulisach zawarcia nowej umowy.
Kamil Grosicki po burzliwych negocjacjach przedłużył kontrakt z Pogonią Szczecin. W poniedziałek klub poinformował, iż reprezentant Polski zostanie do końca czerwca 2027 r. Stało się tak, pomimo iż w wigilijny wieczór piłkarz wydał mocne oświadczenie. Jasno wyraził w nim niezadowolenie, iż właściciel Pogoni Alex Haditaghi ujawnił jego wymagania finansowe. Ostatecznie jednak Grosicki przystał na nową propozycję. O kulisach pertraktacji opowiedział Kanałowi Sportowemu.

REKLAMA







Zobacz wideo Jak piłkarze radzą sobie z hejtem? Łukasik: Najgorsze to, gdy przypną nam łatkę



"Nie spodziewałem się, iż prezes sam to wrzuci". Grosicki wrócił do starcia z Haditaghim
W trakcie wywiadu stwierdził, iż cała sytuacja była dla niego bardzo stresująca, a Haditaghi okazał się trudnym negocjatorem. - Na pewno jest bardzo konkretny, mocny w tym, co chce osiągnąć. Szkoda, iż w tym czasie nie było prezesa w Polsce, bo do takich różnych sytuacji by nie doszło. Niestety, prezes musiał wyjechać do Kanady miesiąc przed naszymi urlopami. Na pewno zabrakło mi tego, iż prezesa nie było na miejscu. Te rozmowy przez wideo to nie to samo, co twarzą w twarz - mówił na temat samych rozmów.


Grosicki odniósł się także do wspomnianej zagrywki Haditagiego z ujawnieniem żądanych kwot. Początkowo mocno go to zabolało, co podkreślał w specjalnym oświadczeniu. "W mojej ocenie nigdy nie powinny wyjść poza klubowe gabinety, a przynajmniej nie w taki sposób. Nie można już tego cofnąć" - pisał. A jak teraz podchodzi do tematu? - Dochodziło do mnie, iż do przestrzeni medialnej wypłynęły informacje dotyczące moich liczb kontraktowych. Prezes jest szefem i ma prawo zrobić, jak uważa. Spodziewałem się, iż może coś takiego wypłynąć, może nie z jego strony, iż sam prezes to wrzuci... - wyjaśnił.
Grosicki zażądał kosmicznych pieniędzy. Teraz się tłumaczy. "Znam swoją wartość"
Ze wpisu Haditaghiego wynikało, iż Grosicki domagał się dwuletniej umowy, dzięki której miał zarabiać 250 tysięcy złotych miesięcznie plus dwa miliony złotych bonusu za podpis. Dla wielu liczby te były szokujące. Sam piłkarz nie ukrywał jednak, dlaczego wyszedł z taką propozycją. - jeżeli patrzymy na moją formę w ostatnich latach, to ona cały czas jest wysoka. Znam swoją wartość, znam ten rynek. Wiem, jakie pieniądze piłkarze zarabiają... To po prostu była moja propozycja wyjściowa, którą wiedziałem, iż będziemy zbijać. To jest normalne. Dla mnie to były też bardzo ważne negocjacje, bo wiedziałem, iż ten kontrakt najprawdopodobniej jest już ostatni, więc takie kwoty padły - tłumaczył.


Na koniec Grosicki przyznał, iż mimo trudnych tygodni nie ma żalu do prezesa. - Nie, to wszystko zeszło ze mnie. Zostawiłem to w tamtym roku. Teraz mamy nowy rok. Czasu już nie cofniemy. Dla mnie najważniejsze są szacunek, wsparcie i wiara we mnie jako piłkarza - podsumował.
Idź do oryginalnego materiału