Jeszcze niedawno zastanawialiśmy się, czy poczeka do końca kuponu, czy zdecyduje się na cashout. Dziś znamy już finał tej historii – kupon okazał się wygrany!
1 770 901,73 zł – tyle wygrał w Superbet pan Piotr z Lubelszczyzny. To najwyższa wygrana na pojedynczym kuponie w historii polskiego rynku bukmacherskiego. Jego niezwykła piłkarska podróż zaczęła się na stadionie w Lubartowie, prowadziła przez Linz, Manchester, Rzym, Stambuł i Rio de Janeiro, a zakończyła się w poniedziałkowy wieczór na paryskim Parc des Princes. Tam milionerzy z PSG kazali na siebie czekać aż do 72. minuty. Przed ostatnim meczem pan Piotr mógł zabrać ponad 900 tysięcy złotych z cashoutu. Nie zrobił tego.
Ta historia nie zaczęła się od wielkiego stadionu ani od wielkiego nazwiska. Zaczęła się 13 października, kilka minut przed północą. O 23:28 pan Piotr zatwierdził kupon: 17 zdarzeń, stawka 10 000 zł, kurs łączny 179,07. Na papierze wyglądało to na szaleństwo. W rzeczywistości była to mozaika ułożona z piłkarskim wyczuciem. Żadne ze zdarzeń nie miało kursu wyższego niż 1,69, nie było tu strzałów na ślepo ani rzutów monetą. Były za to typy, które wymagały znajomości futbolu od czwartej ligi przez Ligę Mistrzów, Anglię, Francję aż po Brazylię.
Dzięki promocji Superbonus do potencjalnej wygranej doliczono jeszcze 25%, czyli 391 773,72 zł. Na końcu tej drogi czekało więc ponad 1,77 mln zł. Żeby po nie sięgnąć, trzeba było trafić siedemnaście razy z rzędu.
Taki kupon mógł zostać przyjęty wyłącznie w Superbet. Przed mundialem bukmacher podniósł maksymalną wygraną na jednym kuponie aż do 2 mln zł – to najwyższy limit na polskim rynku. U pozostałych operatorów kupon z taką stawką i kursem po prostu nie zostałby zaakceptowany.
Wszystko zaczęło się w Lubartowie
Pierwsza cegiełka to mecz, którego nie pokazała żadna telewizja świata: Lewart Lubartów – Świdniczanka Świdnik w okręgowym Pucharze Polski. Zmierzyło się dwóch czwartoligowców z Lubelszczyzny, a iż w lidze Lewart pewnie wygrał w Świdniku 3:0, kurs 1,22 na gospodarzy wyglądał na gładki początek. Puchar rządzi się jednak swoimi prawami. Wynik 3:2 pokazuje, iż łatwo nie
było. Lewart jedna zwyciężył i pierwszy krok został zrobiony.
Jest w tym coś symbolicznego. Najwyższa wygrana w historii polskich zakładów zaczęła się tam, gdzie zaczyna się cała polska piłka: na lokalnym stadionie, w obecności kilkuset kibiców, którzy znają piłkarzy z imienia, bo mijają ich na co dzień na ulicy. Takie spotkania można śledzić w Superscore – ulubionej aplikacji kibiców niższych lig.
Wielka piłkarska podróż
Z Lubartowa kupon ruszył w Europę i dalej w świat. W Linzu Liverpool i LASK zafundowały kibicom szalone 6:3. W Manchesterze PSG ograło City 4:2, a gole posypały się z obu stron, więc typ „powyżej 2,5 gola” był pewny na długo przed końcem. To był pierwszy występ Paryżan w tej historii, ale nie ostatni. W Rzymie Kylian Mbappé zrobił to, czego od niego oczekiwano: trafił do siatki w szalonym meczu, który Real wygrał z Romą 4:3.
Wydarzenia nabierały tempa. West Ham rozbił Lincoln 6:0. Sunderland wygrał w Portugalii z Torreense, a Brighton rozgromił Żalgiris Kowno 4:0, spełniając warunek handicapu. Kupon zajrzał też do Austrii, gdzie Salzburg pokonał Altach 3:0. W Madrycie Real ograł Sevillę 4:1, a w Londynie Tottenham wygrał z Coventry 3:1.
Nie wszystko szło gładko. W Ankarze Galatasaray wygrało z Gençlerbirliği zaledwie 1:0. W Rio de Janeiro Botafogo pokonało Chapecoense tym samym, najskromniejszym wynikiem. Manchester City wymęczył z Ipswich 3:2. Każdy z tych meczów mógł skończyć tę historię jednym strzałem. Żaden tego nie zrobił. Fenerbahçe dołożyło jeszcze pewne 3:0 z Alanyasporem i po czternastu meczach licznik pokazywał 14 trafień na 14 prób.
Pierwsza pokusa: pół miliona na stole
Na kuponie zostały trzy mecze. System zaproponował panu Piotrowi cashout w wysokości 548 308,79 zł. To pieniądze, które były na wyciągnięcie ręki. Pan Piotr podziękował i grał dalej.
Najpierw Portugalia, piątek 23 października. Vitória Guimarães miała strzelić choćby jednego gola Marítimo. Strzeliła pięć. Dwa dni później, w niedzielę, Bayern Monachium pojechał do Fryburga i wygrał 3:1. Zostało jedno zdarzenie: PSG – Olympique Lyon. Wartość cashoutu wzrosła do 908 468,75 zł.
Prawie milion złotych gotówki od ręki albo wszystko na jedną kartę, czyli na zwycięstwo Paryżan przy kursie 1,37. Pan Piotr zdecydował, iż ta historia ma się skończyć na Parc des Princes.
Paryż każe czekać
Poniedziałek, 26 października, 20:30. Dzień, jak przyznaje sam zainteresowany, upłynął mu dość spokojnie. Spokój skończył się wraz z pierwszym gwizdkiem. Do przerwy było 0:0. Po zmianie stron mijały kolejne minuty, a gola wciąż nie było. Każda z nich przypominała, iż jeden błąd może zamienić prawie dwa miliony w zero. Pan Piotr nie ukrywa, iż w drugiej połowie miał chwile
zwątpienia.
Przełom przyszedł w 72. minucie. Senny Mayulu dał paryżanom prowadzenie i Parc des Princes eksplodowało. Wciąż było jednak tylko 1:0, a 1:0 w futbolu nigdy nie jest bezpieczne. Wszystko rozstrzygnęło się w 84. minucie, kiedy Mika Godts podwyższył na 2:0. Przy dwubramkowym prowadzeniu zadziałała Superprzewaga i zakład na PSG został rozliczony jako wygrany jeszcze przed
końcowym gwizdkiem. Po 13 dniach oczekiwania, 17 meczach w dziesięciu krajach i jednej wielkiej decyzji kupon przeszedł do historii.
– Szczerze mówiąc, wciąż do mnie nie dociera, iż udało się wygrać aż tyle, to zdecydowanie największa wygrana w moim życiu. Nie mam jeszcze pomysłu, na co przeznaczę te pieniądze, ale to akurat bardzo przyjemny ból głowy. O wszystkim wiedzą tylko najbliżsi koledzy. Zresztą ostatni mecz oglądałem w dość nietypowych warunkach: akurat odwoziłem kolegów do domu, więc
zostałem w samochodzie i śledziłem wszystko na telefonie. Około 60. minuty przyszło zawahanie, a koledzy pisali mi jeden przez drugiego, żebym brał cashout. Kiedyś już raz się na to zdecydowałem, a potem okazało się, iż wszystko by weszło, więc wyciągnąłem z tego lekcję i tym razem postanowiłem wytrzymać do końca – opowiada pan Piotr.
Skąd na kuponie Lewart Lubartów? – Mam tam znajomych, którzy grają w tej drużynie, a czwartą ligę lubelską śledzę na bieżąco, bo to po prostu moje strony. Sercem jestem natomiast bardziej przy Arsenalu i Lechu Poznań. Nie należę do osób, które godzinami analizują statystyki, częściej ufam przeczuciu, choć zauważyłem, iż najlepiej wychodzi mi granie zdarzeń rozłożonych w czasie, a nie wszystkiego z jednego weekendu. Kiedy coś przestaje mi iść, robię sobie przerwę i odpoczywam od grania. Trochę bawią mnie komentarze w internecie, iż kupon jest nieprawdziwy albo iż postawił go pracownik firmy. Zapewniam, iż jest jak najbardziej prawdziwy, a wypłata przyszła naprawdę gwałtownie – mówi zwycięzca.
Odwaga, którą nagrodził futbol
– Gratulujemy panu Piotrowi. Od dziś jego kupon jest częścią historii polskich zakładów sportowych. Największe wrażenie robi choćby nie sama kwota, ale odwaga. Przed ostatnim meczem miał na stole prawie milion złotych z cashoutu. Mógł je wziąć i pewnie nikt nie miałby mu tego za złe. On jednak zaufał swojemu piłkarskiemu nosowi i trzymał kupon do końca, a futbol odwdzięczył mu się w najpiękniejszy możliwy sposób. Ta historia pokazuje też, za co wszyscy kochamy piłkę: zaczęła się od meczu okręgowego Pucharu Polski w Lubartowie, a skończyła na jednym z najsłynniejszych stadionów świata. Dla nas, jako firmy, która od lat wspiera lokalny futbol, trudno o piękniejszy symbol – mówi Łukasz Seweryniak, general manager Superbet Polska.
Pan Piotr nie odpoczywał długo. Już następnego dnia rano udostępnił na Supersocial – społecznościowej części aplikacji Superbet, w której gracze mogą podglądać i kopiować kupony innych – kolejny kupon. Po zaledwie trzech godzinach zebrał 3000 kopii. Jego piłkarskie wyczucie docenił więc nie tylko futbol, ale i tysiące innych graczy.
Kupon w liczbach
Data zawarcia: 13 października 2026, godz. 23:28
Data rozliczenia: 26 października 2026
Liczba zdarzeń: 17
Stawka: 10 000 zł
Kurs łączny: 179,07
Superbonus (25%): 391 773,72 zł
Cashout przed trzema ostatnimi meczami: 548 308,79 zł (odrzucony)
Cashout przed meczem PSG – Lyon: 908 468,75 zł (odrzucony)
Wygrana: 1 770 901,73 zł
Z Lubartowa na Parc des Princes (fot. Superbet)Sprawdź nasze social media!






![Kolejny gol Polaka dla Interu. Wystarczyło, iż wszedł na boisko [WIDEO]](https://sf-administracja.wphcdn.cloud/storage2/featured_original/6ae0e1e7782db5_89401037.jpg)








