Na dzień przed rozpoczęciem rywalizacji w Grand Prix Miami nie da się wykluczyć scenariusza, w którym będą poważne problemy z rozegraniem wyścigu.
Na powrót Formuły 1 musieliśmy czekać ponad miesiąc za sprawą nadprogramowej przerwy po odwołaniu w kwietniu GP Bahrajnu i GP Arabii Saudyjskiej.
Teraz czeka nas GP Miami, które może być niesamowicie intensywnym weekendem wyścigowym. Po pierwsze testowane i wprowadzane będą zmiany regulacji technicznych, dotyczących wykorzystania energii. Po drugie, będzie to weekend ze sprintem, a po trzecie będzie to pierwszy w tym roku wyścig po torze ulicznym ze ścianami tuż przy nitce toru.
Pojawia się jednak problem, którym jest pogoda. O ile w piątek i sobotę w Miami ma być słonecznie i bardzo ciepło (30 – 31 stopni), o tyle niedziela ma być bardzo burzowa. Prognozy portalu weather.com przewidują 90% ryzyko opadów w niedzielę (im bliżej weekendu tym to ryzyko rośnie).

Według prognoz portalu accuweather, niebo tego dnia będzie w 96% pokryte chmurami, ryzyko deszczu to 88%, a ryzyko burz 53%.
Zgodnie z amerykańskimi przepisami, o ile w promieniu 13 kilometrów od miejsca rozgrywania wydarzenia sportowego na świeżym powietrzu, uderzy piorun, wydarzenie ma zostać natychmiast przerwane, a sytuacja jest następnie monitorowana co 30 minut.
W przypadku najgorszego scenariusza, wyścig trzeba będzie przerwać lub przesuwać, ale jak wiemy w Formule 1 nie może się to dziać w nieskończoność.
Być może niektórzy z Was pamiętają wyścig 1000m Sebring w 2022 roku z udziałem Roberta Kubicy, który właśnie ze względu na burzę niedaleko toru został najpierw przerwany, a następnie mocno skrócony. Zobaczymy, jak będzie teraz w Miami.

1 tydzień temu
















