| Szesnaście milionów euro na jedną kolej krzesełkową w ośrodku, który ma 23 kilometry tras i sześć urządzeń. Tyle kosztuje inwestycja, która ruszy na Glungezerze w grudniu, i to jest liczba, która w pierwszej chwili wygląda na pomyłkę. Dla porównania: karnet dzienny kosztuje tu 50 euro, czyli mniej więcej tyle, co w Beskidach w sylwestra. A jednak arytmetyka się spina, tylko trzeba ją liczyć inaczej. Glungezer nie sprzedaje kilometrów. Sprzedaje odległość od Innsbrucka i to, iż jest jedyną górą w tej okolicy, z której da się zjechać do samej wsi bez wsiadania do gondoli. |

4 dni temu














