Gleba wraca do głośnego incydentu. „Jest mi głupio i wstyd”

3 miesięcy temu


„Gleba”, czyli były zawodnik KSW i GROMDY aktualnie walczący w FAME powrócił myślami do skandalicznego incydentu ze swoim udziałem.

Patryk „Gleba” Tołkaczewski to jedna z tych postaci polskiej sceny freak fightów, która wzbudza jedynie sportowe emocje. Dla jednych jest twardzielem z krwi i kości, dla innych zawodnikiem, który idealnie odnalazł się w realiach widowiskowych gal FAME. Nie ma tutaj jednak mowy o tzw. „dymach”, a o po prostu tworzeniu show.

Zanim trafił do FAME, Gleba dał się poznać przede wszystkim jako wojownik bezkompromisowy, walczący ostro i często na granicy wytrzymałości. To doświadczenie gwałtownie zaprocentowało w federacji freakowej, gdzie liczy się nie tylko technika, ale też charakter, odporność psychiczna i gotowość do udziału w nietypowych formułach. Tołkaczewski idealnie wpisuje się w ten klimat, bowiem jest to wyjątkowy wojownik, o czym widzowie zdążyli się już przekonać. Nie bez powodu zresztą wcześniej był zawodnikiem GROMDY, w której tego typu postawa to podstawa.

Jego występy w FAME były bardzo intensywne i pełne chaosu. Co bardzo istotne, to niewątpliwie właśnie tego oczekują kibice, a przynajmniej ich spora część. „Gleba” nie kalkuluje, nie próbuje „kraść rund”, tylko idzie do przodu, wywiera presję i szuka rozstrzygnięcia. W walce dwóch na jednego, w której mierzył się z „Sequento” oraz „Koziołkiem” dał pokaz brutalnej determinacji, gdy pojedynek przerodził się w prawdziwą wojnę – pełną krwi. Choć gala, której był to pojedynek, nie była zbyt dobra dla wielu oglądających, tak wszyscy byli zgodni, iż Patryk był najjaśniejszym punktem programu.

ZOBACZ TAKŻE: Kolejna gwiazda MMA w turnieju FAME. Zawalczy o wielką stawkę

Wcześniej za to, bowiem w pierwszej połowie lipca, brał on udział w „Golden Tournamencie”. W ćwiećfinale zmagań, o milion w sztabkach złota, zmierzył się z Marcinem Sianosem. Patryk przez cały pojedynek imponował kondycją i spokojem, skutecznie kontrolując tempo i nie dając się zdominować większemu zawodnikowi. Padł on niestety ofiarą faulu, po którym – pomimo zwycięstwa – nie mógł kontynuować swoich poczynań na gali FAME 26: Gold.

Gleba wraca myślami do incydentu sprzed lat

Tak, jak aktualnie, kojarzony jest on jedynie ze sportową rywalizacją i szacunkiem do drugiego zawodnika, tak ciut dawniej towarzyszyła mu inna aura. Wiele osób postrzegało go w roli agresywnej osoby, czego przykładem było zdarzenie z jednej z gal freak fightowych, którego był głównym bohaterem. Mowa oczywiście o słynnym „liściu” w jego wykonaniu, którym uderzył Piotra Szeligę. Tak wówczas całe zajście komentował Tołkaczewski:

Niczego w życiu nie żałuję, tak samo tego, ale było to niepotrzebne. Tę sytuację wyjaśniłem sobie z Piotrem Szeligą. Myślę, iż mamy już normalne relacje.

– tak w kwietniu 2023 roku komentował sprawę „Gleba”.

Teraz, po ponad dwóch latach mamy do czynienia z nieco inną narracją. O wszystkim Patryk opowiedział, goszcząc ostatnio w „Kanale Sportowym”.

ZOBACZ TAKŻE: Jake Paul bezradny jak nigdy. Opublikowano karty punktowe po walce z Joshuą

Mianowicie wczoraj wieczorem brał on udział w programie o tematyce freak fightów wraz z: Michałem Pasternakiem, Piotrem Lizakowskim, Hubertem Mściwujewskim oraz Maciejem Turskim. W jego trakcie powrócił myślami do tych wydarzeń, tłumacząc swoją karygodną postawę:

Wszystkim się wydaje, iż Piotrek tam siedział, a nie siedział. My szliśmy do góry i on się zrzucał na mnie ze schodów i ja już wtedy go strzeliłem i on wpadł prosto w to siedzenie. No i potem poprawiłem. Mówiłem, iż żałuję. Tam miałem głowę zablokowaną, co innego mi siedziało w głowie. Wtedy nie wiedziałem, w jakim miejscu jestem, też nie miałem walk, rozstanie było z GROMDĄ. (…) Jest mi głupio i wstyd.

– powiedział Patryk „Gleba” Tołkaczewski w programie „Freak Show”.

Następnie zawodnik z Torunia podzielił się jeszcze przyczyną swojego ówczesnego beznadziejnego zachowania:

Brałem sterydy, środki dopingujące, który nie polecam nikomu – nie bierzcie tego, bo to jest najgorszy syf. Zablokował mi głowę. Odstawiłem to pięć lat temu, ale to trzymało mnie jeszcze 3 lata. Od półtora roku moja głowa inaczej pracuje.

– podsumował zawodnik FAME.

Dzisiaj „Gleba” nie jest postrzegany jako osoba, za którą wielu go miało. Parę miesięcy temu podkreślał on nawet, iż nie jest tzw. „charakterniakiem”, a sympatycznym mężczyzną dbającym jedynie o dobro swojej rodziny. Oczywiście zmiana usposobienia nie usprawiedliwia jego czynów z przeszłości, natomiast ważne również jest to, iż zmienił się na lepsze.

Idź do oryginalnego materiału