GKS Katowice w europejskich pucharach po 23 latach przerwy

1 godzina temu

GKS Katowice wraca do europejskich pucharów po 23 latach nieobecności. To jeden z najbardziej emocjonujących momentów w historii klubu z Katowic. Kibice GieKSy długo czekali na tę chwilę.

Dramatyczny finał sezonu

W ostatniej kolejce sezonu 2025/26 GieKSa musiała wywalczyć piąte miejsce w tabeli, które dawało awans do europejskich pucharów. Mecz rozegrała na wyjeździe z Pogonią Szczecin. Spotkanie przez długi czas nie układało się po myśli katowiczan. Jednak piłka nożna rządzi się swoimi prawami. W doliczonym czasie gry bramkę zdobył Marcel Wędrychowski, który przypieczętował historyczny awans. Cała drużyna eksplodowała z radości. Trener Rafał Górak nie krył wzruszenia.

Co dało GieKSie awans?

Droga do europejskich pucharów nie była łatwa. Przed ostatnią kolejką GKS Katowice zajmował piąte miejsce w tabeli i miał wszystko w swoich rękach. Zwycięstwo nad Pogonią gwarantowało awans do kwalifikacji Ligi Konferencji bez oglądania się na inne wyniki. Co więcej, GieKSa mogła poszczycić się siedmioma meczami z rzędu bez porażki. Taka seria robi wrażenie i świadczy o sile zespołu w końcówce sezonu.

23 lata czekania

Nie można zapominać o kontekście historycznym. GKS Katowice po raz ostatni grał w europejskich pucharach w 2003 roku. Przez ponad dwie dekady klub przechodził przez trudne okresy – spadki, finansowe kłopoty i odbudowę. Dlatego też ten awans smakuje wyjątkowo. Dla starszych kibiców to powrót do pięknych wspomnień. Dla młodszych – pierwszy kontakt z europejską piłką w wykonaniu GieKSy.

Co czeka GKS Katowice w Europie?

Katowiczanie trafią do kwalifikacji Ligi Konferencji UEFA. To dobra wiadomość – Liga Konferencji to realny puchar, w którym polskie kluby mają szanse na awans do fazy grupowej. Każda runda eliminacji to nowe wyzwanie i nowe nazwiska rywali. Ponadto każdy awans dalej to dodatkowe pieniądze dla klubu i kolejne tłumy kibiców na trybunach. Przede wszystkim jednak cały Śląsk będzie dopingował GieKSę. Europejskie puchary to bowiem nie tylko sportowa przygoda. To też promocja miasta i regionu na arenie międzynarodowej. Wracamy do Europy. I to się liczy najbardziej.

Idź do oryginalnego materiału