Tuż po skoku Kamila Stocha w pierwszej serii w transmisji telewizyjnej pokazano jedną z najciekawszych informacji kolejnego dnia walki podczas 74. Turnieju Czterech Skoczni. Jeszcze przed startem podczas konkursu w Garmisch-Partenkirchen niedopuszczony do startu został Timi Zajc. To ten sam słoweński skoczek, którego zdyskwalifikowano w pierwszych zawodach w Oberstdorfie.
REKLAMA
Zobacz wideo Czy Austriacy nagięli przepisy o wiązaniach? FIS musiał zareagować
Przez to Zajc otrzymał dwie żółte, a w konsekwencji - jak w piłce nożnej - czerwoną kartkę. Będzie musiał pauzować w dwóch kolejnych konkursach - w Innsbrucku i Bischofshofen. Dla niego TCS dobiegł końca, a Słoweńcy nie będą mogli go zastąpić innym zawodnikiem.
Chaos po konkursie w Ga-Pa. Kontrola na górze skoczni i kolejna dyskwalifikacja Zajca
Ogromne zamieszanie wywołał fakt, iż powodem dyskwalifikacji Zajca znów była długość nogawki - ta tym razem była za krótka o cztery milimetry, o jeden więcej niż po poniedziałkowym konkursie. Chaos pojawił się dlatego, iż zwykle takie elementy są sprawdzane tylko podczas kontroli sprzętu po zawodach, na dole skoczni.
Wszystko wyjaśniło się, gdy zobaczyliśmy, iż z góry skoczni z przyrządami do wykonywania pomiarów, schodził kontroler sprzętu FIS Mathias Hafele. To oznaczało, iż Austriak podjął decyzję o rozszerzeniu kontroli na wieży skoczni. zwykle sprawdza się tam tylko obecność czipów na kombinezonie i wysokość krocza tuż przed skokiem. Tym razem kontrola była bardziej szczegółowa, co mogło być pewną niespodzianką.
Większą kontrolę na górze skoczni przeprowadza się tylko na obiektach, gdzie jest na to miejsce. Do tej pory zdarzało się to w Sapporo - było testowane w 2024 i przeprowadzone w pełni w 2025 roku. W Japonii zdyskwalifikowany został między innymi Piotr Żyła. W tym sezonie to się jeszcze nie zdarzyło. Wówczas w Sapporo kadry były informowane o tym, iż kontrola na tamten weekend przenosi się na górę. Tym razem pomiary były przeprowadzane zarówno tam, jak i na dole skoczni - standardowo w kabinie kontrolera sprzętu. Kadry nie zostały jednak uprzedzone.
- Chciałem zaskoczyć zawodników i sztaby - przekazał po wszystkim Mathias Hafele. - Nie było konkretnego powodu, dla którego to zrobiłem, nie miałem pretekstu. To był mój pomysł, chciałem sprawdzić, co wydarzy się w takim wypadku. Mieliśmy możliwości, więc podjąłem taką decyzję. Kontrolowaliśmy głównie długość nogawek, ale w kilku przypadkach sprawdziliśmy też buty - tłumaczył Austriak. Reakcje zawodników? - Pewnie, iż byli zaskoczeni. Cóż, spodziewałem się tego. Nie mogliśmy im przecież tego zapowiedzieć, wtedy cały ten ruch nie miałby sensu - wskazał Hafele.
Słoweńcy złożyli protest ws. Zajca. FIS choćby o nim nie wspomniał
Jak kontroler tłumaczył dyskwalifikację Zajca? - Mogę tylko powiedzieć, iż zmierzyłem nogawki jego kombinezonu i obie nie były w porządku. Czy miał na sobie ten sam kombinezon co w Oberstdorfie, gdy też miał nieprzepisową długość nogawek? Musiałbym to sprawdzić na podstawie zapisów danych z czipów - przyznał, nie zdradzając swoich ewentualnych podejrzeń. - Choć to na pewno możliwe - dodał tylko Hafele.
- Użyliśmy tego samego kombinezonu co w kwalifikacjach. Wtedy Timi przeszedł kontrolę. Dziś, na wieży już nie - przekazał trener Słoweńców Robert Hrgota. I dodał, iż Słoweńcy oprotestowali dyskwalifikację Zajca.
Tuż po ceremonii dekoracji trzech najlepszych zawodników konkursu w Ga-Pa - wygrał Domen Prevc ze Słowenii przed Austriakami Janem Hoerlem i Stephanem Embacherem - z perspektywy mixed zony dla dziennikarzy dało się zaobserwować bardzo ciekawą scenę. Trener Słoweńców Robert Hrgota i członek jego sztabu Gasper Berlot przez kilka minut dyskutowali z Mathiasem Hafele i dyrektorem Pucharu Świata, Sandro Pertile.
- Rozmawialiśmy o tym, co się stało i przedyskutowaliśmy to, ale wszystko było normalne. Na koniec znaleźliśmy rozwiązanie, jak możemy nad tym pracować i robić tak, żeby to już się nie zdarzało. To była zwykła rozmowa. Wymieniliśmy się zdaniami na temat tej sytuacji. Tak, żeby to nie zdarzyło się już po raz trzeci - mówił Hafele.
Cóż, rozmowa nie do końca była "zwykła" - Słoweńcy rozpoczęli ją niemal jak kłótnię, a dopiero potem z upływem czasu przeradzała się w spokojniejszą dyskusję. Hafele nie powiedział nam też nic na temat oficjalnego protestu Słoweńców. Nie ma o nim także słowa w komunikacie, który FIS opublikował ws. dyskwalifikacji Zajca. "Timi został sprawdzony na starcie zawodów i jego kombinezon był o cztery milimetry za krótki w nogawce. Został zdyskwalifkowany przed skokiem. Otrzymał też czerwoną kartkę (po żółtej z Oberstdorfu) i jest zawieszony na dwa konkursy, nie wystąpi już na Turnieju Czterech Skoczni" - brzmiało to, co zostało wysłane na grupę dziennikarzy pracujących na TCS. Zakładamy jednak, iż protest został zwyczajnie odrzucony.
Od słoweńskiego sztabu też nie usłyszeliśmy wiele. - Nasza rozmowa dotyczyła procedury i protestu. Nie zgadzaliśmy się z protokołem. Jakim? Przeprowadzenia pomiarów na górze skoczni. Przy tym pozostańmy - poprosił Robert Hrgota.
Długość nogawek może się zmieniać przez temperaturę. Ale prawda o dyskwalifikacjach raczej jest inna
Poza Zajcem za długość nogawki podczas kontroli na górze skoczni zdyskwalifikowany został jeszcze Amerykanin Jason Colby. U niego były za krótkie o 12 milimetrów.
Zapytaliśmy o okoliczności tego typu dyskwalifikacji w kilku sztabach, chcąc się dowiedzieć, czy coś może na nie wpływać. - Cóż, jeżeli kombinezon jest przez trzy godziny w pomieszczeniu z temperaturą 25 stopni, to raczej nic się z nim nie stanie. Ale jeżeli przez ten czas jesteś w zmiennym środowisku, np. mrozie, a taki panował w Ga-Pa, to materiał może zmieniać swoją strukturę. I w przypadku tak niewielkich wartości, może się także skurczyć - usłyszeliśmy. Zwrócono jednak naszą uwagę głównie na fakt, iż w takim przypadku kadry muszą być bardzo blisko limitu przewidzianego w przepisach. Inaczej nic by się nie wydarzyło.
- Materiał może się ścierać, zwłaszcza w ciepłej lub zimnej temperaturze. To się zdarza. Tak jest też z przepuszczalnością powietrza, może się zmieniać. Rozwiązanie? Wydłużyć nogawki do tego stopnia, żeby przechodzić kontrolę - wskazał Robert Hrgota.
Jaki jest kolejny krok FIS ws. panowania nad tym, co kadry robią ze sprzętem podczas Turnieju Czterech Skoczni? - Może pojawić się więcej takich kontroli, kadry muszą się spodziewać wszystkiego - przekazał Hafele. Kolejny przystanek 74. TCS to Innsbruck. Treningi i kwalifikacje zaplanowano na sobotę, a trzeci konkurs Turnieju dzień później. Rywalizacja zakończy się w Bischofshofen. Relacje na żywo na Sport.pl i w aplikacji Sport.pl LIVE.

2 godzin temu