Dotychczas w swojej zawodowej karierze Carlos Alcaraz po Australian Open decydował się na podróż do Ameryki Południowej, aby tam rozegrać dwa turnieje na mączce - ATP 250 w Buenos Aires oraz ATP 500 w Rio de Janeiro. W tym sezonie trzeci tenisista świata postanowił jednak nieco skorygować swój kalendarz startów. Najpierw wystartował w imprezie ATP 500 w Rotterdamie, gdzie okazał się najlepszy, a później przeniósł się do Doszy, gdzie w zeszłym tygodniu rywalizowały panie. Alcaraz był tam turniejową "jedynką".
REKLAMA
Zobacz wideo
Gigantyczna sensacja w Dosze! Turniejowa "jedynka" poza turniejem
W drodze do ćwierćfinału Carlitos pokonał Marina Cilicia 6:4, 6:4 i Lucę Nardiego, choć niespodziewanie potrzebował do tego trzech setów - 6:1, 4:6, 6:3. Hiszpan w drugim secie wypuścił prowadzenie 4:1. Wtedy nie wzbudziło to większych emocji, ale w podobną negatywną serię wpadł w czwartkowym starciu o półfinał przeciwko Jiriemu Lehecce. I to dwukrotnie.
Najpierw w pierwszym secie, który rozpoczął się po myśli faworyzowanego Alcaraza. gwałtownie przełamał rywala na 2:1, ale wtedy jego gra zaczęły być bardzo nierówna. Szarpał uderzenia, wybierał niezbyt optymalne rozwiązania taktyczne. Skutkowało to nie tylko utratą przewagi, ale pięcioma gemami z rzędu wygranymi przez Leheckę! 25. tenisista świata domknął seta na 6:3. W drugiej partii Alcaraz zdecydowanie podniósł poziom swojego serwisu. Znacznie częściej trafiał pierwszym podaniem - 81 proc. - dzięki czemu nie musiał bronić żadnego break pointa. Sam wywalczył jedną szansę na przełamanie. Wystarczyło, wyrównał na 6:3.
W finałowej partii 21-latek wciąż prezentował się lepiej od rywala. Grał agresywnie, wywierał presję forehandem, potrafił we właściwym momencie skrócić grę zagraniem tuż za siatkę. Skutkowało to breakiem na 3:2 i kolejnymi szansami na podwójne przełamanie. Lehecka uratował się serwisem, ale wówczas wydawało się, iż to tylko odwlekanie wyroku. Niespodziewanie jednak Czech wyrównał, a Alcaraz miał ogromne problemy z trafieniem pierwszego serwisu, przez co był pod sporą presją returnową rywala. Lehecka wyszedł na prowadzenie 5:4, a Hiszpan nie mógł już pozwolić sobie na dalszą słabość, ale w kluczowym momencie nie odnalazł wysokiego poziomu z połowy trzeciego seta.
Jiri Lehecka zaprezentował skuteczną agresję returnową i przełamał rywala, zapewniając sobie zwycięstwo 6:3, 3:6, 6:4. W obu zwycięskich setach Czech wracał z niekorzystnego wyniku. W finałowej partii przegrywał już 2:4 i musiał bronić piłki na 2:5. Zdołał jednak wygrać to spotkanie, mimo iż popełnił aż 36 niewymuszonych błędów przy 18 winnerach. W półfinale zmierzy się z Matteo Berrettinim lub Jackiem Draperem.