Prezes PKOl Radosław Piesiewicz miał powoływać się na wpływy w Urzędzie Ochrony Konkurencji i Konsumentów (UOKiK) i w zamian za korzyść majątkową (zegarek o wartości około 170 tys. zł) podjąć się załatwienia sprawy dla szefa giełdy kryptowalut Zondacrypto Przemysława Krala. "Drugie zarzucane szefowi PKOl przestępstwo dotyczy zaspokajania wierzycieli kosztem innych wierzycieli. Według Prokuratury Krajowej Radosław Piesiewicz nakłaniał członka zarządu spółki BB Trade Estonia OU (operatora serwisu zondacrypto.com - red.) do wypłaty z tej giełdy środków - 195 tys. złotych i 100 tys. euro. Miało to miejsce w kwietniu, kiedy stało się głośno o problemach z wypłacalnością Zondacrypto" - czytamy na gazeta.pl.
REKLAMA
Zobacz wideo Piekło w reprezentacji Polski. Medalistki przerwały milczenie. "Linczowali mnie przez godzinę"
Rutnicki o Piesiewiczu. "Robił wszystko, żeby zdyskredytować PKOl"
We wtorek 8 sierpnia prezydium Polskiego Komitetu Olimpijskiego zwołało zarząd, który rozpocznie się w najbliższy poniedziałek 14 września o godzinie 13.00. Bardzo możliwe, iż tego dnia zapadnie decyzja o odwołaniu Piesiewicza ze stanowiska przewodniczącego PKOl. "Zgodnie ze statutem formalnego odwołania prezesa może dokonać 60-osobowy zarząd uchwałą podjętą większością 2/3 głosów, przy obecności co najmniej 2/3 składu" - przypomniał dziennikarz Sport.pl Kacper Sosnowski.
Tymczasem Radosław Piesiewicz nie przyznaje się do winy. W jego sprawie wypowiedział się minister sportu i turystki Jakub Rutnicki, który w Gdańsku zainaugurował trzecią edycję programu "Z Orlika na Stadion".
- Pan Piesiewicz jest w areszcie i ma bardzo poważne zarzuty. Jest człowiekiem, który w sposób bezczelny wykorzystał wizerunek polskich sportowców do uwiarygodniania firmy Zondacrypto. To jest gigantyczna afera, a Radosław Piesiewicz robił wszystko, żeby zdyskredytować PKOl - powiedział Rutnicki, cytowany przez "Przegląd Sportowy Onet".
Minister sportu i turystyki w rządzie premiera Donalda Tuska wspomniał także o problemach finansowych centrali polskiego olimpizmu.
- To jest człowiek, który stawia na konflikt i stawia na własny interes. Nie potrafił znaleźć pieniędzy, aby zapłacić za nagrody dla polskich medalistów olimpijskich. Ten smutny czas dla PKOl-u, mam nadzieję, zakończy się w poniedziałek. To jest dla nas czas wielkiego oczyszczenia. Mamy niepokojące sygnały o sytuacji finansowej PKOl-u - zaznaczył Jakub Rutnicki.
- Nie miał [prezes Piesiewicz - red.] w sercu sportu, tylko miał w sercu kasę. Nigdy więcej nie powinien piastować tego typu urzędu - dodał minister sportu i turystyki.
Jednym z kandydatów do objęcia funkcji prezesa PKOl jest czterokrotny mistrz olimpijski Robert Korzeniowski. Według doniesień medialnych największe szanse do objęcia schedy po Radosławie Piesiewiczu ma Marian Kmita, a więc dyrektor ds. sportu w Telewizji Polsat.

9 godzin temu











