Gigant wyrzucony z Ligi Mistrzów! Odrobili trzy gole straty i nagle koszmar

2 godzin temu
Juventus poniósł sensacyjną porażkę 2:5 w pierwszym meczu z Galatasaray. Wydawało się więc pewne, iż w rewanżu Włosi rzucą się do ataków od pierwszej minuty, ale pierwszy gol dla gospodarzy padł dopiero w końcówce pierwszej połowy. O awans do 1/8 finału LM walczyło też PSG z AS Monaco. W kolejnej rundzie ostatecznie zameldowało się - mimo porażki 2:3 - Galatasaray oraz PSG (2:2).
Aż 2:5 przegrał Juventus na wyjeździe z tureckim Galatasaray. Włosi wygrali pierwszą połowę 2:1, ale po przerwie zapłacili srogą cenę za swoje błędy w obronie oraz czerwoną kartkę Juana Cabala z 67. minuty. Przed dzisiejszym rewanżem wydawało się, iż szanse na wywalczenie awansu są iluzoryczne. Rozczarowani mogli być też kibice AS Monaco. W pierwszym meczu ich drużyna prowadziła już 2:0 z PSG, ale ostatecznie przegrała 2:3.

REKLAMA







Zobacz wideo BOGDANKA LUK Lublin goni liderów PlusLigi! Ważne zwycięstwo w Olsztynie. Komentuje Marcin Komenda



Tak Juventus walczył o awans z Galatasaray. Pierwszy gol dał nadzieję
Mecz Juventusu z Galatasaray przebiegał zgodnie z przedmeczowymi oczekiwaniami. Gospodarze mieli zdecydowaną przewagę i szukali bramek, żeby wywalczyć awans mimo dużej straty z pierwszego meczu. Długo nie przynosiło to jednak efektów. Defensywa Galatasaray pękła dopiero w 37. minucie, gdy bramkę z rzutu karnego zdobył Manuel Locatelli. Duży błąd popełnił Torreira, który z pełną mocą wszedł wślizgiem w Thurama. Juventus liczył na zdobycie jeszcze jednego gola do przerwy, ale to już się nie udało.


Mniej działo się w Paryżu, gdzie na sprawienie niespodzianki liczyło AS Monaco. I w samej końcówce pierwszej połowy piłkarze PSG się zdziwili. Caio Henrique dał radę posłać dośrodkowanie w pole karne, które trafiło do Coulibaly'ego. Ten od razu odegrał do Akliouche, który choćby nie przyjmował piłki i trafił do siatki!
Drugie połowy obu tych spotkań zapowiadały się bardzo ciekawie!








Dramat Juventusu. Czerwona kartka znów ich pogrążyła
I już na samym początku drugiej połowy Juventus... dostał czerwoną kartkę. Fatalnie pomylił się Lloyd Kelly, który wyskoczył do piłki, a następnie wylądował na nodze Barisa Yilmaza. Anglik dostał drugą żółtą kartkę, ale po chwili sędzia został wezwany do VAR. Arbiter zmienił decyzję, anulował żółtą i ukarał Kelly'ego bezpośrednią czerwoną kartką! Od tego momentu Juventus musiał walczyć o odrobienie dwubramkowej straty w osłabieniu.



Dosłownie chwilę później takie same problemy miała drużyna AS Monaco. Coulibaly dostał drugą żółtą kartkę i od tego czasu AS Monaco musiało radzić sobie w dziesięciu. Od razu się to zemściło. PSG zdobyło gola na 1:1 w następstwie akcji, która miała miejsce po rzucie wolnym.
W 65. minucie było już 2:1 dla PSG. Akcję Paryżan wykończył Chwicza Kwaracchelia, który dobił strzał z dystansu Hakimiego. W tym momencie wydawało się, iż szanse AS Monaco na wywalczenie awansu są już iluzoryczne.








Szanse na awans wciąż zachowywał Juventus, który mimo gry w osłabieniu ciągle atakował. W 70. minucie jeden z takich ofensywnych wypadów skończył się bramką na 2:0. Federico Gatti zgubił obrońców Galatasaray i trafił do siatki z najbliższej odległości.
Juventus poszedł do przodu. W 77. minucie bramkę na 3:0 mógł zdobyć Thuram, ale minimalnie się pomylił w akcji sam na sam. Dwie minuty później gola powinien zdobyć Kenan Yildiz, ale jego uderzenie odbiło się od słupka. Galatasaray miało coraz większe problemy.



W 82. minucie Juventus w końcu dopiął swego! Zhegrova dośrodkował z rzutu wolnego w pole karne, Koopmeiners przedłużył ją do Westona McKenniego, a ten wyskoczył do piłki najwyżej i skierował ją do siatki! Juventus miał już pewną dogrywkę! I to mimo tego, iż prawie całą druga połowę grał w osłabieniu.






W tym samym czasie dobiegał końca mecz PSG - AS Monaco. W doliczonym czasie gry bramkę na 2:2 udało się zdobyć Monakijczykom. Goście mieli jednak zbyt mało czasu, żeby doprowadzić jeszcze do dogrywki. PSG wygrało dwumecz 3:2, 2:2 i awansowało do 1/8 finału. W tej fazie rozgrywek Francuzi zagrają z FC Barceloną lub Chelsea.
Na tym emocje w Lidze Mistrzów się nie skończyły. Czekała nas przecież dogrywka w Turynie. Już w 95. minucie bramkę na 4:0 mógł zdobyć Zhegrova! Kosowianin jednak fatalnie się pomylił i nie dał rady oddać strzału w światło bramki. To była stuprocentowa sytuacja.
Z każdą kolejną minutą Juventus tracił siły i wydawało się coraz mniej prawdopodobne, iż Włosi wygrają ten mecz. Galatasaray nie sprawiało większego zagrożenia gospodarzom, ale jednak miało przewagę jednego zawodnika. I w doliczonym czasie gry dało to efekty. Minimalna pomyłka w obronie poskutkowała bramką Victora Osimhena na 1:3. Ten gol mógł zagwarantować słabiutkiemu dziś Galatasaray awans!











W 110. minucie kolejną szansę na bramkę miał Zhegrova. Tym razem Kosowianin uderzył mocno i celnie, ale świetnie spisał się bramkarz Galatasaray. Dobić ten strzał mógł jeszcze Kostić, ale nie trafił w światło bramki.
Juventusowi zabrakło pary. W 119. minucie Galatasaray zamknęło mecz bramką Barisa Yilmaza. Gospodarze nie mieli jak zdobyć dwóch bramek w tak krótkim czasie i z tak małym zasobem sił, więc do 1/8 finału awansowało Galatasaray, które nie pokazało dziś nic wielkiego. Turecki klub w kolejnej rundzie zagra z Liverpoolem lub Tottenhamem.
Idź do oryginalnego materiału