Garry zaskoczył po porażce z Makhachevem! „Teraz bym go pokonał”

1 godzina temu
Zdjęcie: Garry zaskoczył po porażce z Makhachevem! „Teraz bym go pokonał”


Ian Machado Garry nie potrzebował wiele czasu, aby odzyskać pełną pewność siebie po nieudanym ataku na mistrzowski pas UFC. Niecały miesiąc po porażce z Islamem Makhachevem Irlandczyk przekonuje, iż gdyby ponownie przyszło mu zmierzyć się z mistrzem już teraz, tym razem wyszedłby z oktagonu jako zwycięzca.

„The Future” zapracował na mistrzowską szansę zwycięstwami nad Carlosem Pratesem oraz Belalem Muhammadem. Przed UFC 330 zdecydowana większość ekspertów i kibiców widziała jednak faworyta w Makhachevie. Irlandczyk miał przed sobą zdecydowanie najtrudniejszy sprawdzian w dotychczasowej karierze.

Ostatecznie mistrz obronił tytuł, choć samo starcie nie było jednostronnym widowiskiem. Makhachev miał przewagę, ale Garry również potrafił znaleźć swoje momenty. Irlandczyk zanotował 89 trafień, podczas gdy sam przyjął ich 78.

Kluczowa okazała się jednak płaszczyzna zapaśnicza. Makhachev skutecznie ograniczał ofensywne możliwości pretendenta, regularnie przenosił walkę tam, gdzie czuł się najlepiej i uzbierał aż 12 minut i 30 sekund kontroli. Oznacza to, iż kontrolował rywala przez dokładnie połowę 25-minutowego pojedynku.

Po pięciu rundach sędziowie nie mieli wątpliwości i jednogłośnie przyznali zwycięstwo mistrzowi. Garry zdążył już jednak przeanalizować swoje błędy i doszedł do wniosku, iż przy kolejnym podejściu mógłby znaleźć sposób na Makhacheva.

Garry wierzy, iż już teraz pokonałby Makhacheva

O mistrzowską porażkę Irlandczyk został zapytany w rozmowie z DAZN Boxing. „The Future” wskazał przede wszystkim na zbyt małą presję z własnej strony. Jego zdaniem powinien częściej uruchamiać ofensywę i nie pozwalać Makhachevowi na spokojne realizowanie swojego planu.

– Myślę, iż największą rzeczą, jaką mogłem zrobić, było narzucenie większej presji. Pokazać więcej mnie. Wyprowadzić więcej kopnięć, więcej uderzeń na głowę. Na koniec dnia jednak, kiedy stajesz przed facetem, który jest w stanie pokonać każdego, z kim się mierzył, jest ciężko do tego doprowadzić – przyznał Irlandczyk.

Garry docenił więc klasę swojego pogromcy, ale chwilę później przeszedł do znacznie odważniejszej deklaracji. Porażka najwyraźniej nie zachwiała jego przekonaniem o własnych możliwościach. Wręcz przeciwnie – Irlandczyk uważa, iż doświadczenia wyniesione z pierwszego starcia pozwoliłyby mu wygrać rewanż.

Czuję jednak, iż jakbym z nim walczył teraz, pokonałbym go. Mam tak dużo pewności w sobie, w moim zespole i przygotowaniach, które mieliśmy, iż chciałbym tam wrócić już jutro i zrobić to wszystko raz jeszcze.

Na drugą mistrzowską szansę trzeba będzie oczywiście ponownie zapracować. „The Future” nie zamierza jednak długo rozpamiętywać porażki ani czekać na idealną propozycję.

Garry chce wrócić do oktagonu tak szybko, jak pozwoli mu na to organizm. Nazwisko przeciwnika czy miejsce kolejnego występu nie mają dla niego większego znaczenia.

– Tak szybko, jak fizycznie będzie to możliwe. Ktokolwiek, gdziekolwiek, kiedykolwiek. Chcę tam wrócić i udowodnić, iż jestem najgroźniejszym zawodnikiem na świecie.

Irlandczyk jasno daje więc do zrozumienia, iż jego cel się nie zmienił. Pierwsze podejście do Makhacheva zakończyło się niepowodzeniem, ale Garry chce gwałtownie wrócić do gry i rozpocząć marsz po kolejną szansę zdobycia mistrzostwa UFC.

Idź do oryginalnego materiału