Fręch nie przestaje zadziwiać. 178 minut walki

2 godzin temu
To był kapitalny 178-minutowy bój Magdaleny Fręch. Łodzianka w ćwierćfinale turnieju WTA 500 w meksykańskiej Meridzie pokonała Czeszkę Marie Bouzkovą 6:3, 4:6, 6:3 i jako pierwsza Polka w historii awansowała do półfinału tej rywalizacji. W spotkaniu o finał 28-latka zmierzy się z Chinką Shuai Zhang.
W drodze do ćwierćfinału Magdalena Fręch bez straty seta pokonała Marię Timofiejewą oraz Jessicę Bouzas Maneiro. Teraz poprzeczka poszła w górę. Na drodze Polki stanęła sklasyfikowana na 34. miejscu w rankingu WTA Marie Bouzkova. Mogliśmy spodziewać się emocjonującego pojedynku, bo dotychczas Polka i Czeszka mierzyły się ze sobą trzykrotnie i za każdym razem do wyłonienia zwyciężczyni potrzebne były trzy sety. Dwa razy triumfowała Bouzkova, a raz nasza tenisistka.

REKLAMA







Zobacz wideo Jaką Igę Świątek zobaczymy w 2026? Jej trener zapowiada zmiany



Zwroty akcji w pierwszym secie. Fręch z piękną serią
Na otwarcie Fręch pewnie obroniła własne podanie, a po chwili prowadziła już 2:0. Bouzkova popełniła kilka błędów tym gemie, co sprawiło, iż Polka zyskała komfort. Niestety później doszło do przełamania powrotnego. W tym czasie Fręch zanotowała m.in. znakomity wygrywający bekhend, ale rywalka także nie próżnowała, posyłając winnera z forhendu.


Później Bouzkova poszła za ciosem, wygrywając dwa kolejne gemy. Wówczas prowadziła 3:2. W międzyczasie popisała się m.in. pięknym slajsem. Fręch jednocześnie pokazywała, iż potrafi się odgryźć, więc mieliśmy nadzieję na to, iż nie wszystko w tym secie jest stracone.
I tak też było, a Fręch włączyła wyższy bieg! Najpierw bardzo pewnie odzyskała przełamanie, co dało remis 3:3. Później Czeszka miała ogromne problemy z returnem, co nie pozwalało jej skutecznie walczyć z naszą tenisistką. Do tego dochodziły niedokładności w wymianach. Polka z kolei grała swoje, punktowała przeciwniczkę, wygrywając gema za gemem. Pierwszy set padł jej łupem (6:3).






Liczyliśmy na to, iż Fręch utrzyma solidny poziom także w drugiej partii. Ta zaczęła się od wygranego gema Bouzkovej, która po nieudanym otwarciu w postaci podwójnego błędu serwisowego wyraźnie się rozkręciła. Nasza zawodniczka gwałtownie odpowiedziała, pewnie utrzymując serwis, ale później dwa kolejne gemy wpadły na konto rywalki. Było 1:3 i zaczęło się robić nerwowo.



Piąty gem z kolei pokazał, iż do Bouzkovej potrafią wracać problemy z serwisem. Na samym końcu zanotowała podwójny błąd serwisowy, co sprawiło, iż na koncie Fręch pojawiło się przełamanie powrotne. Niestety później to znów Polka utraciła podanie. Rywalka wykorzystała czwartego break pointa. Przy stanie 2:4 z jej perspektywy byliśmy ciekawi, czy ponownie nadejdzie zwrot akcji.
Wielkie emocje, ból Bouzkovej i awans Fręch
I tak się stało, bo nasza reprezentantka najpierw przełamała Bouzkovą, a później obroniła własny serwis, doprowadzając do remisu (4:4). Czeszka potrafiła dokładać kolejne winnery na swoje konto, efektywną grą, ale w kluczowych momentach Polka radziła sobie lepiej. Niestety, końcówka drugiej partii należała do Bouzkovej, która ostatecznie wygrała 6:4, co doprowadziło do tradycyjnego już w spotkaniach obu pań trzeciego seta.
W ostatniej partii oglądaliśmy wiele zaciętych, długich wymian i gry na przewagi. Przy stanie 4:3 dla Fręch jej rywalka poprosiła o przerwę medyczną, skarżąc się na skurcze prawej pachwiny. Po powrocie na kort Bouzkova miała spore problemy z poruszaniem się. Finalnie Polka wygrała tę partię 6:3 i awansowała do półfinału turnieju w Meridzie. Dzięki temu 28-latka na pewno wskoczy do "50" rankingu WTA.



W walce o finał Magdalena Fręch zmierzy się z Chinką Shuai Zhang. Początek w nocy z soboty na niedzielę około godziny 1 polskiego czasu.
Idź do oryginalnego materiału