
Kibice rajdów samochodowych wciąż żyją niedzielnym finałem WRC. Było to prawdopodobnie najbardziej dramatyczne zakończenie sezonu Rajdowych Mistrzostw Świata w historii. Cały rozwój tego rajdu oraz jego finał to absolutna eksplozja emocji i napięcie przekraczające skalę. To coś, co każdy kibic zapamięta do końca życia. Nigdy wcześniej nie widzieliśmy i nigdy więcej nie zobaczymy czegoś podobnego – to scenariusz, który po prostu dwa razy się nie zdarza. Natomiast czy to poprawi kondycję rajdów samochodowych w ujęciu globalnym? Oczywiście, iż nie – to tak nie działa.
Spis treści:
- Jeśli taki finał… nie, nie przekona
- Rajdy samochodowe są niezrozumiałe?
- Ciekawostka, o której zapomną za 2 dni
- 107 dni na wygaszenie emocji
- Potrzebne są nowe fundamenty
Kondycja rajdów i samego WRC się po tym nie zmieni
– Jeśli taki finał nie przekona niewtajemniczonych na całym świecie do tego sportu, to co ich przekona? – takie pytanie po finiszu sezonu WRC zadał Luke Barry, dziennikarz portalu „DirtFish”. Rzecz w tym, iż to tak nie działa. Nie – ten finał sezonu nie ściągnie do tego sportu nowych kibiców. I nie mówię tego złośliwie – sam bym sobie tego życzył, ale tak nie będzie. Są to emocje, które żyją wyłącznie wśród kibiców rajdów. Natomiast w jaki sposób wytłumaczysz ten fenomen komuś, kto w ogóle nie interesuje się rajdami? W jaki sposób zachęcisz go do zainteresowania się rajdami na kanwie tego, co wydarzyło się na Sardynii? Przecież to nie brak emocji jest tutaj problemem.
fot. Jaanus Ree / Red Bull Content PoolJeśli ktoś, kto nie zna się na rajdach, włączyłby w niedzielę finał sezonu, prawdopodobnie nic by z niego nie zrozumiał. Dlaczego mistrzem jest ten, kto zajmuje piąte miejsce, a nie ten, kto wygrał? Okej – zbierają punkty w trakcie całego sezonu, tak? A co to za punkty? Więc twierdzisz, iż jest Power Stage i Super Niedziela, tak? A dlaczego on jedzie ostatni? A ten który z nim walczy o mistrzostwo jedzie 20 minut wcześniej, tak? I musi go pokonać na tym Power Stage’u i nie liczą się wtedy wyniki rajdu? Ale co z tą Super Niedzielą? Aha – więc zwycięzca rajdu czasami dostaje mniej punktów od tego, który był za nim? Rzecz w tym, iż twój rozmówca będzie kiwał głową, ale kompletnie nic z tego nie zrozumie. Emocje są świetne – jasne, ale rzecz w tym, iż ktoś spoza środowiska nie wie, skąd te emocje się wzięły – i na co tak adekwatnie patrzy. Nie rozumie kto musi wygrać i co, dlaczego i o których punktach mówimy.
Za 2 dni nikt nie będzie o tym pamiętał
Kibice rajdów mogą poczuć się urażeni moimi słowami. Ale spróbujcie odwrócić tę sytuację. Przeczytaliście na facebookowym wallu o tym, jak Iga Świątek niesamowicie odwróciła losy meczu. O tym, iż w lekkoatletyce ktoś pobił jakiś rekord świata – taki niepobity od 20 lat. O tym, iż Australia pokonała Anglię po niesamowitej pogoni w meczu krykieta, albo iż nigdy wcześniej o wygraniu wyścigu kolarskiego nie zadecydowała tak mała różnica. I okej – to wszystko mogą być wydarzenia historyczne dla danej dyscypliny, takie, które zapiszą się złotymi zgłoskami w jej księgach. Ale czy to oznacza, iż od jutra będziesz oglądał lekkoatletykę, tenis, krykiet i kolarstwo? Nie, potraktujesz to jako fajną ciekawostkę, przesuniesz palcem w górę i przejdziesz do kolejnej wiadomości. O tym, co dla fana jakiejś dyscypliny może być wspomnieniem do końca życia, ty zapomnisz za 2 dni.
fot. Jaanus Ree / Red Bull Content PoolFinał Rajdu Sardynii był cudowny, ale on niczego nie zmieni w szerszym ujęciu. Emocji w tym sporcie nie brakowało nigdy – teraz tylko ich skala była większa. Natomiast te emocje opadną. Kibice rajdów co jakiś czas wspomną ten finał, a pozostali prędzej czy później o tym zapomną. Rajdy samochodowe są sportem niszowym i aby to zmienić, potrzebna jest długofalowa strategia, bardzo dobre decyzje – być może takie, które przebudują fundamenty tego sportu. Nie chodzi o to, aby nauczyć się generować emocje – to było w rajdach od zawsze.
Nowy sezon WRC przyciągnie tych, co zawsze
Nowy sezon WRC rozpocznie się 21 stycznia 2027 roku – za dokładnie 107 dni. Do tego czasu emocje już wygasną, a my dostaniemy jedną, wielką pustkę i oczekiwanie. Za parę dni wszyscy przejdą do porządku dziennego z tym, iż Elfyn Evans jest mistrzem świata. Po tych 107 dniach Rajdem Monte Carlo zainteresują się ci, co zawsze. Ci, którzy dziś przeczytali o niesamowitym finale sezonu nieznanej sobie dyscypliny, choćby nie będą wiedzieli o tym, iż zaczyna się nowy sezon. Nie będą o tym wiedzieli, bo o rajdach mainstream informuje sporadycznie, od święta. To nisza, która w mediach praktycznie nie istnieje. I choć bardzo bym tego chciał – nie, finał Rajdu Sardynii niczego tu nie zmieni.
fot. Jaanus Ree / Red Bull Content PoolOd lat kibice narzekają na kondycję rajdów. choćby obecni fani mają z nimi problem – a co dopiero mówić o nowych? Jedno słoneczne popołudnie na Sardynii tego nie zmieni. Dostaliśmy w finale sezonu WRC niesamowite emocje, ale wszystkie problemy tej dyscypliny pozostały – nikt nie wymazał ich magiczną gumką. Powrócimy prawdopodobnie w sezonie, w którym liczył będzie się jeden producent. Jeden jedyny, który na ten moment potraktował nowe przepisy poważnie. Chodzi o to, aby te nowoczesne rajdy samochodowe zbudować na fundamentach, powoli, krok po kroku. Aby podejmować decyzje, które przyniosą efekt za 2 lata, 3, może 5. Które w dłuższej perspektywie czasu otworzą rajdy na nowych kibiców, na nowe środowiska. Nie naprawimy rajdów jednym Power Stage’m na Sardynii. To byłoby zbyt proste.
Zdjęcia: Jaanus Ree / Red Bull Content Pool

3 godzin temu










