Fibak ujawnił ws. relacji i dokumentów Epsteina. "Każdy to powie"

1 godzina temu
Na jaw wyszły kontakty byłego polskiego tenisisty Wojciecha Fibaka z Jeffreyem Epsteinem. Nazwisko Polaka kilkunastokrotnie pojawia się w mailach opublikowanych przez Departament Sprawiedliwości USA. Teraz zwycięzca deblowego Australian Open z 1978 roku przemówił w tej sprawie na łamach portalu WP SportoweFakty. - Dla mnie to jest dziwne - nie ukrywał.
30 stycznia amerykański Departament Sprawiedliwości udostępnił kolejne dokumenty z akt Jeffreya Epsteina. Multimilioner został oskarżony między innymi o wykorzystywanie seksualne nieletnich. Za liczne przestępstwa groziło mu choćby 45 lat więzienia. Kary ostatecznie nie wymierzono, gdyż zmarł niedługo po aresztowaniu w 2019 roku. Oficjalnie uznano, iż popełnił samobójstwo.

REKLAMA







Zobacz wideo Świątek zatrzymana przez Rybakinę w Australian Open! Czego zabrakło?



Fibak korespondował z Epsteinem. "Dziękuję! Możesz dzwonić w każdej chwili"
Już wcześniej ujawniono kontakty Epsteina m.in. z Billem Clintonem, Donaldem Trumpem czy brytyjskim księciem Edwardem. Znaleziono także dowody na ich spotkania. W najnowszych dokumentach widnieją z kolei takie nazwiska jak Elon Musk czy Bill Gates. W Polsce zawrzało, gdy Wirtualna Polska dotarła do informacji, iż Amerykanin w 2013 roku korespondował z byłym polskim tenisistą, Wojciechem Fibakiem.
Polak po zakończeniu kariery stał się kolekcjonerem sztuki i jakiekolwiek kontakty z Epsteinem dotyczyć miały właśnie działalności kolekcjonerskiej Fibaka. Amerykański multimilioner pytał byłego tenisistę o to, czy mogą spotkać się, gdy ten przybędzie do Paryża. "Tak, dziękuję! Możesz dzwonić w każdej chwili! Wojtek" - odpisał Polak, który niedługo po publikacji akt odniósł się do całej sprawy na łamach portalu WP SportoweFakty.
- Podobnie jak wiele innych osób publicznych, należeliśmy do kręgu związanego z inwestycjami w sztukę i nieruchomości. Kontakt z września 2013 roku dotyczył mojej działalności kolekcjonerskiej - stwierdził Fibak, a następnie postanowił szczerze opowiedzieć o relacji z Epsteinem.


Fibak ujawnia. To dlatego Epstein chciał się z nim spotkać. "Dla mnie to jest dziwne"
- Znałem go. Byliśmy sąsiadami w Nowym Jorku przez ponad 20 lat. Widywaliśmy się w restauracjach, na wernisażach, mieliśmy wielu wspólnych znajomych. Gdy chodziłem tam do modnych restauracji, to ludzie typu Lauder, Trump czy Soros witali się ze mną - wspominał w rozmowie z WP SportoweFakty. Stwierdził również, iż nigdy nie doszło do spotkania, o którym była mowa w mailowej korespondencji.



- Odpisałem mu w taki sposób, bo jestem kulturalny. "Dziękuję", "dzwoń w każdej chwili" - to są takie zwroty w moim stylu i każdy to powie. Mógłbym choćby spojrzeć w moje notesy, bo prowadzę zapiski z moich spotkań od wielu lat, ale jestem pewien, iż do spotkania nie doszło - zaznaczył Fibak, który domyśla się, czemu Epsteinowi zależało na tym, aby spędzić czas w jego towarzystwie.
- Byłem jedynym Polakiem, który kolekcjonował dzieła Jean-Michela Basquiata. To wtedy był już popularny artysta, który później stał się jednym z najdroższych twórców świata, a ja miałem wiele jego obrazów. Poznałem Basquiata i Warhola w Nowym Jorku. To był magnes, przez który wiele osób się do mnie zwracało. Chcieli, abym pokazywał im swoje kolekcje. Epstein pewnie chciał ze mną pochodzić po galeriach w Paryżu, zapytać gdzie można kupić dzieła Basquiata - uważa Polak i nie kryje zaskoczenia, iż jego nazwisko znalazło się w aktach.


- Dla mnie to jest dziwne. Nigdy się nie zbliżyliśmy, choćby nie zakolegowaliśmy. Powiedziałbym, iż bliżej byłem z Trumpem, bo bywałem w Mar-a-Lago. Trump ma zainteresowania sportowe, lubi tenis i golf. U Epsteina tego elementu sportowego nie było - stwierdził 73-latek. - Sensacją dla mnie było, iż ktoś szukał mojego nazwiska w tych aktach. Epstein nigdy nie zapraszał mnie na imprezy. Nie dostałem żadnego zaproszenia na jego wyspę, do Nowego Jorku czy Miami. Nie włączał mnie do swojego kręgu ludzi, choćby nie próbował. Zresztą to widać, bo żadnej takiej wzmianki nie ma w tych mailach - dodał.
Trzykrotny ćwierćfinalista turniejów wielkoszlemowych z 1980 roku przekonywał w rozmowie ze Sportowymi Faktami, iż nie miał pojęcia o drugiej twarzy Jeffreya Epsteina. - Może nie był takim miliarderem jak najbogatsze postaci świata, ale był człowiekiem sukcesu o szerokich zainteresowaniach. Był kolekcjonerem sztuki, inwestował w nieruchomości. 99,9 proc. ludzi, którzy go znali, nie zdawało sobie sprawy, iż ma inną ciemną stronę. Tym bardziej iż nie dawał żadnych oznak tej drugiej wersji siebie. Inaczej wiadomo, iż nie utrzymywaliby z nim kontaktu. Dlatego tym bardziej współczuję wszystkim jego ofiarom - podsumował Fibak.



Zobacz też: Fatalna decyzja Rosji. To ich największy wyrzut sumienia
Idź do oryginalnego materiału