FC Porto przekroczyło wszelkie granice. Będzie skarga na klub Polaków!

2 godzin temu
FC Porto z Janem Bednarkiem i Jakubem Kiwiorem na boisku nie było w stanie pokonać Sportingu Lizbona. W dramatycznych okolicznościach zaledwie zremisowało 1:1, o czym zadecydował gol w setnej minucie. Po meczu głośniej jest jednak o skandalicznym zachowaniu pracowników klubu Polaków, którzy dopuścili się kilku niesportowych chwytów. W związku z tym rywal już zapowiedział skargę.
FC Porto w poniedziałek tylko zremisowało 1:1 ze Sportingiem Lizbona w hicie ligi portugalskiej. Choć ekipa Jana Bednarka, Jakuba Kiwiora i Oskara Pietuszewskiego prowadziła do setnej minuty 1:0, tuż przed końcowym gwizdkiem sprokurowała rzut karny i straciła punkty. Na domiar złego kontuzji w trakcie gry nabawił się Kiwior. Na tym jednak nie koniec problemów Porto...

REKLAMA







Zobacz wideo Natalia Czerwonka piętnastą łyżwiarką igrzysk olimpijskich na 1000 metrów



Niebywałe, jak Porto potraktowało rywali. Wstyd
We wtorek jego rywal zapowiedział, iż w związku z wydarzeniami na Estadio do Dragao złoży skargę do Rady Dyscyplinarnej FPF (Portugalskiego Związku Piłki Nożnej - red.). O co konkretnie chodzi? Jak informował dziennik "A Bola", ekipa gospodarzy miała dopuścić się kilku nieczystych zagrywek wobec rywala.


Zaczęło się już od... wystroju szatni. Znalazły się w niej plakaty, opiewające największe sukcesy FC Porto, a także wiadomość, iż piłkarz Sportingu Morten Hjulmand zamierza odejść do Atletico Madryt. Poza tym klimatyzację ustawiono tak, aby temperatura była jak najwyższa i nie dało się jej obniżyć. Oprócz tego wyłączono z użytku pomieszczenie, za pomocą którego sztab drużyny przeciwnej mógłby zejść z murawy, nie narażając się na kontakt z kibicami Porto. Wreszcie chłopcy do podawania piłek mieli ukraść trzy ręczniki bramkarzowi Sportingu Ruiemu Silvie, którymi wycierał w trakcie meczu mokre rękawice.
Porto przegięło? Rywal tak tego nie zostawi. "Wynik przemyślanej strategii"
W tej sytuacji Sporting wydał na swojej stronie obszerne oświadczenie, w którym nawiązał do serii wspomnianych incydentów. - Jest to w rzeczywistości wynik przemyślanej i długo wdrażanej strategii, mającej bezpośredni wpływ na uczciwość sportową, wiarygodność rozgrywek i wartość piłki nożnej, która po raz kolejny została poważnie nadszarpnięta w kolejnym mrocznym epizodzie portugalskiej piłki nożnej - mogliśmy przeczytać.


Klub z Lizbony liczy, iż w związku z tym FC Porto poniesie konsekwencje. - Sporting pozostaje gotowy do współpracy ze wszystkimi podmiotami, aby zapobiec powtórzeniu się takich zdarzeń jak te na Estadio do Dragao, wzywając Portugalską Ligę Piłkarską Zawodową i Portugalski Związek Piłki Nożnej do wzięcia na siebie odpowiedzialności i wdrożenia niezbędnych środków w celu osiągnięcia tego celu - dodano na zakończenie.
Idź do oryginalnego materiału