
Organizacja FAME z poważnymi problemami. KRRiT nałożyło na nią naprawdę srogie kary pieniężne. Z pewnością jest to mocny cios.
Decyzja Krajowa Rada Radiofonii i Telewizji wobec FAME MMA odbiła się szerokim echem. Nałożona kara finansowa nie jest jedynie formalnością czy odosobnionym przypadkiem, ale wyraźnym sygnałem, iż rynek freak fightów znalazł się pod nadzorem państwa. Co ciekawe, motyw przewodni całej sprawy nie dotyczy samej formuły wydarzeń czy ich kontrowersyjnego charakteru. Otóż najważniejsze okazało się coś innego, a konkretnie brak skutecznej ochrony najmłodszych odbiorców przed treściami, które mogą być dla nich szkodliwe.
W praktyce oznacza to, iż problemem nie jest istnienie ostrych, wulgarnych czy niezwykle agresywnych materiałów, ale fakt, iż były one dostępne bez żadnych ograniczeń dla osób nieletnich. Przypomnijmy, iż sprawą różnych regulacji internet przestał być przestrzenią całkowicie wolną od zasad, a organizatorzy tego typu wydarzeń zostali zobowiązani do dostosowania się do standardów, które od dawna obowiązują w tradycyjnych mediach.
Co prawda organizacja Rafała Pasternaka już od dłuższego czasu zwraca uwagę na to, iż ich treści są przeznaczone dla widzów pełnoletnich, a także iż wszystko to jedynie elementy promocyjne. Jak widać, to jednak nie wystarczyło:
Internet nie może być przestrzenią wolną od zasad, w szczególności, gdy odbiorcami mogą być dzieci. Treści nacechowane agresją, wulgaryzmami i przyzwoleniem na przemoc muszą być skutecznie zabezpieczone przed dostępem małoletnich. (…) Brak zabezpieczeń w takich przypadkach jest rażącym naruszeniem prawa i wymaga naszej zdecydowanej reakcji. Bezpieczeństwo najmłodszych odbiorców pozostaje jednym z najważniejszych obowiązków dostawców treści wideo w internecie.
– mówiła szefowa KRRiT dr Agnieszka Glapiak.
ZOBACZ TAKŻE: Marcin Najman kusi powrotem do klatki. Decyzja należy do fanów
Z tego, co wiemy, to hybrydowa organizacja otrzymała dwie kary pieniężne o łącznej wysokości 300 tysięcy złotych. Przyznać trzeba, iż jest to spora kwota, która prawdopodobnie wprowadzi negatywną atmosferę w zarządzie federacji.
To o te treści chodzi KRRiT
Nie da się jednak adekwatnie zrozumieć tej sytuacji bez zrozumienia, czym w ogóle jest fenomen FAME MMA. Otóż federacja od początku swojego istnienia opierała się na specyficznym modelu promocji, w którym ogromną rolę odgrywają tzw. „dymy”. To właśnie one napędzają zainteresowanie kolejnymi galami, budują napięcie i sprawiają, iż wydarzenia wykraczają daleko poza sam sport.
Konferencje prasowe, face to face czy inne programy zapowiadające walki często zamieniają się w widowiska pełne emocji, wyzwisk, a niekiedy także fizycznych przepychanek. Dla wielu widzów jest to integralna część produktu, coś, co odróżnia freak fighty od klasycznego sportu. To właśnie dzięki temu modelowi FAME MMA zbudowało swoją potęgę medialną i przyciągnęło setki tysięcy odbiorców.
Z perspektywy biznesowej trudno się dziwić takiej strategii. Pomimo upływających lat „Dymy” generują ogromne zasięgi w social mediach, są chętnie udostępniane i komentowane, a każda kontrowersja przekłada się na rosnące zainteresowanie galą. W praktyce oznacza to większą sprzedaż dostępów teoretycznie i silniejszą pozycję na rynku.
Problem – jak widzimy – pojawia się jednak wtedy, gdy ten sam content trafia do odbiorców, którzy nie powinni mieć z nim styczności. Brak jakichkolwiek barier sprawia, iż młodsze osoby mogą bez przeszkód obserwować treści pełne agresji i wulgaryzmów, co uznano za poważne naruszenie i stał się podstawą do nałożenia kary.
ZOBACZ TAKŻE: N.O.W.I Game Changer MMA 5 – wyniki na żywo. Kto wygrał walki?
KRRiT wzięło się za freak fighty
Warto przy tym zauważyć, iż te działania nie są wymierzone wyłącznie w jedną federację. Mianowicie niedawno Krajowa Rada Radiofonii i Telewizji podjęła podobne kroki wobec Prime Show MMA, nakładając na organizatora karę za treści o zbliżonym charakterze. To pokazuje, iż nie mamy do czynienia z jednorazową reakcją na konkretną sytuację. Freak fighty jako segment rynku znalazły się pod lupą instytucji państwowych, które zaczynają zasypywać je karami.
Dla samych federacji oznacza to konieczność zmian. Nie chodzi o całkowitą rezygnację z dotychczasowej formuły, ale o jej dostosowanie do nowych realiów. Wprowadzenie weryfikacji wieku, ograniczeń dostępu czy innych form zabezpieczeń może stać się standardem, bez którego dalsze funkcjonowanie w obecnej skali będzie trudne. Jednocześnie pojawia się pytanie, czy „dymy” w swojej dotychczasowej formie przetrwają próbę czasu, jeżeli zostaną częściowo ukryte.
Era całkowitej swobody w freak fightach powoli dobiega końca. Federacje wciąż mogą tworzyć widowiska oparte na emocjach i kontrowersjach, ale muszą liczyć się z tym, iż każda granica ma swoje konsekwencje. Wchodzimy więc w moment, w którym rozrywka internetowa zaczyna podlegać tym samym zasadom odpowiedzialności, co tradycyjne media. To z kolei zdaje się nie być dobrą wiadomością dla właścicieli tychże podmiotów.

14 godzin temu