
Były mistrz federacji KSW uderza w znanego freak fightera. Z informacji, które posiada, wynika, iż nie ma już dla niego miejsca w FAME.
Konflikt pomiędzy Pawłem Tyburskim, a Marcinem Wrzoskiem stał się jednym z najbardziej wyrazistych wątków ostatnich miesięcy we freak fightach. Ich rywalizacja nie wzięła się znikąd, natomiast nie jest to – jak się wielu zdaje – zderzenie dwóch zupełnie różnych światów, charakterów, które z gali na galę tylko nabierało intensywności.
Pierwszy akt tej historii rozegrał się na FAME 24: Underground. Paweł Tyburski, znany z ogromnych warunków fizycznych, siły i bezkompromisowego stylu, wszedł do klatki z Marcinem Wrzoskiem – byłym mistrzem KSW, zawodnikiem o znacznie większym doświadczeniu sportowym i technicznym zapleczu. Początkowo zdawało się, iż będzie to tylko pojedynek sportowy. Tyburski budował narrację pewnego siebie dominatora, natomiast Wrzosek podchodził do sprawy chłodniej, jednakże mimo wszystko unikali oni ostrej konfrontacji słownej, jako iż darzyli siebie sympatią. W klatce doszło do brutalnego starcia, w którym fizyczność Tyburskiego nie odegrała kluczowej roli. Walka była dynamiczna, momentami chaotyczna i daleka od czysto technicznego pojedynku, jednakże finalnie jego zwycięzcą został „Polish Zombie”.
Zdawało się, iż panowie pozostaną w dobrych relacjach, jednakże stało się wręcz odwrotnie. Niedosyt, wzajemne pretensje i odmienne spojrzenie na incydent, do którego doszło kilka sekund po ich starciu, sprawiły, iż panowie popadli w nienawiść, a ich rewanż wisiał w powietrzu. Do czego tam jednak w ogóle doszło? Otóż brat Pawła – Piotr Tyburski – zjawił się w klatce, aby zabrać głos za swojego zmęczonego brata. Jego celem miało być oddanie hołdu zmarłej mamie ich przyjaciela, jednakże finalnie nie zdążył on tego uczynić.
Otóż freak fighter wdał się w pogawędkę z Wrzoskiem, z którym umówił się na wspólny pojedynek. W międzyczasie w formie żartu zdecydował się obalić byłego zawodnika UFC, jednakże zaszło to w tak niefortunny sposób, iż Marcin doznał zerwania więzadeł w kolanie.
ZOBACZ TAKŻE: Piękne sceny po triumfie Wikłacza w UFC. Dumny tata dopingował syna do upadłego
Od tamtej pory mieliśmy do czynienia z prawdziwą wojną. Udziału w niej jednak nie brał Piotr, a Paweł, który posądzał Marcina o zakrzywianie rzeczywistości na rzecz otrzymania ubezpieczenia, a także obracanie internautów przeciw nim.
FAME 28 stało się idealną okazją, by zamknąć ten rozdział lub tak naprawdę otworzyć kolejny. Przed drugą walką atmosfera była jeszcze gęstsza. Tyburski podkreślał swoją przewagę fizyczną i mentalną, Wrzosek z kolei chciał udowodnić, iż doświadczenie i ringowa inteligencja są w stanie zneutralizować brutalną siłę.
Ich drugi pojedynek był jednak innym starciem niż pierwszy. Wrzosek starał się walczyć mądrzej, kontrolować tempo i unikać otwartych wymian, natomiast Tyburski od początku narzucał presję i szukał rozstrzygnięcia siłowego. Co w tym wszystkim najważniejsze – panowie nie mierzyli się w klatce, a byli przymocowani do specjalnych siedzisk i rywalizowali ze sobą w boksie, będąc odzianymi w duże rękawice i siedząc naprzeciwko siebie. Wygranym tej batalii został Tyburski, na którego zasięg ramion nie potrafił znaleźć odpowiedzi weteran MMA.
ZOBACZ TAKŻE: Wzruszające sceny po walce Oleksiejczuka w UFC. Polak wymienił się prezentami z byłym rywalem
mistrz KSW miażdży freak fightera
Ich historia się nie zakończyła, a co najwyżej… rozwinęła. Panowie dalecy są od zakopania topora wojennego, czego przykładem była jedna z ostatnich wypowiedzi „Księżniczki”, do której Marcin Wrzosek odniósł się następująco:
Chciałem się odnieść do tego, co powiedziałeś. Ty twierdzisz, iż ty prawie ze mną wygrałeś. Gościu, miałeś kondycję na niecałą minutę. Z gościem o 20 centymetrów niższym i ponad 10 kilogramów lżejszym. I ty nie potrafisz przetrwać choćby minuty. Doskonale wiesz, iż to były zmodyfikowane reguły. I z tego, co rozmawiałem z Famem o naszej potencjalnej walce po moim powrocie, to Fame nie chce cię już więcej w swoich szeregach. Więc na pewno będę musiał, podejrzewam, iż będę musiał zawalczyć z braciszkiem, żeby stać było go na odszkodowanie, które będzie musiał mi zapłacić.
– powiedział Marcin Wrzosek na swoim Insta Story.
Ostatnio Tyburski stał się bardzo aktywny w sieci, więc prawdopodobnie niebawem ujrzymy jakiś pojedynek z jego udziałem. Czy będzie to jednak organizacja FAME czy PRIME, nie wiadomo.

2 godzin temu
















