Falubaz niszczy rynek? Mocne słowa prezesa Sparty na temat kontraktów

speedwaynews.pl 1 godzina temu

Andrzej Rusko od pewnego czasu był głównym głosem w żużlu, aby unormować zarobki zawodników. Działacz nie raz podkreślał, iż obecne wydatki w żużlu są zbyt rozległe, a wiele klubów przesadza z oferowanymi pieniędzmi dla zawodników. Betard Sparta Wrocław od lat działa na swoim budżecie, bazując głównie na przychodach, unikając wysokich kontraktów bez pokrycia. Stelmet Falubaz Zielona Góra ostatnio prosił o blisko 4 miliony złotych na pokrycie wydatków z kasy miasta Zielona Góra, a co za tym idzie, jest kolejnym klubem, który wyraźnie prosi o wsparcie.

W sobotę Andrzej Rusko brał udział w wielkim studio przed Drużynowym Pucharze Świata, które prowadził Marcin Musiał na kanale Marcin Musiał Speedway. Działacz otrzymał wyraźne pytanie, co uważa o Salary Cap, czyli limicie płac znanym głównie ze sportów amerykańskich. Jego zdaniem to sposób na ukrócenie taktyk życia ponad stan wśród większości polskich ośrodków.

Ja myślę, iż Salary Cap to bardzo dobre rozwiązanie. Od dawna w żużlu funkcjonuje staropolskie – zastaw się, a postaw się, czyli negocjowaliśmy zawodników nie mając na to środków, a później jakoś to będzie – przyznał Andrzej Rusko.

Jako przykład został podany Stelmet Falubaz Zielona Góra. Właśnie zielonogórski ośrodek miał obiecać spore pieniądze części zawodników, a o samych kontraktach pisano w olbrzymich sumach. Wszystko jednak zmieniło się po zmniejszeniu finansowania przez Stanisława Bieńkowskiego, a co za tym idzie, klub notował straty. Ostatnio na sesji Rady Miasta proszono o wsparcie na kwotę 4 milionów złotych, co dla Andrzeja Rusko jest absurdem, patrząc na taktyki Falubazu na rynku transferowym.

Mówię zupełnie szczerze. Jak słyszę, iż (Falubaz) Zielona Góra szantażuje miasto, aby dołożyło, bo mi brakuje 4 miliony złotych. Z drugiej też renegocjują kontrakty z zawodnikami. To już nie chce powiedzieć, iż to jest nieuczciwe dla zawodników, ale chce się zapytać jasno i otwarcie – Kto zwróci Wrocławiowi, Toruniowi czy innym klubom, które przez taką politykę musiały podnieść kontrakty? – grzmi Rusko.

Prezes Betard Sparta Wrocław podkreśla również, iż zarobki zawodników są niewspółmierne z przychodem generowanym przez samą dyscyplinę. Kluby na dobrą sprawę negocjują duże kontrakty, licząc potem, iż sponsorzy wszystko pokryją. Nie mówiąc również o samorządach, które coraz częściej odgrywają znaczą rolę przy budżetach klubu. Tutaj zdecydowanie na myś przychodzi Gezet Stal Gorzów z kolejnymi dotacjami od Miasta.

Tajemnicą poliszynela jest, iż kwoty oferowane przez Zieloną Górę były nierynkowe i nie było ich na to stać, wymuszały podwyżki w naszych klubach. Ja jestem za tym, aby zawodnicy zarabiali olbrzymie pieniądze. Tylko chciałbym, żeby to były pieniądze, które generuje ten sport i możemy je spokojnie przekazać zawodnikom. Zawodnicy dostają znacznie więcej niż kluby są w stanie zarobić. Później ktoś musi dopłacić – samorząd, sponsor albo zaczyna się zrzutka, bo trzeba ratować speedway. Nie tędy droga, Panowie – apeluje na sam koniec Andrzej Rusko.

Idź do oryginalnego materiału