Fala mrozów zniszczy murawy? Może być naprawdę kiepsko

3 godzin temu

Że kibice w ten weekend wymarzną, to już doskonale wiemy. Że piłkarzom będzie średnio przyjemnie grać na takim mrozie – też już wiadomo, nie będzie lekko. Teraz poruszmy jeszcze jeden aspekt, na który mogą i na pewno wpłyną warunki atmosferyczne w pierwszej kolejce rundy wiosennej. Stan murawy. Planowane na najbliższe dni mecze mogą spędzać greenkeeperom czy groundsmanom sen z powiek.

Dziś w Lubinie ma być jeszcze całkiem przyzwoicie, ale już w Radomiu, o 20:30 trzeba będzie szukać jakichś przenośnych koksowników. Na termometrach -9, odczuwalna w okolicach -17, a na boisku piłkarze Radomiaka i Arki. W kolejne dni wcale nie będzie lepiej, co to, to nie. Podajemy prognozowane temperatury w momencie rozpoczęcia każdego kolejnego meczu:

  • sobota 14:45 / Górnik Zabrze – Piast Gliwice / na termometrach: -4° / odczuwalna: -10°;
  • sobota 17:30 / Widzew Łódź – Jagiellonia Białystok / -11° / -21°;
  • sobota 20:15 / Lech Poznań – Lechia Gdańsk / -10° / -19°;
  • niedziela 12:15 / Motor Lublin – Pogoń Szczecin / -13° / -22°;
  • niedziela 14:45 / Wisła Płock – Raków Częstochowa / -12° / -19°;
  • niedziela 17:30 / Legia Warszawa – Korona Kielce / -12° / -20°;
  • poniedziałek 19:00 / Bruk-Bet Termalica Nieciecza – Cracovia / -7° / -10° (za accuweather.com).

W przypadku niedzieli i poniedziałku wybraliśmy warianty optymistyczne, zakładając, iż nie można jeszcze ze zbyt dużą dokładnością prognozować pogody z takim wyprzedzeniem. Nie zmienia to jednak faktu, iż będzie przeraźliwie zimno, zapowiada się kolejka w iście arktycznych warunkach. Jak się na nią przygotować? I czy w ogóle da się na nią przygotować?

Arktyczna kolejka na start rundy wiosennej. Co zrobić, by boiska przetrwały atak zimy?

W takich sytuacjach najlepiej pogadać z kimś, kto po prostu zna się na rzeczy nieco lepiej. Na początek wykręciłem więc numer telefonu do prezesa Miejskiego Ośrodka Sportu i Rekreacji w Lublinie, pana Macieja Wątróbki. Wcześniej przez wiele lat zarządzał stadionem „Arena Lublin”, więc problem utrzymania murawy zna z bliska, choć na starcie sam wyraźnie zaznacza, iż na koniec naszej rozmowy pokieruje mnie do większego specjalisty.

Wiedza greenkeepera, który zajmuje się tym na co dzień, będzie większa niż moja. Faktycznie przez wiele lat zarządzałem Areną Lublin i temat muraw boisk nie jest mi obcy, ale teraz troszkę wypadłem z obiegu – śmieje się Wątróbka już na samym początku. A potem, oczywiście, i tak dzieli się wiedzą. – Tu nie ma co ukrywać. Każdy greenkeeper panu powie, iż te przewidywane niskie temperatury nie wpływają korzystnie na murawę, a w moim przekonaniu także na zdrowie zawodników. Choć zgodnie z wymogami licencyjnymi Ekstraklasy S.A. murawa ma być podgrzewana od 15 listopada do 15 marca, to temperatura poniżej -10 stopni sprawia, iż i ten system nie jest wystarczająco wydolny. Nie da rady ogrzać tej (1-2 cm) górnej warstwy trawy, która będzie po prostu zmarznięta – przekonuje mnie.

Drugą rzeczą jest tu szron, który przy takich temperaturach będzie się utrzymywał całą dobę. Gra piłkarzy na oszronionym boisku skutkować będzie uszkodzeniem blaszki trawy poprzez jej złamanie, co ma negatywny wpływ na późniejszą wegetację trawy – tłumaczy mi jako absolutnemu laikowi. A ja pytam:

Czy rozegranie meczu w takich warunkach może doprowadzić do zniszczenia murawy i jej złego stanu na całą resztę rundy?

– Oczywiście, iż tak. Coś takiego ma wpływ na stan murawy w późniejszym terminie. Czy zniszczy ją do końca? Tego nie wiem, ale będzie miało duży wpływ na jej ogólną kondycję.

Gdyby od pana zależało rozegranie tej kolejki Ekstraklasy, jaką podjąłby pan decyzję?

– Trzeba wziąć pod uwagę prognozy i te temperatury, które są przewidywane, czyli około 12 czy 13 stopni mrozu w dzień. Patrząc pod kątem zdrowia piłkarzy i stanu murawy, ale także z myślą o następnych kolejkach, ja podjąłbym decyzję o odwołaniu tej serii gier.

Jest jakiś konkret, pada z ust człowieka, który ma swoje całkiem mocne argumenty i co najmniej odrobinę doświadczenia. Oczywiście pomijamy tu kwestie nabitego terminarza, roku mundialowego i kolejne. Dla samego dobra piłkarzy i boisk – tak, chyba lepiej by było odpuścić.

John Carver i jego podopieczni w mroźnych warunkach. Zimy doświadczyła w tym tygodniu już cała Ekstraklasowa stawka

A co jeżeli jednak zagramy? Efektem mogą być „ślady ducha”

Może być jednak tak, iż cała odpowiedzialność za doprowadzenie murawy do stanu używalności w ten weekend i zadbanie o nią już po tym mroźnym armageddonie spadnie na barki ludzi trzeciego planu, czyli greenkeeperów lub, jak kto woli, groundsmanów (pierwszym mianem określa się w branży tych od pól golfowych, drugim tych od stadionów – my zwykle używamy pierwszej formy, więc nie będę w tej kwestii zbyt dokładny). Przed nimi trudne, a może i bardzo trudne dni – adekwatnie nie można się spodziewać, iż wygrają nierówną walkę z żywiołem, ale próbować mogą. I na pewno będą, o czym zapewnia mnie mój drugi rozmówca. Sebastian Sadź to prawdopodobnie jeden z najlepszych greenkeeperów w Polsce, wcześniej zajmował się głównie boiskami piłkarskimi, teraz dużo pracuje na polach golfowych. jeżeli chcecie się czegoś dowiedzieć o trawie, to chyba najlepiej właśnie od kogoś takiego.

To zresztą pierwsza osoba, którą polecił mi prezes Wątróbka, raczej nieprzypadkowo.

Arktyczna Ekstraklasa. Co z meczami? „Wszyscy deklarują gotowość”

Warunki są generalnie trudne. Nie pomaga specyfika stadionów piłkarskich, na których w większości dostęp światła słonecznego jest bardzo ograniczony. Duży deficyt światła słonecznego, głęboki cień – już samo to sprawia, iż niektóre ekstraklasowe stadiony są bardzo ciężkie w pielęgnacji, a już szczególnie przy takiej pogodzie. Groundsmani będą mieli na pewno bardzo dużo pracy. To będzie taka próba przechytrzenia natury – ocenia mój rozmówca, który podkreśla jednak, iż mamy w Polsce coraz więcej narzędzi do walki z takimi ekstremalnymi warunkami.

Ekstraklasa zaopatrzyła stadiony w specjalne maty prowegetacyjne czy antyśniegowe. Systemy nawadniania to już jest wymóg, podobnie jak systemy podgrzewania muraw. Ale przez cały czas – natura jest naturą – mówi Sadź. Jego zdaniem i bez planowanej kolejki ten okres w roku jest dla ludzi z branży bardzo trudny.

– Jeszcze kwestia wybudzania tych muraw. o ile groundsmani będą starali się wybudzić murawę w spokojny sposób, to wszelkie dawki azotu mogą powodować, iż w lasce listnej będą się zbierały większe ilości wody. Ona może się krystalizować i potem będzie to prowadzić do załamania blaszki listnej poprzez zadeptanie jej na mrozie. A to z kolei może wywołać efekt „śladów ducha”, czyli takiego wypalenia, zasychania.

Proszę mi wytłumaczyć – jako niezbyt obeznanemu – będą szaro-żółte placki na boisku?

– Tak, takie plamy, słomkowo-brązowe. Dokładnie tak. Dobrze, iż pan dopytuje. Staram się laikom tłumaczyć taki trudny okres ligowy, w którym niejednokrotnie pogoda nie ułatwia pracy – choćby przy tak zaawansowanych technikach i technologiach oraz sprzęcie i zaangażowaniu groundsmanów. To trudny czas, w którym zawsze mówię, tłumaczę i powtarzam: trawa ma głowę w zamrażarce a nogi w piekarniku.

Czy możemy spodziewać się w weekend takich obrazków? Tak, oczywiście, ale nie w Białymstoku, bo Jagiellonia gra w Łodzi

Jak duże mogą być koszty, jeżeli ktoś przeprowadzi mecz w takich warunkach, a potem będzie musiał taką murawę reanimować?

– Policzę to tak – koszt 250-300 kilogramów nasion trawy na tak zwane dosiewy regeneracyjne. Groundsmani wspierają się też życicą wielokwiatową czy innymi nasionami, które mają „szybkie wschody”, gwałtownie kiełkują, choćby przy niskich temperaturach. Tak można też uzyskać efekt szybkiego zazielenienia się placu. Na ten moment jest jednak dużo znaków zapytania, nie wiadomo do końca, jak się ta pogoda wyklaruje. Choć po takiej kolejce pojawią się na pewno koszty wynikające z konieczności przeprowadzenia zabiegów agrotechnicznych, areacji, napowietrzania.

Lepiej oczywiście, żeby te zniszczenia były jak najmniejsze.

– Z tego co wiem, Ekstraklasa współpracuje z Polskim Stowarzyszeniem Greenkeeperów. Zatem są jakieś realne szanse, iż o ile będą naprawdę drastyczne warunki pogodowe, to dojdzie do decyzji o odwołaniu spotkań. Bo to nie rozchodzi się tylko o murawę, ale i o zdrowie zawodników. Mi się kiedyś udało odwołać taki mecz, to da się zrobić.

Feio: Zagrałbym mecz pod balonem, ale Ekstraklasa się nie zgodzi

Greenkeeperzy jako cisi bohaterowie. „Teraz będą mieli co robić”

Można by w sumie pomyśleć, iż te mrozy i śnieżyce to najwięksi wrogowie, ale skoro już miałem okazję pogadać trochę z ekspertem, to i taką tezę udało się obalić. Jasne, nie cieszymy się na taką aurę, kiedy trzeba rozegrać ligową kolejkę, ale generalnie to nic złego, iż temperatura spadnie. Dla trawy to choćby dobrze, przynajmniej dopóki się po niej nie biega.

Śnieg też jest potrzebny, tak jak mrozy, które mogą „wymrozić” choroby, bakterie czy inne pędraki – zauważa Sadź. – Tak jak i światło słoneczne, które teraz zastępuje się często naświetlającymi trawę lampami – dodaje.

Zauważa też, iż cała ta praca greenkeeperów potrafi być całkiem skomplikowana. I od kuchni wygląda zupełnie inaczej, niż mogłoby się wydawać z poziomu trybun czy kanapy.

– Podsumuję to tak – jest naprawdę kupa wyzwań, chłopcy teraz będą mieli co robić. To zresztą jest bardzo ciężka praca, często stresogenna, pod presją kierowników, zarządców stadionów, trenerów. A oni robią cuda, jak czarodzieje – docenia kolegów z branży. – Pamięta pan pewnie, jak mieliśmy tę sytuację z zalanym Narodowym. Wtedy w Polsce pojawiło się lekko licząc 38 milionów specjalistów od murawy. Wszyscy mogli wtedy hejtować, a nie do końca wiedzą, iż wówczas oddano ten obiekt jako arenę jednego spektaklu. Przy potężnym obciążeniu, przy stadionie zamkniętym jak termos… no od kuchni wyglądało to ciężko – podsumowuje ten wątek Sadź.

Stadion w Łodzi w pełnej gotowości. Sobotni mecz będzie dla organizatorów sporym wyzwaniem, ale problem rozlewa się na całą Polskę

***

Wróćmy jednak do zbliżającej się kolejki. Sami widzicie, najbliższa przyszłość boisk w kilku polskich miastach nie maluje się raczej w kolorowych barwach, będą one wymagały sporej pracy. Teraz, ale i za kilka dni, trzeba się będzie przy nich trochę napocić.

Pewnie – taka fala mrozów przychodzi i odchodzi, możliwe nawet, iż przez najbliższych kilka lat nie doświadczymy podobnej kolejki Ekstraklasy. Ale ta jedna jedyna może i tak wyrządzić płytom sporo szkód. Takich, z którymi kluby będą się borykać przez kolejne tygodnie.

CZYTAJ WIĘCEJ O EKSTRAKLASIE NA WESZŁO:

  • Zagłębie wystawiło Rochę w sprawie transferu? „Nieludzkie i głupie”
  • Oficjalnie: Hit transferowy Widzewa ogłoszony!
  • Wiśniewski w Widzewie, czyli kolejny pokaz siły klubu

Fot. Newspix

Idź do oryginalnego materiału