Fala komentarzy po występach polskich klubów w pucharach

6 dni temu
Za nami długi wieczór z polskimi zespołami rywalizującymi w europejskich pucharach. Kapitalnie spisały się Lech Poznań i Jagiellonia Białystok, które gromiły swych rywali, wjeżdżając na autostradę do Ligi Europy. W Lidze Konferencji było gorzej. Raków Częstochowa rzutem na taśmę uniknął porażki z Hajdukiem Split, choć dzięki temu jest przynajmniej w dobrej sytuacji przed rewanżem. Przegrał Górnik Zabrze u siebie, pokonany przez AS Monaco. Eksperci mieli sporo do powiedzenia po każdym z tych spotkań.
Jako pierwsza w bój ruszyła Jagiellonia Białystok. Zespół Adriana Siemieńca był bardzo wyraźnym faworytem starcia z Iberią 1999 Tbilisi. Gruzińska drużyna miała swoje momenty, to nie była totalna dominacja przez cały mecz. Jednak Białostoczanie byli bardzo skuteczni. Wykorzystywali fragmenty swojej bardzo dobrej gry w pełni i pokazali różnicę jakości, wygrywając 4:0.


REKLAMA


Zobacz wideo Jakub Cebula: Zawodnik musi być przygotowany na każde warunki


Jagiellonia ze skutecznością, z jakością i z dużą zaliczką
Dużo pochwał zebrał m.in. Jeremy Agbonifo. Szwed w pierwszej połowie niemiłosiernie kręcił rywalami, wywalczając rzut karny oraz strzelając gola. - Jeremy Agbonifo wybrał dziś tryb zabawa. choćby siatkę koledze przed golem założył. Magiczna pierwsza połowa Szweda - napisał Tomasz Hatta z portalu iGol. -Dobrze widzieć takiego Agbonifo. Wciąż dużo chaosu, ale przypomina tę wersję z Häcken - to wpis z konta Szwedzka Piłka na portalu X, poświęconego oczywiście szwedzkiemu futbolowi.


Nie ma wątpliwości, iż Białostoczanie są jedną nogą w fazie ligowej Ligi Europy. Powoli przekładają też drugą. - Jagiellonia gromi Iberię i już trzyma rękę na klamce drzwi do Ligi Europy! Rewanż w Tbilisi nie będzie tylko formalnością, ale z taką zaliczką jest po prostu pięknie - emocjonował się na portalu X dziennikarz Jakub Seweryn.


Lech tego nie roztrwoni. To jest niemożliwe i koniec kropka
Nie tylko Jagiellonia może już powoli wyczekiwać na losowanie Ligi Europy. To samo można powiedzieć o Lechu Poznań. Teoretycznie po Aarhus kibice "Kolejorza" nie powinni być niczego pewni. Jednak jeżeli Poznaniacy rozbili szwajcarski Thun aż 7:0, to nie ma takiej siły, która odbierze im awans.
- Ale dwie ekipki w Lidze Europy pięknie uderzą. Już się nachapaliśmy współczynnika, już się napatrzyliśmy na te Nowe Pazary i Baćki Topole... Żegnaj całowieczorny seansie z Ligą Konferencji, piękną kuscielką. Ale za rok proszę mi obiecać Ligę Mistrzów - napisał Damian Smyk. - Lech Poznań ma swoją szczęśliwą 13-kę. O co chodzi? O to, iż w ostatnich 2,5 meczach mistrzowie Polski strzelili 13 bramek. Średnio 5,2 goli na mecz. Kosmos! - chwalił Lecha już w przerwie starcia z Thun (było 5:0) Radosław Laudański.


Po niej ta liczna dobiła do 15 goli w trzech ostatnich meczach, czyli wciąż 5 na spotkanie. - Michał Gurgul ma dziś mix tape na transfer za 10 baniek do ligi Top 5. Dwie fantastyczne asysty - wychwalał młodego lewego obrońcę Bartosz Wieczorek z TVP Sport. - Wtórował mu Filip Modrzejewski ze Sport.pl.


Za to Filip Macuda ze Sport.pl zrobił wykaz wszystkich wyników Lecha Poznań w dotychczasowym sezonie. - I chyba to najbardziej boli. Zdarzył się ten jeden mecz. Akurat najważniejszy - smutno podsumował.


Górnik nie sprawił niespodzianki
O Ligę Konferencji walczy Górnik Zabrze. Przegrane dwumecze z Fenerbahce i Ferencvarosem skazały wicemistrzów Polski na paradoksalnie najtrudniejsze z dotychczasowych zadań, jakim jest mecz z AS Monaco. Górnik postawił trudne warunki, ale przegrał na własnym boisku 2:3. Szanse na awans są minimalne, bo odrobić to z takim rywalem na wyjeździe będzie niezwykle trudno. Wiele wskazuje na to, iż Zabrzanie nie zagrają w żadnej fazie ligowej. Szkoda, bo wiele nie brakowało.
- Znowu bardzo dobry mecz Górnika w Europie. Trudno mieć jakiekolwiek pretensje. Można się tylko zżymać na pechowy ciąg losowań. Ale jeżeli nie zboczą z drogi, to za rok los odda i jestem przekonany, iż zagrają w fazie ligowej - ocenił Tomasz Urban z Eleven Sports.


W starciu z Monaco znów pojawiło się to, co pogrążyło Górnika przede wszystkim z Ferencvarosem, czyli głupio tracone gole. - Emerycka ta kontra Monaco, Górnik w przewadze i dał sobie wcisnąć. Tak to nie ma czego szukać w tym dwumeczu - gorzko oceniał Przemysław Michalak z Weszło.


Porażki nie ma, ale powodów do dumy też nie
Polski wieczór w Europie kończył Raków Częstochowa. Jako jedyny z ekstraklasowiczów grał pierwsze spotkanie na wyjeździe. Długo zanosiło się, iż podzieli los Górnika i też przegra swój mecz. Jednak w 95. minucie uratował ich Lamine Diaby-Fadiga, który doprowadził do remisu 2:2. Takim wynikiem skończył się mecz. To dobre wieści przed rewanżem, choć całościowo nie sposób było znaleźć wielu ciepłych słów pod adresem Rakowa.
- Dawno w Rakowie nie było tak słabego obrońcy jak Didi. Praktycznie w każdym meczu albo jest zapalnikiem, albo popełnia błąd bezpośrednio prowadzący do straty bramki. Elektryk wysokich napięć - grzmiał Filip Trokielewicz z "Tygodnika Piłka Nożna". - Życzę Rakowowi Częstochowa awansu i życzę też nowego trenera. No nie mam wrażenia, iż z Dawidem Kroczkiem ten zespół się rozwinie i nagle ruszy. choćby jak tu strzelą w przewadze, to nic to nie zmienia w ocenie. Męczenie oczu - ocenił Tomasz Hatta.


Jest remis. Minimum wykonane. Ten mecz pokazał jednak jakie ogromne ciężary ma Raków w grze pozycyjnej. Bardzo mało sytuacji wykreowanych w przewadze... Ale to dziś nieważne. Fadiga ratuje Raków. To jest dziś typ zawodnika, którego potrzebuje ta drużyna. Gość, który weźmie grę na siebie. Nie szlo, to zrobił sam akcję bramkową. Takich nam trzeba. Bardzo słaby mecz Didiego... Kolejny jego błąd, kosztujący Raków gola. Trzeba leczyć zawodników do rewanżu. Pozycja startowa jest dobra - podsumował mecz Kamil Głębocki.
Idź do oryginalnego materiału