Fabiański wybrał „jedynkę” reprezentacji Polski. Nie miał żadnych wątpliwości

2 godzin temu

Kto powinien zajmować miejsce między słupkami reprezentacji Polski? Łukasz Fabiański ma w tej sprawie wyraźnego faworyta. Były kadrowicz postawił na Łukasza Skorupskiego, którego uważa za naturalnego następcę Wojciecha Szczęsnego.

Po zakończeniu reprezentacyjnej kariery przez Wojciecha Szczęsnego rozpoczęły się poszukiwania nowego bramkarza numer jeden. Kandydatów nie brakowało. O miejsce rywalizowali między innymi Łukasz Skorupski, Kamil Grabara, Marcin Bułka oraz Bartłomiej Drągowski.

Jednak za kadencji Jana Urbana najwyżej w tej hierarchii znalazł się Skorupski. Pozostali golkiperzy otrzymywali swoje szanse, ale to zawodnik Bologny najczęściej był traktowany jako podstawowy bramkarz Biało-Czerwonych.

Fabiański postawił na Skorupskiego

Do dyskusji włączył się Łukasz Fabiański. Były reprezentant Polski został zapytany o obsadę bramki podczas rozmowy na kanale Foot Truck. Jego odpowiedź była jednoznaczna.

„Ja postawiłbym na »Skorupa«. Na obecną chwilę u mnie »jedynką« byłby »Skorup«. Ogólnie sądzę, iż jest spoko ekipa” – powiedział Fabiański.

Co więcej, doświadczony golkiper podkreślił, iż jego wybór nie wynika jedynie z dotychczasowych decyzji selekcjonera. Skorupski od lat prezentuje bowiem równą formę na wysokim europejskim poziomie.

„Od dłuższego czasu uważam, iż w momencie, kiedy Wojtek zakończył karierę, to Łukasz był jego naturalnym następcą. Prezentuje cały czas bardzo fajny, bardzo solidny poziom” – ocenił były bramkarz Legii Warszawa, Arsenalu i West Hamu United.

Skorupski zgromadził dotychczas 20 występów w reprezentacji Polski. Zadebiutował w niej już w 2012 roku, jednak przez lata pozostawał w cieniu Szczęsnego i Fabiańskiego. Mimo to cierpliwie czekał na swoją szansę.

Teraz sytuacja wygląda zupełnie inaczej. Grabara, Bułka i Drągowski przez cały czas pozostają realnymi konkurentami, ale zdaniem Fabiańskiego to właśnie doświadczenie oraz stabilność Skorupskiego powinny dawać mu pierwszeństwo. Wybór „jedynki” może więc wydawać się otwarty, ale dla 57-krotnego reprezentanta Polski odpowiedź jest prosta.

Idź do oryginalnego materiału