
W najbliższy weekend odbędzie się Grand Prix Japonii, które będzie ostatnim wyścigiem F1 przed wymuszoną, kwietniową przerwą. Zaplanowane w tym terminie wyścigi w Bahrajnie i Arabii Saudyjskiej nie odbędą się z powodu trwającej w tym regionie wojny. Jednakże, Formuła 1 podobno rozważa możliwość organizacji wyścigów zastępczych.
Spis treści
- Szefowie F1 rozważają rozegranie aż czterech weekendów GP tydzień po tygodniu
- Najbardziej prawdopodobną opcją wydaje się być skrócenie rekordowo długiego kalendarza
- Jeden z anulowanych wyścigów może odbyć się między Azerbejdżanem a Singapurem
F1 skraca kalendarz
fot. Rudy Carezzevoli / Getty Images / Pirelli F1 Press AreaNadchodzące Grand Prix Japonii będzie ostatnim wyścigiem F1 przed wymuszoną 5-tygodniową przerwą. Zmiany w kalendarzu pojawiły się na skutek trwającej wojny na Bliskim Wschodzie. Choć co ciekawe, według plotek Arabia Saudyjska naciskała na organizację wyścigu w oryginalnym terminie i „zaoferowała choćby Formule 1 własny system obrony przeciwrakietowej dla tego toru”.
W pewnym momencie jako potencjalne zastępstwa sugerowano tory w Portimao, czy też Le Castellet. Znalezienie torów, na których wyścigi mogą odbyć się zaledwie w ciągu kilku tygodni okazało się jednak niemożliwe.
Dziennikarz Peter Hardenacke usłyszał jednak, iż kalendarz może ostatecznie nie zostać skrócony. Po raz pierwszy w historii pojawiły się sugestie, iż dwa wyścigi mogłyby zostać wciśnięte między Grand Prix Azerbejdżanu i Singapuru. F1 po raz pierwszy w historii miałaby wtedy cztery weekendy GP tydzień po tygodniu.
Bezprecedensowe zmiany
fot. Joe Portlock / Getty Images / Pirelli MediaW swoim podcaście Backstage Boxengasse, Hardenacke powiedział: – Kalendarz Formuły 1 staje się coraz uboższy. Grand Prix Bahrajnu i Arabii Saudyjskiej, zaplanowane na 12 i 19 kwietnia, zostały odwołane z powodu wojny w Iranie. Oczywiście, są też względy logistyczne. w tej chwili jest trudno choćby podróżować w tym kierunku. Słyszałem, iż rozważali podwójny wyścig w Japonii. Ale organizatorom nie udało się tego osiągnąć. To zbyt krótki termin, aby załatwić sponsorów, kibiców, bilety, itd.
Max Verstappen już wcześniej krytycznie wypowiadał się na temat oryginalnego kalendarza F1. A ten miał być w tym roku najdłuższy w historii z 24 weekendami Grand Prix. Dodanie dwóch kolejnych wyścigów między Azerbejdżanem, a Singapurem, z pewnością nie będzie popularną decyzją wśród kierowców.
W ostatnim artykule na portalu Sport Bild czytamy, jak daleko byli w stanie posunąć się organizatorzy GP Arabii Saudyjskiej, aby wyścig jednak się odbył. Ze względu na obawy o bezpieczeństwo FIA uznała, iż nie ma innego wyjścia, jak anulowanie wyścigu. Czytamy jednak, iż Arabia Saudyjska naciskała na organizację wyścigu w oryginalnym terminie i „zaoferowała choćby Formule 1 własny system obrony przeciwrakietowej dla tego toru”.

2 godzin temu