F1 potwierdza plan awaryjny dla wyścigów na Bliskim Wschodzie

2 godzin temu



Nadal do końca nie wiemy, z ilu rund będzie składał się kalendarz Formuły 1 w okresie 2026. Ta liczba waha się od 20 do 24.

W kwietniu – ze względu na konflikt na Bliskim Wschodzie – nie zostały rozegrane Grand Prix Bahrajnu oraz Grand Prix Arabii Saudyjskiej. Były plotki, iż realizowane są prace, by móc rozegrać je w dalszym terminie. Jak przekazywał Mohammed ben Sulayem, rozważane są 2 terminy na rozegranie jednego lub obu wyścigów.

Pierwszym z nich jest wciśnięcie wyścigu pomiędzy GP Azerbejdżanu a GP Singapuru, a zatem 4 października. Drugim jest rozegranie w końcówce sezonu 4 wyścigów z rzędu z przesunięciem GP Abu Zabi o tydzień. Ten drugi wariant wydaje się mniej realny ze względu na duże wyzwania logistyczne i organizacyjne.

Jak informuje portal racingnews365.com, decyzje muszą zostać podjęte przed przerwą letnią w F1 by udało się wszystko zorganizować na czas.

Najnowsze wypowiedzi szefa F1, Stefano Domenicaliego zdają się jednak sugerować, iż walka nie toczy się o rozegranie 24 wyścigów a o to, by pozostałe rundy utrzymać w mocy.

“Podobnie jak z Covidem, próbujemy być najbardziej pragmatyczni jak tylko się da” – mówi Domenicali w rozmowie z L’Equipe.

Nie da się wykluczyć sytuacji, w której konieczne będzie odwołanie dwóch pozostałych rund na Bliskim Wschodzie – GP Kataru i GP Abu Zabi.

“Fakt, iż wycofaliśmy wyścigi w Bahrajnie i Dżuddzie wynika z tego, iż wiedzieliśmy, iż nie będziemy w stanie przyjechać tam na czas. Zwłaszcza, iż jesteśmy w przemyśle rozrywkowym, sporcie, który dostarcza euforia i przyjemność” – mówi Stefano Domenicali.

“Trzeba udawać się do mniejsza, gdzie panuje odpowiednia atmosfera. Mamy nadzieję, iż dla Formuły 1 i dla całego świata, sytuacja poprawi się tak szybko, jak to możliwe” – dodaje szef Formuły 1.

Póki co nic nie zapowiada, iż kolejne wyścigi na Bliskim Wschodzie miałyby być odwołane, ale seria chce być przygotowana na każdą ewentualność.

“Promotorzy w Katarze i Abu Zabi sprzedają już bilety, sprzedaż idzie bardzo, bardzo dobrze. Ale przyjdzie czas, gdy trzeba będzie podjąć ostateczne decyzje. Bo F1 to nie jest zespół piłkarski, w którym biorą udział dwa zespoły, 22 graczy, gdzie zmiany są łatwe. U nas są komplikacje logistyczne, koszty” – mówi Stefano Domenicali.

A co, o ile sytuacja się nie poprawi? Domenicali mówi, iż przełożenie obu wyścigów na Bliskim Wschodzie nie jest możliwe.

“Nawet zmiana terminu jednego nie będzie łatwa. Nie ma wielu dostępnych terminów. Mogę potwierdzić, iż mamy plan awaryjny. I o ile oba kończące sezon wyścigi nie będą mogły dojść do skutku bo wojna nie będzie skończona, wówczas będziemy mieli alternatywy” – mówi Domenicali.

“Jedno jest pewne – Grand Prix Las Vegas nie będzie ostatnim wyścigiem w kalendarzu. Mogę to potwierdzić” – dodaje.

Na podstawie: racingnews365.com



Idź do oryginalnego materiału