Krzysztof Cegielski nie ukrywa, iż jest przeciwnikiem przepisu o zagranicznym młodzieżowcu. Wraz z początkiem tego sezonu, kluby w PGE Ekstralidze mogą korzystać z takowego ruchu. Potrzebują jednak aż trzech polskich seniorów w składzie, przez co nie każdy może sobie pozwolić na takie działanie. Betard Sparta Wrocław i Fogo Unia Leszno zyskają na przepisie, umieszczając Mikkela Andersena oraz Nazara Parnickiego na numerach młodzieżowców. Zdaniem byłego żużlowca to naprawdę zła decyzja, aby dawać takie możliwości zawodnikom innej narodowości.
– To zła decyzja. Pomagamy inny krajom tworząc miejsce w U24 Ekstralidze. Kiedy Daniel Bewley i Robert Lambert wygrywali Speedway of Nations to dokonali tego wyłącznie przez fakt, iż ścigali się w PGE Ekstralidze. Mieli dojście do wielkich tunerów, dużych sponsorów i to w momencie, kiedy Polacy mieli znaczny problem – mówi stanowczo Krzysztof Cegielski dla Speedway Stara.
Brak inwestycji
Patrząc na zmiany kadrowe, widać jedno. Antoni Mencel został pogoniony do Poznania, a Betard Sparta Wrocław może zastanawiać się nad wypożyczeniem jednego z młodzieżowców. Zdaniem Cegielskiego, polskie kluby inwestują w wybranych zawodników, zapominając tym samym o całej dyscyplinie.
– Nie inwestujemy w każdego z osobna, jedynie w czołowych młodzieżowców. Każdy wchodzi na wyższy poziom w innym czasie. Jeden wygląda jak talent w wieku 16 lat, drugi jak ma 20 lat. Nie potrzebujemy wyłącznie mistrzów świata. Musimy wspierać również takie kluby jak Świętochłowice, Kraków czy Poznań. Nie możemy polegać wyłącznie na oficerach, potrzebujemy żołnierzy – uważa były żużlowiec.
Jest o wiele łatwiej
Cegielski przywołuje również przykłady Jakuba Jamroga czy Roberta Chmiela, dla których mogłoby zabraknąć miejsca w obecnym rozrachunku. Zdaniem eksperta to polskim klubom opłaca się bardziej wziąć zagranicznego zawodnika z przygotowanym zapleczem, aniżeli zbudować wychowanka od podstaw.
– Jakub Jamróg nie będzie mistrzem świata, podobnie jak Robert Chmiel, który rozwijał się w cieniu Kacpra Woryny. w tej chwili Robert byłby bezrobotny, bo klub nie widziałby sensu w rozwijaniu drugiego najlepszego młodzieżowca. Bardziej przekonujące jest rozwijanie zagranicznego chłopaka, który przyjeżdża z gotową bazą, busem i wsparciem rodziców. Nowy klub choćby nie musi o niego dbać. Nowe zasady z pewnością pomogą zagranicznym zawodnikom – dodaje.
Ben Cook (Ż), Antoni Mencel (B)














