W Anglii mają dwa krajowe puchary, co powoduje, iż czasami trzeba grać ligówę w środku tygodnia. Czy właśnie byliśmy świadkami kluczowej kolejki dla losów mistrzostwa? Manchester City nawalił i kompletnie niespodziewanie stracił punkty z broniącym się przed spadkiem Nottingham Forest. Arsenal za to w swoim stylu wygrał 1:0 z Brighton. Kryzys przezwyciężyła Chelsea, a Manchester United znów się skompromitował, grając w przewadze jednego gracza.
Oto przegląd tego, co działo się na angielskich boiskach w środowy wieczór 4 marca. A działo się mnóstwo!
Aston Villa w kryzysie. Joao Pedro z pierwszym hat-trickiem w Chelsea
Zarówno Chelsea, jak i Aston Villa biją się o TOP 5, czyli miejsce, które zagwarantuje udział w Lidze Mistrzów i oba te zespoły grały o wyjście z dołka. The Villans przegrali choćby z ostatnim Wolves. Tylko jedna wygrana na sześć ostatnich meczów (wliczając w to też porażkę z Chelsea) sprawiła, iż zespół Emery’ego wykluczył się z walki o tytuł i spadł choćby za dobrze punktujący Manchester United.
Ale Chelsea… no też raczej goniła żółwim tempem, bo tak można określić remisy z Leeds, Burnley oraz porażkę z Arsenalem na własne życzenie w meczu, w którym wszystkie trzy bramki padły po rzutach rożnych. To ona się jednak przełamała.
A były to miłe złego początki dla Matty’ego Casha i spółki. Douglas Luiz trochę nam się zawieruszył przez półtora roku. W Juventusie okazał się kompletną fajtłapą i stał się znany głównie z tego powodu, iż razem z nim do drużyny dołączyła jego partnerka Alisha Lehmann. Koszmarnie się prezentował w Italii, fani się gotowali, widząc go w biało-czarnej koszulce. No więc poszedł na wypożyczenie do Nottingham Forest, gdzie albo był kontuzjowany, albo nie łapał się do składu. Niezbyt dobre wypożyczenie.
Na drugą część sezonu 2025/26 trafił do Aston Villi i tu czuje się doskonale. Zaczął grać w pierwszym składzie i to choćby nieźle. Ostatnio zapisał na konto asystę, a teraz pokonał Filipa Jorgensena, który niespodziewanie zajął miejsce w bramce. Robert Sanchez usiadł na ławce po bardzo słabym meczu z Arsenalem.
𝐃𝐎𝐔𝐆𝐋𝐀𝐒 𝐋𝐔𝐈𝐙! Piękny gol piętką Brazylijczyka! Aston Villa prowadzi z Chelsea 1:0!
Transmisja: https://t.co/1wptvdwffH pic.twitter.com/RDIMbHk3NH
— CANAL+ SPORT (@CANALPLUS_SPORT) March 4, 2026
Ale po tym golu Aston Villa „siadła”. Widać było, iż jest to drużyna w kiepskiej formie. Chelsea też w za świetnej nie jest, ale tutaj zaczęła przeważać. O ile pierwszą „setkę” Joao Pedro zmarnował, tak później w dalszej części się zrehabilitował i dwukrotnie trafił do siatki. Cole Palmer na spółkę z Alejandro Garnacho też zmarnowali doskonałą szansę. Ten pierwszy się zaplątał, drugi został zablokowany.
Mecz się konkretnie rozkręcił po 20 minutach. Do nich padły zaledwie cztery strzały, po nich było ich już 15 uderzeń do przerwy, z czego dziewięć celnych, więc bramkarze mieli co robić. Mieliśmy też nieuznane trafienie Olliego Watkinsa i dwie całkiem niezłe zmarnowane szanse Anglika. Może Aston Villa przynajmniej spróbowałaby powalczyć, gdyby którąś z tych szans Anglik wykorzystał.
𝐃𝐔𝐁𝐋𝐄𝐓 𝐉𝐎𝐀𝐎 𝐏𝐄𝐃𝐑𝐎! Chelsea odwraca wynik spotkania na Villa Park!
Transmisja: https://t.co/1wptvdwffH pic.twitter.com/nOweLo6YCw
— CANAL+ SPORT (@CANALPLUS_SPORT) March 4, 2026
Po przerwie murawę opuścił Matty Cash. Miał na koncie żółtą kartkę i niestety kiepsko sobie radził z bardzo aktywnym Garnacho.
Gospodarze nie sprawiali drużyny, która jest w stanie nawiązać walkę, a The Blues, co wykreowali, to strzelili. Palmer dobił Aston Villę, a gwoździa do trumny wbił Joao Pedro, kompletując hat-tricka. Brazylijczyk jest zresztą w doskonałej formie w 2026 roku. Trafił do siatki w sześciu ostatnich meczach na osiem. Ten hat-trick jest potwierdzeniem dobrej dyspozycji.
𝐇𝐀𝐓-𝐓𝐑𝐈𝐂𝐊 𝐉𝐎𝐀𝐎 𝐏𝐄𝐃𝐑𝐎!
Chelsea wysoko prowadzi z Aston Villą!
Transmisja: https://t.co/1wptvdwffH pic.twitter.com/dVfpjrcYq7
— CANAL+ SPORT (@CANALPLUS_SPORT) March 4, 2026
Chelsea i Liverpool tracą do Aston Villi po trzy punkty. Zespół Emery’ego zaraz może spaść na 6. miejsce, co oznacza strefę poza grą w Champions League.
Arsenal wyrachowany jak zawsze. Wystarczył błąd bramkarza i Gabriel „Ściana” Magalhaes
Ile znaczy dla Arsenalu Gabriel Magalhaes? Wystarczy włączyć 12 minut meczu z Brighton i zobaczymy tam dwie absolutnie najważniejsze interwencje Brazylijczyka. Najpierw wybił piłkę po błędzie Davida Rayi, który praktycznie podał rywalom piłkę pod nogi i przelobował go Carlos Baleba. Gabriel był na miejscu i uratował drużynę. Później popisał się jeszcze kluczowym blokiem, gdy w ostatniej chwili zatrzymał Kaoru Mitomę.
W międzyczasie Arsenal strzelił gola z… ćwierć sytuacji, jednej piątej sytuacji? Bukayo Saka wygrał pojedynek na skrzydle i pomyślał sobie – a, walnę, co mi tam. No i piłka odbiła się delikatnie od Baleby i tak zmyliła Barta Verbruggena, iż wpuścił ją między nogami. Zdaje się jednak, iż Holender mógł i powinien zareagować znacznie lepiej. Bart, powtórz to proszę na mundialu (jak oczywiście się tam dostaniemy).
Bukayo Saka’s goal against Brighton. pic.twitter.com/899QWJ6b4n
— Arsenal Out Of Context (@ArsNoContext) October 30, 2025
Saka uczcił tym samym swój 300. występ w koszulce Arsenalu. Był to… jedyny strzał, który oddał w pierwszej połowie. Mewy miały więcej uderzeń (6:1), więcej kontaktów z piłką w polu karnym rywala (11:4), ale nie przynosiło to efektu.
Generalnie jednak Kanonierzy grali tak:
Krótkie podsumowanie 1. połowy meczu Brighton – Arsenal:
– Arsenal gra beznadziejnie
– nie wierzyłem, iż kiedyś to napiszę, ale słaby występ Declana Rice’a
Ogółem masakra.
— Jonasz Zasowski (@jonasz_zasowski) March 4, 2026
Druga połowa już bez historii. Arsenal przynajmniej podreperował trochę statystyki i oddał choćby drugi celny strzał, a za wiele wykreować gospodarzom nie pozwolił. Krótko Mewy miały swój moment. To raptem jeden celny strzał z woleja, który narobił trochę problemów Rayi oraz świetna indywidualna akcja Yankuby Minteha, który minął słabego tego wieczoru Mosquerę (żółta kartka i niezbyt pewny), ale podjął złą decyzję już stojąc przed samym Rayą. Potem jeszcze Mats Wiefer celnie uderzył z główki, ale wszystko to było w przeciągu może pięciu minut – pomiędzy 57. a 63.
A potem… szło usnąć. Artera zmienił m.in. Mosquerę, o którego się bał, iż dostanie czerwoną kartkę, wpuścił Calafioriego i Arsenal skupił się na bronieniu. To się udało.
Manchester City tego się nie spodziewał. Słabe Nottingham urwało punkty!
Manchester City raczej spodziewał się spokojnego, środowego wieczoru, w którym na luzie pokona zespół broniący się przed spadkiem. No i mocno się przeliczył, bo słaby rywal był w stanie w zasadzie z niczego wykreować dwie szanse i zaskoczyć defensywę gospodarzy. A to oznacza urwanie jakże cennych punktów i siedem oczek straty do Arsenalu (mecz rozegrany mniej). Obywatelom nie wystarczy więc już pokonanie Kanonierów w bezpośrednim meczu.
Jeśli ktoś nie ma sobie nic do zarzucenia, to na pewno Antoine Semenyo. Nie ma praktycznie żadnej różnicy w jego formie po transferze. Ciągnął za uszy słabszą drużynę, a tu jest w stanie ciągnąć dużo lepszą. Ghańczyk był aktywny od początku meczu. No i zdobył swoją piętnastą bramkę w tym sezonie Premier League (10 dla Wisienek, pięć dla City). W nowym klubie ma na koncie ogólnie siedem trafień.
𝐀𝐍𝐓𝐎𝐈𝐍𝐄 𝐒𝐄𝐌𝐄𝐍𝐘𝐎𝐎𝐎! The Citizens prowadzą z Nottingham Forest!
Transmisja: https://t.co/1wptvdwffH pic.twitter.com/Xsg4n54hEy
— CANAL+ SPORT (@CANALPLUS_SPORT) March 4, 2026
Najpierw uderzył w boczne siatkę, ale już przy swojej drugiej próbie z dużo lepszej pozycji był skuteczny. Warto wyróżnić za dogranie Rayana Cherkiego, któremu już kilka brakuje do double-double we wszystkich rozgrywkach (dziewięć goli, dziesięć asyst). Francuz posłał taką podcinkę lewą nogą i idealnie znalazł Semenyo, który strzałem z woleja pokonał Matsa Selsa.
Jednak to też nie tak, iż goście nie mieli nic do powiedzenia. To oni zaczęli od dwóch zablokowanych strzałów po rzucie z autu, pierwsi też oddali celny strzał i przeprowadzili bardzo groźną kontrę po zabraniu piłki Rodriemu. Morgan Gibbs-White uderzył naprawdę fatalnie – lekko i w środek bramki.
Dwie bardzo dobre szanse miał też pod koniec pierwszej części Erling Haaland. Najpierw kiwnął bramkarza, ale trochę za bardzo się „wygonił” i nie był w stanie trafić do siatki, a później minął się z piłką po mocnym wstrzeleniu przez Semenyo. I nie tylko on, a również Ruben Dias.
W świetnej formie jest kapitan City – Bernardo Silva. Był bardzo aktywny w tym meczu, sporo strzelał, a tuż po przerwie zatańczył z przeciwnikami i tylko kapitalna interwencja końcówkami palców Matsa Selsa uratowała gości.
— 37 (@PL9Media) March 4, 2026
I kiedy nic nie wskazywało na to, iż Forest odpowie, bo było coraz bardziej dominowane, to nagle… odpowiedziało trafieniem. Niedawno skorpionem Donnarummę pokonał Solanke, a teraz sprytnym strzałem piętą zrobił Morgan Gibbs-White, który ośmieszył w tej akcji Rubena Diasa.
Długo jednak na odpowiedź nie trzeba było czekać. Zaledwie pięć minut. Przypomniał się zdobywca Złotej Piłki – Rodri, który niezwykle ucieszył się z pierwszego trafienia w okresie 2025/26. Hiszpan gra regularnie dopiero od 2026 roku i zdarzały mu się mecze fatalne, jak z Manchesterem United czy Bodo/Glimt, gdzie wyleciał z boiska za dwie żółte kartki. Ale Rodri się rozkręca i choćby przeciwko Newcastle wygrał aż 10 na 11 bezpośrednich pojedynków. Powoli więc wraca do wielkiej formy.
Fanów Rodriego odsyłamy do tego skrótu jego występu przeciwko Srokom.
Rodri vs Newcastle
pic.twitter.com/GMO20ET0lt
— SIR AHMED (@midopido21) February 22, 2026
Mieliśmy też kontrowersję, gdy Erling Haaland został wycięty przez Matsa Selsa, zostawiając sprytnie prawą nogę. Można to było interpretować 50/50. Pewnie będzie sporo arbitrów, którzy podyktowaliby jedenastkę, ale też na obronę Darrena Englanda – Norweg robi robi ruch prawą nogą w kierunku bramkarza i trafia go nogą w twarz. Cóż, obie strony mają tu swoje argumenty.
Was there a penalty by Matz Sels on Haaland?
𝗡𝗢.
The Norwegian forgets about the ball and swings his right leg, striking the goalkeeper in the face.
A penalty that would likely have been given in LaLiga EA Sports, but in the Premier League it doesn’t fly. pic.twitter.com/hmKei96NOk
— Archivo VAR (@ArchivoVAR) March 4, 2026
Dobrze, dobrze, ale Rodri akurat w tym meczu przeplatał trochę zagrania z ostatnich występów, świetne dokładne podania z wygranymi pojedynkami z tymi czasami, gdy grał koszmarnie. Jego druga strata tym razem skończyła się dla City katastrofą – trafieniem Eliotta Andersona. Zrobił to po ięknym, precyzyjnym strzałem zza szesnastki. Środkowy pomocnik konsekwentnie pracuje na transfer.
𝐄𝐋𝐋𝐈𝐎𝐓 𝐀𝐍𝐃𝐄𝐑𝐒𝐎𝐎𝐎𝐎𝐎𝐍! Nottingham nie daje za wygraną!
Mamy remis na Etihad Stadium!
Transmisja: https://t.co/1wptvdwffH pic.twitter.com/nsMif9AIAF
— CANAL+ SPORT (@CANALPLUS_SPORT) March 4, 2026
A później… Chryste, co tam się działo. Manchester City atakował niczym w meczu z Queens Park Rangers w 2012 roku. I miał piłkę meczową w ostatniej akcji. Bohaterem mógł zostać ten jeden raz Savinho, ale skończyło się na tym, iż załamanego pocieszał go po ostatnim gwizdku Pep Guardiola.
Newcastle – Manchester United
Tak dobrze żarło i zdechło. Manchester United pod wodzą Michaela Carricka był niepokonany – na siedem spotkań wygrał aż sześć. Tylko iż ten zespół ma to do siebie, iż zaskakuje nas wtedy, kiedy kompletnie się tego nie spodziewamy i rozczarowuje również w momentach, w których zakładamy, iż sobie poradzi. Bo jak inaczej określić porażkę z Newcastle United, które przez całą drugą połowę grało w osłabieniu?
Manchester dał sobie wbić dwie bramki w przewadze jednego zawodnika. Bliźniaczo podobny mecz do tego z Evertonem kilka miesięcy temu, kiedy to jeszcze wówczas podopieczni Rubena Amorima bili głową w mur i mając ponad 80 minut gry w przewadze męczyli się w ataku pozycyjnym i skompromitowali. Tu przytrafiła się całkiem podobna historia.
Wiliam Osula w 90. minucie zrobił to:
𝐖𝐈𝐋𝐋𝐈𝐀𝐌 𝐎𝐒𝐔𝐋𝐀𝐀𝐀𝐀! 𝐍𝐄𝐖𝐂𝐀𝐒𝐓𝐋𝐄 𝐖𝐘𝐆𝐑𝐘𝐖𝐀 𝐙 𝐌𝐀𝐍𝐂𝐇𝐄𝐒𝐓𝐄𝐑𝐄𝐌 𝐔𝐍𝐈𝐓𝐄𝐃! pic.twitter.com/0rm0sEdmU8
— CANAL+ SPORT (@CANALPLUS_SPORT) March 4, 2026
Ale jeszcze przy 0:0 Mbeumo spudłował w ten sposób, mając przed sobą praktycznie pustą bramkę:
See watin mbeumo miss pic.twitter.com/nRiMuUjYZt
— Runor (@Ogheneruhnor) March 4, 2026
Co jeszcze łączy ten mecz ze spotkaniem przeciwko Evertonowi? Tutaj też przeciwnik Man United we frajerski sposób się osłabił. Jacon Ramsey wyleciał z boiska za symulkę. No i niedługo później Bruno Fernandes sfaulował Anthony’ego Gordona, który sprytnie wbiegł pomiędzy niego i Mazraouiego. Decyzja mogła być jedna – jedenastka. A z nich Gordon się nie myli. Przekonał się o tym Mateusz Kochalski, który dwa razy go wyczuł, ale jednak Anglik uderzył za mocno. Tu strzelił praktycznie w środek.
Bardzo gwałtownie wyrównał Casemiro, jeszcze przed zejściem na przerwę. Wydawało się, iż Czerwone Diabły w drugiej połowie ruszą z animuszem, a tymczasem oddały tylko dwa celne strzały i nie przekonały w ataku pozycyjnym, przypomina się chociażby fatalne zagranie Matheusa Cunhi, po którym aż ręce rozłożył załamany Fernandes. Słąbiutki był też Sesko, który oddał tylko dwa strzały i oba zostały zablokowane.
Casemiro doprowadził do remisu na St James’ Park!
Oglądaj w CANAL+: https://t.co/Nlao77caWq pic.twitter.com/A3WZlAFTEc
— CANAL+ SPORT (@CANALPLUS_SPORT) March 4, 2026
A Newcastle było groźne po stałych fragmentach gry i w zasadzie bliższe trafienia niż Manchester. Była taka sekwencja – rzut wolny i rzut rożny w ciągu 30 sekund. Przy kornerze Gordon miał w zasadzie „setkę”, koledzy odciągnęli mu przeciwników, a on po prostu nie trafił w piłkę. Co dość żałosna, Manchester przez dobre 30 minut nie oddał ani jednego strzału, choćby niecelnego. Dopiero Leny Yoro po strzale z główki wypróbował Ramsdale’a.
Ale Manchester robił niewiele, niemal nic. No i został skarcony przez wspomnianego już powyżej Osulę. To oznacza, iż nie uciekł Aston Villi i oba zespoły z miejsc 3-4 mają po 51 punktów.
West Ham straszy Tottenham
Z kronikarskiego obowiązku odnotujmy też wynik West Hamu, który sprawił niespodziankę w derbach Londynu na Craven Cottage i pokonał dobrze spisujące się w tym sezonie Fulham. Wystarczyło do tego jedno trafienie Crysensio Summerville’a. To sprawia, iż Młoty mają 28 punktów – tyle samo, co Nottingham Forest. Widmo spadku zajrzało w oczy Tottenhamowi, który ma już tylko jedno oczko przewagi nad strefą spadkową.
W 88. minucie niewątpliwie jednym z bohaterów został Mads Hermansen, który zatrzymał strzał Timothy’ego Castagne’a. W końcówce było gorąco, piłkarze grali aż dziesięć minut dłużej, posypały się żółte kartki, ale West Ham to przetrzymał i zdobył arcyważne trzy punkty. Dwóch spadkowiczów już znamy – Wolves i Burnley, ale kto będzie tym trzecim? Na pewno nie jest też bezpieczna pozycja Leeds United, które ma 31 punktów.
CZYTAJ WIĘCEJ O PREMIER LEAGUE NA WESZŁO:
- Rosenior: Nie rozumiem, czemu fani gwiżdżą na Garnacho
- Wolves znów zaskoczyli. Czerwona latarnia ograła Liverpool
- Wielomilionowy transfer, a później kontuzja. Konieczna operacja
Fot. Newspix

1 tydzień temu


![La Liga: Real Madryt - Elche. O której i gdzie obejrzeć? [TRANSMISJA]](https://i.iplsc.com/-/000MH5539VPU7DCJ-C461.jpg)
![Ekstraklasa: Jagiellonia - Piast. O której i gdzie obejrzeć? [TRANSMISJA]](https://i.iplsc.com/-/000MGXF9CWHOYT8O-C461.jpg)












