Dakar Development Stal Rzeszów nie czekała na oficjalne otwarcie okienka transferowego i mocno akcentuje swoje ambitne plany. W stolicy Podkarpacia postawiono na absolutną ciągłość pracy, co w czarnym sporcie bywa towarem mocno deficytowym. Kibice „Żurawi” mogą spać spokojnie – w parku maszyn przy ulicy Hetmańskiej nie dojdzie do rewolucji, a dowodzenie zespołem przez cały czas spoczywać będzie w rękach sprawdzonych fachowców.
Sprawdzony sztab i znane twarze
Rzeszowski klub wydał jasny komunikat, ucina wszelkie spekulacje dotyczące sztabu szkoleniowego. Rolę menedżera oraz dyrektora sportowego wciąż piastować będzie Krzysztof Kasprzak, za trenerskie stery odpowiadać będzie Kamil Brzozowski, a organizacyjną pieczę nad drużyną podczas meczów utrzyma kierownik Kamil Gilicki. Taki układ zapewnia zespołowi niezwykle istotny spokój konstrukcyjny i pozwala skupić się wyłącznie na przygotowaniach do ligowej batalii. To właśnie ten tercet odpowiadał też za wyniki „Żurawi” w tegorocznych zmaganiach, w których Stal zajęła 5. miejsce w Metalkas 2. Ekstralidze.
W zestawieniu zawodniczym włodarze zdołali zatrzymać najważniejsze ogniwa. kolorów Stali przez cały czas bronić będą Oskar Fajfer, niezwykle waleczny Josh Pickering – który dołączył do ekipy w trakcie rozgrywek i z miejsca zdobył sympatię fanów – oraz reprezentujący pozycję U24 Krzysztof Sadurski.
Złagodzona kara Duńczyka i hit prosto z PGE Ekstraligi
Mocno wyjaśniła się także sytuacja Rasmusa Jensena. Duński lider „Żurawi”, zmagający się z dziewięciomiesięcznym zawieszeniem nałożonym przez macierzystą federację po wydarzeniach w Esbjergu, otrzymał zielone światło na formalne podpisanie umowy. Duńczycy zgodzili się tymczasowo odwiesić jego licencję w listopadzie, co pozwoli mu na parafowanie kontraktu w Rzeszowie i spokojny powrót na tor na początku kwietnia.
Prawdziwym hitem w wykonaniu rzeszowian jest jednak pozyskanie Madsa Hansena. Duńczyk przeniósł się na Podkarpacie bezpośrednio z PGE Ekstraligi, gdzie reprezentował barwy Krono-Plast Włókniarza Częstochowa. Hansen zdążył już zaprezentować się z kapitalnej strony przed nową publicznością – podczas XXXIV Memoriału Eugeniusza Nazimka stanął na drugim stopniu podium, ustępując jedynie Mateuszowi Szczepaniakowi. Taki występ błyskawicznie rozbudził apetyty kibiców przy Hetmańskiej, pokazując, iż działacze trafili w dziesiątkę z transferowym ruchem.














