Dustin Poirier po raz pierwszy opowiedział o tym, jak zareagowały władze UFC po głośnym incydencie na lotnisku. W rozmowie z Arielem Helwanim były tymczasowy mistrz kategorii lekkiej zdradził, iż gwałtownie otrzymał telefon od jednej z najważniejszych osób w organizacji, która zapewniła go o pełnym wsparciu.
Przypomnijmy, iż kilka dni temu „The Diamond” znalazł się w centrum kontrowersji po zdarzeniu na lotnisku. Sprawa błyskawicznie obiegła media i odbiła się także na jego kontraktach reklamowych. Jeden z największych sponsorów UFC postanowił zakończyć współpracę z Amerykaninem, co wywołało falę komentarzy w środowisku MMA.
Poirier: UFC nie zostawiło mnie samego
Podczas rozmowy z Arielem Helwanim Dustin Poirier przyznał, iż konsekwencje incydentu były dla niego bardzo dotkliwe. Jak ujawnił, firma Bud Light, będąca sponsorem UFC, zdecydowała się rozwiązać z nim umowę. Jednocześnie podkreślił, iż w trudnym momencie nie zabrakło osób, które wyciągnęły do niego pomocną dłoń.
Wśród nich znalazł się Hunter Campbell, dyrektor biznesowy UFC i jedna z najbardziej wpływowych postaci w organizacji. To właśnie on jako pierwszy skontaktował się z Poirierem.
– On [Hunter Campbell] odezwał się do mnie z pytaniem, co może dla mnie zrobić? Powiedział, iż UFC będzie mnie wspierało.
Jak wspomina były pretendent do pasa, Campbell od początku dawał mu do zrozumienia, iż jego wieloletnia kariera w UFC nie zostanie zapomniana tylko z powodu jednego wydarzenia.
– Jego dokładne słowa brzmiały mniej więcej tak: „Nie mogę pozwolić, by ktoś, kto walczył w tej firmie przez ponad 15 lat, próbował poradzić sobie z tym wszystkim samemu. Masz nasze wsparcie”.
Poirier zaznaczył również, iż nie rozmawiał w tej sprawie z prezesem UFC. Jak wyjaśnił, Dana White nie kontaktował się z nim po incydencie.
– Od Dany [White’a] nie dostałem żadnej wiadomości. To Hunter się odezwał.
Choć utrata sponsora była dla „The Diamond” bolesnym ciosem, słowa Huntera Campbella pokazały, iż w oczach UFC Poirier wciąż pozostaje jednym z najbardziej zasłużonych zawodników ostatnich kilkunastu lat. Wsparcie ze strony organizacji było dla Amerykanina wyraźnym sygnałem, iż nie został pozostawiony sam sobie w obliczu kryzysu.

1 godzina temu
















