Dziewiąty etap Rajdu Dakar 2026, pierwszy dzień maratonu, całkowicie odmienił obraz rywalizacji. 410-kilometrowy odcinek specjalny z Wadi Ad Dawasir do prowizorycznego biwaku na pustyni w okolicach Biszy okazał się jednym z najbardziej zdradliwych w całym rajdzie. Najlepiej poradzili sobie z nim Polacy z Energylandia Rally Team, którzy zapisali historyczną kartę w dziejach Dakaru.

Eryk Goczał i Szymon Gospodarczyk pojechali etap w absolutnie mistrzowskim stylu. Startując daleko w kolejności, mieli przed sobą „czystą” trasę, ale trzeba było to jeszcze wykorzystać. Na tle rywali Polacy jechali jednak z ogromną determinacją, a sportowa złość po wcześniejszych problemach tylko dodała im skrzydeł. Gdy faworyci zaczęli gubić się w skomplikowanej nawigacyjnie części etapu, załoga Energylandia Rally Team bezbłędnie wykorzystywała sytuację, obejmując prowadzenie i dowożąc zwycięstwo z przewagą aż siedmiu minut.
Jeszcze większą sensację sprawił fakt, iż na drugim miejscu zameldowali się Michał Goczał i Diego Ortega. Oznaczało to pełny dublet polskiego, rodzinnego zespołu w klasyfikacji generalnej etapu, wśród fabrycznych ekip i największych nazwisk rajdów terenowych. To pierwszy raz w historii Dakaru, gdy dwie polskie załogi zajęły dwa pierwsze miejsca w kategorii Ultimate. Dla Eryka Goczała było to również historyczne osiągnięcie indywidualne – został dopiero drugim Polakiem, po Krzysztofie Hołowczycu, który wygrał etap Dakaru w klasyfikacji generalnej samochodów.
Za plecami Polaków panował kompletny chaos. Początkowo tempo dyktował Lucas Moraes w Dacii, który na 271. kilometrze miał ponad minutę przewagi, ale niedługo potem wraz z Guyem Botterillem wpadł w kłopoty nawigacyjne i stracił szansę na dobry wynik. Podobny los spotkał wielu faworytów.
Najlepszym z fabrycznych kierowców okazał się Toby Price w Toyocie, który zajął trzecie miejsce, choć stracił do Goczała jedenaście minut. Czwarty był Guillaume de Mevius w Mini, a piąta Cristina Gutiérrez jako najlepsza z załogi Dacii.
Ford także nie uniknął problemów. Carlos Sainz stracił ponad kwadrans, w tym minutę i 10 sekund za przekroczenie prędkości, ale i tak był szósty. Nani Roma dojechał siódmy, przed Lionelem Baudem. Katastrofalny dzień mieli Mattias Ekström i Mitch Guthrie – Szwed stracił ponad 30 minut, a Amerykanin przeszło godzinę, wypadając z walki o zwycięstwo w rajdzie.
Toyota również przeżywała dramatyczne chwile. Seth Quintero, Botterill i Henk Lategan stracili ponad 20 minut, a Lategana dodatkowo spowolniły problemy z układem wspomagania kierownicy. Nasser Al-Attiyah, jeszcze niedawno lider rajdu, pogubił się w okolicach 280. kilometra i do mety dotarł dopiero jako dwunasty, ze stratą 26 minut do zwycięzcy.
Wszystko to sprawiło, iż klasyfikacja generalna po 9. etapie została wywrócona do góry nogami. Na prowadzenie wyszedł Nani Roma, dając Fordowi dublet w generalce – Carlos Sainz traci do niego zaledwie 57 sekund. Al-Attiyah spadł na trzecie miejsce, zaledwie 1 minutę i 10 sekund za liderem, a Lategan jest czwarty ze stratą ponad sześciu minut. Ekström, jeszcze niedawno drugi, osunął się na piąte miejsce, a Sébastien Loeb, mimo półgodzinnej straty, utrzymał się na szóstej pozycji.
Dla polskich kibiców jednak ten dzień miał jednego, wielkiego bohatera. Zwycięstwo Eryka Goczała i Szymona Gospodarczyka oraz drugie miejsce Michała Goczała i Diego Ortegi to nie tylko sensacja sportowa, ale prawdziwy historyczny moment dla polskiego motorsportu. W maratońskim piekle Dakaru to właśnie biało-czerwoni okazali się najszybsi i najbardziej odporni.
Jeśli chcesz być na bieżąco z informacjami ze świata motorsportu, obserwuj serwis RALLY and RACE w Wiadomościach Google.













![Ikona wchodzi w erę prądu. Nowa Toyota Hilux 9. generacji oficjalnie – znamy polskie ceny [galeria]](https://imagazine.pl/wp-content/uploads/2026/01/Brussels_Motor_Show_2026_003.jpg)



